Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
376 postów 2727 komentarzy

"Ziut" /// Wcześniej ... Kacpro.BlogSpot.com

Ziut Polskę Zbaw - "Ruch (robimy) Listopadowy - Listopad ' 16" - Wygrajmy Myśląc Wspólnie Ziut.NEon24.pl/post/133700,Zamiast-Flagi-Ruch-Listopadowy-Bialo-Czerwona-Kartka

Sprawdź, jak Duda argumentuje decyzję o wecie

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Jeszcze nie przeczytałem, ale wątpię abym tam znalazł informację o tym, że do weta doszło w wyniku nocnej ingerencji Fundacji George'a Sorosa. - Przeczytajmy, jakie warunki za pośrednictwem Dudy, stawiają nam jego polscy Wysocy Komisarze i zausznicy

>> http://wpolityce.pl/polityka/351409-sprawdz-jak-prezydent-duda-argumentuje-decyzje-o-podwojnym-wecie-calosc-dokumentow

Po tym co dowiedzieliśmy się z portalu Fundacji Stefana Batorego, trudno JEST MI uwierzyć, że decyzja Prezydenta była samodzielna. - czekam z zaciekawiienem jakie propozycje upichcą w Knancelarii Dudy zamiast tego co powinno być - I najważniejsze pytanie: Czy projekt Dudy będzie utrwalał to, co powinien obalić?

Sednem politycznej "wolty" sędziowskiej kasty i niepodpisanie ustaw o Sądzie Najwyższym i KRS, nie jest ochrona niezawisłością polskiego sądownictwa - Sednem "wolty" sędziów jest utrwalenie ich kontroli nad wyborami Prezydenta Polski, Sejmu i Senatu. > http://ziut.neon24.pl/post/139540,czy-duda-kieruja-tylko-ludzie-z-fundacji-sorosa-1

 

Apel Zespołu Ekspertów Prawnych [Fundacji Batorego] do Prezydenta RP o powstrzymanie wejścia w życie ustaw o Sądzie Najwyższym, Krajowej Radzie Sądownictwa oraz o ustroju sądów powszechnych

W wysłanym w nocy apelu Zespół Ekspertów [Fundacjin Stefana Batorego] stwierdza, że ustawy te ingerują w fundamentalne wartości konstytucyjne i podważają zasady niezależności sądów i niezawisłości sędziowskiej.

Do apelu dołączono opinie o ustawach o Sądzie Najwyższym, Krajowej Radzie Sądownictwa oraz o ustroju sądów powszechnych

- czytamy na stronie Fundacji Stefana Batorego ufundowanej w czasach komuny przez, ...  George'a Sorosa 

– Jest inny ośrodek, który ma wpływ na Andrzeja – mówią znajomi prezydenta. - Duda zapewnił Karczewskiego, że weta nie będzie - opowiada człowiek z głównej siedziby PiS przy Nowogrodzkiej. Dlatego politycy PiS byli w takim w szoku. - pisze Michał Krzymowski w NEWSWEEK.pl

29.07.2017/ NEWSWEEK.pl:  Późnym wieczorem Marszałek Senatu Stanisław Karczewski dzwoni do prezydenta. Musi go wysondować, bo jeśli Andrzej Duda miałby zawetować ustawę przez jej feler, to pośpiech nie ma sensu. Trzeba złożyć poprawkę, naprawić błąd i zwrócić projekt do Sejmu. - Duda zapewnił Karczewskiego, że weta nie będzie. Mówił, że może skieruje ustawę do Trybunału Konstytucyjnego, ale na pewno jej nie zawetuje - opowiada człowiek z głównej siedziby PiS przy Nowogrodzkiej.  -  dowiedział się Krzymowski

28.07.2017   /  Ziut.NEon24.pl:    W wysłanym w nocy   23.07.2017 r.   apelu Zespół Ekspertów [Fundacjin Stefana Batorego] stwierdza że: ustawy [które powinien podpisać Duda] ingerują w fundamentalne wartości konstytucyjne i podważają zasady niezależności sądów i niezawisłości sędziowskiej. Do apelu dołączono opinie o ustawach o Sądzie Najwyższym, Krajowej Radzie Sądownictwa oraz o ustroju sądów powszechnych

- czytamy na stronie Fundacji Stefana Batorego ufundowanej w czasach komuny przez, ... George'a Sorosa

Wysłany w nocy przez Fundację Batorego apel nosi datę  23 lipca 2017 r.

- Sedno apelu brzmiało:

"zwracamy się do Pana o powstrzymanie wejścia w życie niszczących polskie sądownictwo ustaw i skierowanie do ponownego ich rozpatrzenia przez Sejm".

24 lipca 2017r., prezydent Andrzej Duda  wczesnym rankiem  dnia następnego po piśmie z "Fundacji Sorosa", już chyba nie jako Polski Prezydent, tylko "Wysoki Komisarz Sorosa na Polskę", [Fundacja Batorego założona została jeszcze za komuny przez Sorosa] zarządził co następuje:

"otóż zdecydowałem o tym, że zwrócę z powrotem do rozpatrzenia Sejmowi, czyli zawetuję Ustawę o Sądzie Najwyższym, jak również Ustawę o Krajowej Radzie Sądownictwa".

 

KOMENTARZE

  • Sprawdź, jak prezydent Duda argumentuje decyzję o podwójnym wecie. [CAŁOŚĆ DOKUMENTÓW]
    .
    >>> http://wpolityce.pl/polityka/351409-sprawdz-jak-prezydent-duda-argumentuje-decyzje-o-podwojnym-wecie-calosc-dokumentow

    Przyjęcie ustawy nie zostało poprzedzone upowszechnieniem tekstu projektu i konsultacjami. To oczywiste, że zdecydowane zmiany, w tak istotnej dla funkcjonowania państwa sferze, jaką jest wymiar sprawiedliwości, me uzyskają aprobaty wszystkich zainteresowanych środowisk i spotkać się mogą ze zdecydowanym sprzeciwem. Jednak uprzednia prezentacja zamierzeń projektodawców i rzeczywista dyskusja nad zmianami mogłyby pozwolić nie tylko na uniknięcie oczywistych błędów, ale przede wszystkim sprzyjałyby pozyskaniu akceptacji społecznej dla reformy w jej ostatecznej postaci, ukształtowanej także w wyniku konsultacji

    — pisze prezydent.
  • „Jest inny ośrodek, który ma wpływ na Andrzeja” Dudę
    Wygląda, że NEWSWEEK.pl pośrednio potwierdza rewelacje NEon24.pl, że "Dudą kierują ludzie z fundacji Georga Sorosa": "Decyzja o wetach zapadła w weekend, w tajemnicy przed partią i ludźmi z Pałacu" pisze Michał Krzymowski w Newsweek.pl

    >>> http://ziut.neon24.pl/post/139542,jest-inny-osrodek-ktory-ma-wplyw-na-andrzeja-dude

    – Jest inny ośrodek, który ma wpływ na Andrzeja – mówią znajomi prezydenta. - Duda zapewnił Karczewskiego, że weta nie będzie - opowiada człowiek z głównej siedziby PiS przy Nowogrodzkiej. Dlatego politycy PiS byli w takim w szoku. - pisze Michał Krzymowski w NEWSWEEK.pl
  • Sensacja! Dudą kierują ludzie z fundacji Georga Sorosa!
    .
    Apel Zespołu Ekspertów Prawnych [Fundacji Batorego] do Prezydenta RP o powstrzymanie wejścia w życie ustaw o Sądzie Najwyższym, Krajowej Radzie Sądownictwa oraz o ustroju sądów powszechnych





    W wysłanym w nocy apelu Zespół Ekspertów [Fundacjin Stefana Batorego] stwierdza, że ustawy te ingerują w fundamentalne wartości konstytucyjne i podważają zasady niezależności sądów i niezawisłości sędziowskiej.

    Do apelu dołączono opinie o ustawach o Sądzie Najwyższym, Krajowej Radzie Sądownictwa oraz o ustroju sądów powszechnych

    - czytamy na stronie Fundacji Stefana Batorego ufundowanej w czasach komuny przez, ... George'a Sorosa >>> http://ziut.neon24.pl/post/139518,sensacja-duda-kieruja-ludzie-z-fundacji-georga-sorosa

    Wysłany w nocy przez Fundację Batorego apel nosi datę 23 lipca 2017 r.

    - Sedno apelu brzmiało:

    "zwracamy się do Pana o powstrzymanie wejścia w życie niszczących polskie sądownictwo ustaw i skierowanie do ponownego ich rozpatrzenia przez Sejm".

    Nie wiem czy wczesnym rankiem, ale dnia następnego 24 lipca 2017r., Pan Andrzej Duda, chyba nie jako Prezydent, tylko "Wysoki Komisarz Sorosa na Polskę", [Fundacja Batorego założona została jeszcze za komuny przez Sorosa] zarządził co następuje:

    "otóż zdecydowałem o tym, że zwrócę z powrotem do rozpatrzenia Sejmowi, czyli zawetuję Ustawę o Sądzie Najwyższym, jak również Ustawę o Krajowej Radzie Sądownictwa".

    - No i mamy skandal szanowni Państwo!

    PDF >> http://www.batory.org.pl/upload/files/pdf/Apel%20do%20Prezydenta.pdf
  • Czego można spodziewać się po projektach ustaw, które przedstawi Andrzej Duda?
    .
    >>> http://wpolityce.pl/polityka/351407-znamy-pelna-argumentacje-weta-prezydenta-czego-mozna-spodziewac-sie-po-projektach-ustaw-ktore-przedstawi-andrzeja-duda-analiza
    .
    Główny problem rozbija się o zbyt duże, zdaniem prezydenta, wpływy ministra sprawiedliwości na ewentualne funkcjonowanie NSA na nowych zasadach. Wydaje się, że i ten wątek zostanie w odpowiedni, odrębny sposób zasygnalizowany w projekcie ustaw. Dotychczas - na co również wskazuje głowa państwa - ten wątek nie pojawiał się w ustawach proponowanych przez PiS.
  • @Ziut Polskę Zbaw 00:27:53
    BRODACKA-FALZMANN : OWOCE ZATRUTEGO DRZEWA
    31 lipca 2017 Napisane przez Izabela Brodacka-Falzmann

    System prawny III RP to drzewo zatrute od korzeni po najdrobniejszy listeczek. Aby zlikwidować narosłe patologie, należy to drzewo wyciąć i wykarczować. Próbą tego są obecne działania PiS-u. Beneficjenci chorego i zwróconego przeciwko obywatelom systemu lamentują, że PiS niszczy demokrację.

    – Owoce zatrutego drzewa (fruit of the poisonous tree) to dowody zdobyte z naruszeniem prawa. W systemie prawnym USA takie dowody nie mogą być użyte w sprawie karnej. Zakaz używania dowodów zdobytych nie tyle nawet bezprawnie, co z naruszeniem obowiązujących procedur stawia prawa jednostki ponad bezpieczeństwem zbiorowości, a paradoksalnie – często prawa sprawcy ponad prawami jego ofiary.

    Zasada wyłączania zdobytych nielegalnie dowodów (exclusionary rule) funkcjonowała w Polsce tylko w szczególnych okolicznościach. Pozwoliła na przykład uniknąć odpowiedzialności karnej specjalistce od kręcenia lodów, posłance PO, niejakiej Sawickiej. To typowe, że różne szlachetne zasady, a także sprawdzone w innych systemach korzystne dla obywateli mechanizmy, były używane w III RP przeciwko tym obywatelom i służyły do ochrony złodziei i hochsztaplerów. Dobrym tego przykładem jest rabunek nieruchomości, dla którego listkiem figowym było święte prawo własności i wynikająca z niego konieczność zwrotu przedwojennych nieruchomości, a podstawą prawną handel roszczeniami i rękojmia zaufania do ksiąg wieczystych. Sparaliżowani szacunkiem do „świętego prawa własności” ludzie nie zauważyli, że funkcjonuje ono jako „święte prawo własności ukradzionej”. Nikomu nie śniło się przecież oddać prawowitym właścicielom mieszkań przy Szucha 16, w alei Przyjaciół i alei Róż, zrabowanych i wykupionych za grosze przez prominentów i aparatczyków socjalistycznego systemu. Natomiast kamienica kupiona za 50 zł przez oszusta od nieprzytomnej staruszki miała być własnością nabywcy chronioną najświętszym prawem. Ten cały oszukańczy proceder nie byłby możliwy, gdyby nie współdziałanie członków palestry – sędziów, którzy decydowali o wydaniu nieruchomości złodziejom, notariuszy, którzy firmowali oszukańcze umowy i wreszcie adwokatów, którzy osobiście uczestniczyli w oszukańczym procederze.

    Społeczeństwo nie ufa kaście prawniczej. Tej według Ireny Kamińskiej „nadzwyczajnej kaście ludzi”, dla których, jak raczyła stwierdzić prezes sądu najwyższego Małgorzata Gersdorf, 10 tys. pensji miesięcznie to za mało, aby przeżyć. Społeczeństwo nie ufa sędziom, którzy chcą być niezależni, to znaczy ferować wyroki według swego widzimisię albo pod dyktando wpływowych koterii. Sędziom, których immunitet ma chronić przed odpowiedzialnością za pospolite przestępstwa, takie jak kradzież sprzętu elektronicznego w sklepach, prowadzenie samochodu w stanie upojenia alkoholowego czy wreszcie zwykłe łapówkarstwo. Można przytoczyć dziesiątki przypadków, w których sądy wydawały absurdalne i krzywdzące wyroki. Celowały w tym sądy rodzinne odbierające dzieci z powodu znalezienia przez kuratora w mieszkaniu muszek owocówek albo okruszków na podłodze. Zdarzyło się, że sąd przyznał opiekę nad dzieckiem płatnej gosposi, dlatego że, jak twierdziła, bardzo się do dziecka przywiązała. Matka dziecka po śmierci męża musiała ratować zagrożoną firmę i tylko dlatego powierzała całodobową opiekę nad dzieckiem dobrze opłacanej gosposi. Jak napisał jeden z komentatorów wyroku, przy takim nastawieniu sądów strach zlecić komuś pastowanie podłogi, bo może się do tej podłogi zbytnio przywiązać.

    Wyroki sądów są w powszechnej opinii nieprzewidywalne, niewspółmierne, najprościej powiedzieć – wybiórcze. Dobrym tego przykładem jest historia niedawno zmarłego sędziego Lecha Morawskiego. Był on kierownikiem Katedry Prawa i Państwa na wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Mikołaja Kopernika. Był również kierownikiem Katedry Filozofii Prawa na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego. Był członkiem komitetu naukowego II i III Konferencji Smoleńskiej. Członkiem Trybunału Konstytucyjnego został z rekomendacji Prawa i Sprawiedliwości. Andrzej Rzepliński odmówił dopuszczenia go do orzekania, dopuszczony został dopiero w grudniu 2016 r. przez Julię Przyłębską. 9 maja 2017 r. w Trinity College w Oksfordzie profesor Morawski bardzo rzeczowo opisał stan systemu prawnego w Polsce. Powiedział wprost, że politycy i sędziowie biorą w Polsce łapówki. Środowisko prawnicze zawrzało oburzeniem. Dziekan wydziału prawa UMK odwołał obronę pracy doktorskiej, której promotorem był profesor Morawski, czyli rykoszetem oberwał Bogu ducha winny doktorant. Profesor Morawski został potępiony jako ten, który kala własne gniazdo. Potępiający nie czytali chyba nigdy Norwida, który zadał zasadnicze pytanie: Czy ten ptak kala gniazdo, co je kala, czy ten, co mówić o tym nie pozwala? Głos profesora Morawskiego jest szczególnie ważny nie tylko dlatego, że był on specjalistą filozofii prawa, ale przede wszystkim dlatego, że był to głos przedstawiciela środowiska prawniczego, który, jak większość obywateli, widział jego degrengoladę strukturalną i personalną.

    Projekt samooczyszczenia się środowiska prawniczego z dyspozycyjnych wobec komuny sędziów skazujących na śmierć polskich patriotów, a także z donosicieli, łapowników i pospolitych oszustów ma takie same szanse powodzenia, jak wyciąganie się z bagna za włosy, opisane przez słynnego barona Münchhausena. Najlepszy dowód, że po 1989 r. nie zabrakło „rozgrzanych sędziów”, skłonnych wydawać wyroki na zamówienie, a nawet doradzać opozycji, jak zniszczyć politycznego przeciwnika.

    System prawny III RP to drzewo zatrute od korzeni po najdrobniejszy listeczek. Aby zlikwidować narosłe patologie, należy to drzewo wyciąć i wykarczować. Próbą tego są obecne działania PiS-u. Beneficjenci chorego i zwróconego przeciwko obywatelom systemu lamentują, że PiS niszczy demokrację. Tak, to prawda – niszczy i wykorzenia demokrację socjalistyczną, która, jak wiadomo, ma tyle wspólnego z demokracją, co krzesło elektryczne ze zwykłym krzesłem. Podstawowa zasada demokracji socjalistycznej brzmiała, że wszystkie zwierzęta są równe, ale niektóre są równiejsze. Teraz te równiejsze zwierzęta walczą o swoje dziedziczne, ich zdaniem, przywileje, które mogły zachować po zmianie systemu tylko dzięki trzeciej władzy, czyli sądom i całemu systemowi prawnemu, który nie poddał się lustracji ani dekomunizacji.

    kula Lis 67
  • @Ziut Polskę Zbaw 00:28:30
    https://warszawskagazeta.pl/media/k2/items/cache/9b523de18c5c8493f6b9bae097c880da_L.jpg


    BRAWO MINISTER ZIOBRO! KOMUNISTYCZNA PARTIA POLSKI ZOSTANIE ZDELEGALIZOWANA?

    Jest w końcu odzew na apel „Warszawskiej Gazety”, w którym domagaliśmy się delegalizacji działającej w Polsce od 15 lat Komunistycznej Partii Polski, która już samą nazwą nawiązuje do agenturalnej KPP zdelegalizowanej w II RP. Ewa Bialik, rzeczniczka prasowa Prokuratury Krajowej poinformowała, że: Prokuratura Krajowa prowadzi analizę dotyczącą ewentualnego wystąpienia Prokuratora Generalnego z wnioskiem do Trybunału Konstytucyjnego o stwierdzenie zgodności z konstytucją celów i działalności Komunistycznej Partii Polski. W Polsce nie może być miejsca dla organizacji posługującej się symbolem sierpa i młota oraz gloryfikującej komunistycznych zbrodniarzy odpowiadających za śmierć milionów niewinnych ludzi.

    Ps..Bardzo dobrze to skandal, że partia która w nazwie jest komunistyczna działa legalnie w Polsce.

    kula Lis 67
  • .Wrogowie Polski czyli ŻYDOWSKIE FUNDACJE W POLSCE..
    Zbigniew Ziobro dla „GP”: Sądownictwo trzeba zbudować od podstaw.(domniemam, że od zera, czyli jednak opcja zero o której od lat piszę, także PK i ministrowi Zbigniewowi Ziobro)... Wybór sędziów do KRS większością trzech piątych to fatalne rozwiązanie. To jak ładunek podłożony pod reformę sądownictwa. W polskich warunkach spowoduje to decyzyjny paraliż w Sejmie, a alternatywą jest zgniły kompromis, czyli zmiany pozorne i w efekcie zahamowanie reformy – mówi „Gazecie Polskiej” minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro. Chciałbym zacząć od wystąpienia prezydenta Andrzeja Dudy i zastrzeżeń, które miał wobec ustaw. Pojawiło się tam kilka wątków. Zacznijmy od pierwszego. Nadzór nad Sądem Najwyższym. To było konieczne, aby Prokurator Generalny nadzorował SN?

    Sprecyzujmy – nie Prokurator Generalny, lecz minister sprawiedliwości. To dwa odrębne urzędy mające różne zadania, które łączy jedna osoba. W czasie reorganizacji Sądu Najwyższego musiał ktoś zadbać o jego funkcjonowanie. Ustrojowa zmiana zakładała, że sędziowie odejdą w stan spoczynku, z wyjątkiem tych, którzy zostaną wskazani przez kompetentny organ. Dlatego projekt jako ten organ wskazał ministra sprawiedliwości, ponieważ dysponuje on urzędem zatrudniającym kilkuset prawników, w tym sędziów, których wiedza byłaby potrzebna do przeprowadzenia reformy. Proces ten miał się odbywać pod kontrolą KRS, jednak z ostateczną decyzją o pozostawieniu konkretnego sędziego należącą do prezydenta. Jest więc jasne, że przyjęty mechanizm de facto wymuszał na ministrze sprawiedliwości uprzednią konsultację kierowanych do prezydenta wniosków. Bowiem tylko wtedy cały proces miał gwarancję skuteczności, to jest pozytywnego rozstrzygnięcia przez głowę państwa każdego wniosku ministra.

    Jeśli prezydent dałby posłom sygnał, że chce wyeliminować z tego procesu ministra sprawiedliwości, to natychmiast posłowie by się zgodzili. Dotyczy to również wszystkich innych punktów projektu, w których w związku z organizacją Sądu Najwyższego pojawiał się minister sprawiedliwości. To dla Klubu PiS była sprawa trzeciorzędna.

    Oddalibyście te kompetencje prezydentowi?

    Tak. Problem polegał na tym, że to trudne zadanie. Każda decyzja mogłaby wzbudzać kontrowersje i niezadowolenie. Dlatego krytyka medialna spadłaby na ministra sprawiedliwości, a nie na prezydenta. Do posłów dotarła także informacja, że prezydent niekoniecznie chciałby poszerzenia sfery jego kompetencji. Zastrzegam jednak, że uzyskałem tę informację nie od prezydenta, lecz od osób trzecich.

    Czyli mam to rozumieć tak, że chcieliście chronić prezydenta?

    Myślę, że takie intencje również przyświecały posłom. Sam początkowo proponowałem inne, wypracowane w Ministerstwie Sprawiedliwości rozwiązanie. Nie zakładało ono jakiejkolwiek roli ministra sprawiedliwości. Wyłączne kompetencje były powierzone prezydentowi. Przy czym nie wchodząc w szczegóły, było to rozwiązanie systemowo odmienne. W trakcie pracy nad wstępnym projektem poselskim koledzy przekonali mnie do rozwiązania zawartego w ostatecznej wersji projektu.

    A kwestia regulaminu pracy Sądu Najwyższego? To też miał Pan nadzorować.

    Powtórzę – to też była dla nas sprawa drugorzędna. Poprawka przyjęta w trakcie prac sejmowych oddawała tę kompetencję prezydentowi. Choć obecnie obowiązujące przepisy stanowią, że uprawnienie takie posiada Pierwszy Prezes Sądu Najwyższego. Jeszcze raz zaznaczę, byliśmy gotowi przekazać prezydentowi wszystkie kompetencje ministra sprawiedliwości. Poza czterema poprawkami, które zgłosił i które zostały przez nas do ustawy wprowadzone, nie stawiał takich żądań.

    Dla mnie w przypadku Sądu Najwyższego kluczową sprawą było stworzenie niezależnej Izby Dyscyplinarnej. Uproszczone procedury dyscyplinarne, uproszczone procedury uchylania immunitetów, szybkie sądy dyscyplinarne, które działać będą pryncypialnie i bezkompromisowo. Chodzi o usunięcie z zawodu ludzi niegodnych i odbudowę wiary Polaków w uczciwe i sprawiedliwe sądy. Oczywiście inne zmiany w organizacji, sposobie pracy w SN miały też duże znaczenie, ale nie tak fundamentalne znaczenie jak Izba. Podobnie jak nowe, niekorporacyjne zasady wyboru sędziów do KRS.

    Zresztą w trakcie spotkania z prezydentem, do którego doszło na moją prośbę, na przełomie marca i kwietnia długo rozmawialiśmy o ustawie dotyczącej KRS. Zmartwiło mnie wówczas, że prezydent optował za utrzymaniem wpływu korporacyjnych mechanizmów na wybór tego bardzo ważnego organu. Moim zdaniem przerost korporacji sędziowskiej w Polsce doprowadził do gangreny, a głównym źródłem infekcji jest dzisiejszy KRS. Trafnie zdiagnozował to w 2005 r. Jan Rokita, który w programie PO umieścił wówczas postulat m.in wyboru sędziów do KRS-u przez zwykłą większość sejmową. Dyskutowałem w trakcie tej rozmowy z prezydentem o tym, czy członków KRS Sejm powinien wybierać zwykłą czy kwalifikowaną większością. Ostatecznie prezydent zgodził się na bezpośredni wybór członków KRS zwykłą większością głosów przez Sejm. Postawił jeden warunek.

    Jaki?

    Wobec wykluczających się opinii konstytucjonalistów, czy aktualne indywidualne kadencje członków KRS są zgodne z Konstytucją, zobowiązałem się złożyć wniosek do Trybunału Konstytucyjnego, by rozstrzygnął tę kwestię. Wskazywałem, że ustawa zasadnicza wyraźnie przewiduje indywidualną kadencję tylko do jednego organu, mianowicie Trybunału Konstytucyjnego. Prezydent obiecał podpisać ustawę o KRS wyłącznie wtedy, gdy Trybunał Konstytucyjny podzieliłby prezentowany przeze mnie pogląd. Oczywiście w przypadku gdyby Trybunał przyjął odmienne stanowisko, zapewniłem, że zmienię projekt ustawy. Dlatego byłem szczególnie zasmucony wetem prezydenta do ustawy o KRS, ponieważ po wyroku TK nie ma już wątpliwości, że dzisiejsza KRS działa niekonstytucyjnie, a jej zmiana jest pilna i konieczna.

    No właśnie, prezydent Duda w wystąpieniu podkreślił, że nie może być tak, że sędziowie do KRS są wybierani zwyczajną większością głosów przez Sejm. Zgłosił poprawkę, która została przegłosowana.

    To fatalne rozwiązanie. To jak ładunek podłożony pod reformę sądownictwa. Gdy spotkałem się z prezydentem, przekonałem go, że byłoby to bardzo złe rozwiązanie. Ostrzegłem, że w polskich warunkach spowoduje to decyzyjny paraliż w Sejmie, a alternatywą jest zgniły kompromis, czyli zmiany pozorne i w efekcie zahamowanie reformy. Wydawało się, że prezydent zrozumiał, na czym polega niebezpieczeństwo takiego rozwiązania. Mimo to zgłosił swoje żądanie 3/5.

    Panie Ministrze, z perspektywy czasu co by Pan zmienił, aby uniknąć tego całego zamieszania? Można było coś zrobić?

    Współpracowałem z prezydentem prof. Lechem Kaczyńskim, człowiekiem o ogromnym, wieloletnim doświadczeniu w pracy państwowej. Zanim sięgnął po najwyższy urząd w państwie, był ważnym i doświadczonym działaczem podziemnej Solidarności, w 1990 r. został pierwszym wiceprzewodniczącym KK NSZZ „Solidarność”, był ministrem stanu do spraw bezpieczeństwa w Kancelarii Prezydenta RP, szefem NIK, ministrem sprawiedliwości Prokuratorem Generalnym, prezydentem Warszawy. A mimo to jako prezydent Rzeczypospolitej często organizował spotkania z ministrami, w tym ze mną, i oczekiwał informacji i opinii.

    Andrzej Duda zanim został prezydentem, nie pełnił tego rodzaju funkcji państwowych, siłą rzeczy nie może mieć tak wielkiego doświadczenia jak śp. prof. Lech Kaczyński. A mimo to poza jednym przypadkiem nie proponował mi jako ministrowi sprawiedliwości Prokuratorowi Generalnemu spotkań, konsultacji w zakresie tematów, które znajdują się w obszarze moich kompetencji. W sprawie reform dotyczących wymiaru sprawiedliwości spotkaliśmy się raz z mojej inicjatywy, o czym już wspomniałem. Sygnalizowałem też panu prezydentowi gotowość do szerszej współpracy bądź wykorzystania w jego działalności różnych inicjatyw legislacyjnych, które leżą w gestii MS. Pan prezydent nie zainicjował jednak żadnych spotkań, które miałyby dotyczyć tej materii. Proszę pamiętać, że kiedyś był czas, kiedy byłem szefem Andrzeja Dudy i ja określałem zasady naszej współpracy w latach 2005–2007. Andrzej Duda na mój wniosek został powołany na wiceministra sprawiedliwości. Obecnie role się odmieniły, w związku z czym nie mam tytułu, aby narzucać panu prezydentowi, z kim i w jaki sposób ma się spotykać i o czym rozmawiać.

    A czy o projekcie o Sądzie Najwyższym mówił Pan prezydentowi?

    W szczegółach nie. To nie był projekt ministerialny tylko poselski. Jednak wspomniałem wówczas o koncepcji izby dyscyplinarnej w Sądzie Najwyższym. Mówiłem mu, że nad tym pracujemy. Nie jest więc tak, że pan prezydent nic nie wiedział o pracach nad reformą Sądu Najwyższego.

    Przez kilka miesięcy nie zainicjował kolejnego spotkania?

    To pytanie nie do mnie. Na pewno gdyby sobie zażyczył, zawsze znalazłbym czas dla pana prezydenta.

    Jak Pan zareagował na weto?

    Jak wszyscy zaangażowani w reformę – przyjąłem je ze smutkiem. Reforma sądownictwa musi być przecież fundamentalna. Polacy czekają na nią od upadku komunizmu. Żeby Polska była prawdziwie wolna, musimy ją przeprowadzić i zerwać z komunistycznymi zaszłościami w sądach. Oczyścić i zbudować system sądownictwa niemal od podstaw. Musimy zerwać z zasadą, że sędziowie są państwem w państwie, rządzą się sami, bez społecznej kontroli. Nie możemy też na najwyższym szczeblu sądownictwa tolerować ludzi skompromitowanych politycznymi wyrokami w okresie PRL bądź obroną od odpowiedzialności tych wszystkich, którzy dopuszczali się komunistycznych zbrodni.

    Niestety opozycja, która sama siebie nazywa totalną, zamiast rozmawiać o reformach, nieustannie nas atakuje i organizuje protesty w myśl taktyki „ulica i zagranica”. Ma ogromną medialną przewagę. Każdy z nas czytał informacje w internecie i oglądał telewizję. Atmosfera była taka, jakby tsunami wdarło się do kraju, czerwone paski, wydania specjalne... Na szczęście większość Polaków nie uwierzyła w mityczny zamach na demokrację. Świadczą o tym – przy tak gigantycznej medialnej nagonce – stosunkowo wcale nie tak wielkie demonstracje. Prawda jest taka, że nasze propozycje zmierzają do demokratyzacji sądownictwa, a demonstranci, często tego nieświadomi, tak naprawdę krzyczeli w obronie korporacji. Dodam: korporacji obarczonej patologiami.

    To ciekawe, bo pan prezydent mówi o tym, że chce w nowej ustawie zapewnić, żeby nie było „obaw przed represyjnością państwa”.

    Ufam, że prezydent zastosował tylko taki wybieg retoryczny, bo przecież tego rodzaju obawami posługują się publicyści „Gazety Wyborczej” i komentatorzy TVN. To ci, którzy w ostatnich dniach próbowali wywołać protesty w całym kraju histerią o rzekomo zagrożonej demokracji. Nie udało im się. Manifestacje nie były tak liczne, jak by oczekiwali. Na pewno jednak publiczne wystąpienia prezydenta tchnęły nowego ducha w te protesty. Dlatego TVN i inne mainstreamowe media tak bardzo teraz chwalą Andrzeja Dudę.

    Po co demokratyzować sąd w Polsce?

    Odwołam się do historii. Pięć lat po zjednoczeniu Niemiec w sądownictwie pozostało zalewie 18 proc. sędziów z byłej NRD. Usunięto więc prawie wszystkich. A u nas? Jednego! Jednego z wielu tysięcy. Co więcej, Sąd Najwyższy uznał, że nie można osądzić sprawców zbrodni komunistycznych. Zablokował pociągnięcie do odpowiedzialności sędziów, którzy wydawali w PRL wyroki, wypaczył też ideę lustracji. To wszystko dlatego, że po upadku komunizmu w Polsce oddano sądy w ręce sędziów, mówiąc: rządźcie się i oczyszczacie sami. W efekcie żadnych zmian nie było, rosła tylko buta i arogancja środowiska sędziowskiego.
    Całość wywiadu ze Zbigniewem Ziobro w najnowszym wydaniu tygodnika „Gazeta Polska”
    Ps..Wrogowie Polski czyli ŻYDOWSKIE FUNDACJE W POLSCE..

    https://www.youtube.com/watch?v=oIy6JsGA-BA

    Zdelegalizować w Polsce działalność wszystkich fundacji G.Sorosa (np. Refugees Welcome Polska, Hejt Stop, Fundacja Batorego itd.)
    http://petitiongo.org/en/petition/zdelegalizowac-w-polsce-dzialalnosc-wszystkich-fun

    Zlikwidowany meczet w Łodzi

    https://www.youtube.com/watch?v=XhoWB...


    kula Lis 67
  • @Ziut Polskę Zbaw 00:28:30
    Unia może zamrozić konta w przypadku kryzysu bankowego. Państwa członkowskie Unii Europejskiej rozważają wprowadzenie przepisów prawnych umożliwiających tymczasowy zakaz wypłat środków zgromadzonych na depozytach przez klientów banku. Regulacje mają stanowić środek chroniący banki przed masowym wycofywaniem kapitału w przypadku utraty zaufania. Zjawisko to jest nazywane „runem” na bank. Świeżym przykładem runu na bank i jego skutków jest upadek hiszpańskiego Banco Popular. Około dwa miesiące temu bank ten, od dłuższego czasu borykający się z problemami finansowymi, ogłosił niewypłacalność wskutek masowego wycofania środków przez klientów.
    Najprościej rzecz ujmując klienci banku kosztem części swoich depozytów mają umożliwić dalsze funkcjonowanie zagrożonego banku (bądź innej instytucji). Uzasadnienie tego rozumowania najczęściej sprowadza się do stwierdzenia, iż bankructwo danego podmiotu pociągnęłoby za sobą ogromne szkody, a nawet stałoby się początkiem kryzysu gospodarczego. Dlatego należy ją ratować „za wszelką cenę”. Najczęściej problem dotyczy ogromnych banków, określanych mianem „zbyt wielkich aby upaść”. Nad propozycją dyskutowano z początkiem lipca. Jak na razie nie podjęto żadnych formalnych kroków. Urzędnicy zapowiadają jednak dalsze prace nad pomysłem, planowane na wrzesień. Przepisy przewidują możliwość wstrzymania wszelkich wypłat przez bank, także tych dotyczących depozytów klientów, do pięciu dni roboczych. W ekstremalnych przypadkach zakaz wypłat może zostać wydłużony do dwudziestu dni. Obecne przepisy Unii zezwalają bankrutującej instytucji na zawieszenie wypłat środków na dwa dni. Nie obejmują one jednak depozytów.
    Ps..Proponowane rozwiązanie może przyczynić się do rezygnacji depozytariuszy z trzymania w bankach dużych sum pieniędzy. Można odnieść wrażenie, że "Oderwani od Rzeczywistości" traktują społeczeństwo żydolewacko-pedalsko-lesbijsko genderowej i już muzułmańskiej UE, jak króliki doświadczalne, a działania "OoR" mogą doprowadzić do kolejnej krwawej wojny na terytorium Europy - zawsze ktoś na tym zarobi...czyli jak zwykle pejsaci banksterzy.

    kula Lis 67
  • @Ziut Polskę Zbaw 00:44:33
    Wicepremier Mateusz Morawiecki komentując decyzję prezydenta o zawetowaniu dwóch ustawy przegłosowanych przez Sejm, powiedział:
    Byłem i jestem za tym, by głęboko sądownictwo zreformować. Gdy słyszę demonstrantów, opozycję i również naszą stronę, to wszyscy chcą to sądownictwo zmienić. To bardzo cieszy. Również zwykli ludzie, przeciętny nasz kolega Kowalski, Nowak myśli sobie: 25 lat temu zreformowano sądownictwo, Sąd Najwyższy. Otóż nie, do dziś w Sądzie Najwyższym są ludzie, którzy sądzili moich kolegów i koleżanki z podziemia solidarnościowego w latach 80 stwierdził. Jest to jedyne środowisko aż tak hermetyczne, któremu trudno dokonać samooczyszczenia, bo ono z zasady ma samo się kontrolować. To jest korporacjonizm do sześcianu. Ono nie ma żadnych mechanizmów nadzorczych czy kontrolnych z zewnątrz, kryjąc się za parawanem swojej niezawisłości czy niezależności dodał. Morawiecki nie ma obaw co do kształtu ustaw, których przygotowanie zapowiedział prezydent Andrzej Duda. Pan prezydent powiedział również, że jest zwolennikiem głębokich zmian. I ja jestem jak najbardziej dobrej myśli. Uważam, że należy trochę też wyciszyć emocje, nie polaryzować, nie różnicować. Wartością dla naszego obozu politycznego, dla tej formacji wolności, solidarności jest to, byśmy patrzyli w jednym kierunku nawet jeżeli ktoś 5 cm w prawo czy 10 cm w lewo różni się od innego. Panu prezydentowi należy się szacunek powiedział wicepremier. Co się stało to się stało. Patrzę z nadzieją w przyszłość, że ta eskalacja w naszej formacji politycznej jest niepotrzebna. Wierzę w to, że te projekty będą takie, że rzeczywiście to sądownictwo zmienią dodał. Ps..Trzymamy za słowo ponieważ od 24 lipca to prezydent A.Duda ponosi osobistą całkowitą odpowiedzialność za dalsze wieczne panowanie nadzwyczajnej kasty PO-PRL w SN i KRS i ma już tylko 51 dni na rehabilitację w oczach swoich wyborców. A najgorsze w tym wszystkim jest to, że ta ponoć "książęca kasta sędziowska" odgraża się uczciwym sędziom by nie ważyli objąć po "kaście" stanowisk sędziowskich nazywając tych sędziów "zdrajcami" To pokazuje kim są. Zamieszczam bardzo wymowny jeden z komentarzy w temacie prokuratora i sędziego.... Maria Dymek-Lukesz@Maria Dymek-Lukesz
    Najgorzej jest w Katowicach, tutaj prokurator jest złodziejką i na dodatek przestępczynią stalinowską a pani sędzia z ofiary tej przestępczyni chce zrobić psychicznie chorą. Reforma Sądów na wczoraj potrzebna.


    kula Lis 67
  • Telefoniczna rozmowa prezydentów Polski i Francji.
    Telefoniczna rozmowa prezydentów Polski i Francji. Tematem była reforma sądownictwa.(sic!) http://wpolityce.pl/polityka/351546-telefoniczna-rozmowa-prezydentow-polski-i-francji-tematem-byla-reforma-sadownictwa Ps..Makreli już się sprzedał. Czas na kolejny kalifat. Z Merkel uzgadniał przed zawetowaniem ustaw, teraz uzgadnia z Francuzikiem. Ustawy o sądach muszą przecież zadowolić ją i jego. Prezydent Duda ple ple prezydentowi Makaronowi, a ten ple ple indykowi Holendrowi. Ten znów Makreli, i mamy pozamiatane. Bo wszyscy prócz rządu wiedzą, o czym prezydenci sobie rozmawiali! Prezydent Duda zadzwonił do prezydenta Francji i pochwalił się , że zawetował dwie ustawy czym pomógł totalnej opozycji. Duda zdobył plusa u prezydenta Francji. Dywanik na telefon jak cudownie. Jak miło wiedzieć, że kompleksy "polaczków" teraz nabierają barwy na najwyższych szczeblach. To co zrobił tymi wetami to jedno, co wyczynia teraz drugie! Czy ja dobrze widzę? Prezydent tłumaczy się z reformy sądownictwa Francuzom? A obywatelom cokolwiek przedstawił z tych swoich projektów? Już rozmawiał z Merkel teraz ten Francuzik, kiedy rozmowa z Putinem ? Spektakularny upadek i infantyliada! Tłumaczyć się kreaturze bankowców. Świetna prywatna kariera, na jedną kadencję panie Duda. Żenujące i tragiczne, Prezydent RP musi się tłumaczyć z podejmowanych decyzji i omawiać je z przywódcami innych państw. Nie jesteśmy niepodlegli ani samorządni co udowodnił właśnie pan Duda. Ta rozmowa świadczy tylko jakim słabym państwem jesteśmy,jak kolonia. Wyobrażacie sobie tego lalusia Macrona który pyta Trampa o sady w USA? Wyobrażacie sobie reakcję Trampa? Że Tramp się tłumaczy??!! Macaronowi gówno do tego jak wygląda reforma polskiego sadownictwa! Macron lepiej niech pilnuje próchna żeby mu się nie rozsypało za którymś razem. A co to mogą obchodzić polskie sądy tego francuskiego kryptopedała i nekrofila? Co to babcia pedofilka nakazała wykonać telefon swemu małolatowi? A cóż to oni obaj tacy zaniepokojeni? Że nie będzie kontraktów? Nie będzie. Kiedy polski prezydent lub premier dzwonił do państw UE i pytał się o ich wewnętrzne reformy? Panie Duda, zaczynasz przeginać! Niech jeszcze pan panie Duda zadzwoni na Madagaskar z prośbą o aprobatę reform sądownictwa i ja na niego głosowałem. Aha we wrześniu kolejna rozmowa,czyli ciocia Anielka najpierwsza musi zaakceptować treść ustaw o sądach. Nie rozumiem z jakiej okazji ma się pan Duda tłumaczyć jakiemuś francuskiemu tłumokowi, kryptopedałowi i nekrofilowi! Prezydent A. Duda się całkiem pogubił, jest infantylny, nie ma predyspozycji do tego urzędu, jego słabość tylko rozzuchwala wrogów Polski, już 3/5 dał paliwo opozycji, omal nie obalił rządu. Szkodzi rządowi, PiS, Polsce i Polakom. Od czasu weta przestało mnie interesować czy się spotkał z zuchami, czy z kimś pogadał przez telefon. Nie mas mojego głosu, mojej rodziny i znajomych w następnych wyborach.

    kula Lis 67
  • Jakie tajemnice odsłania archiwum Macrona?
    W udostępnionych przez hakerów WikiLeaks listach z archiwum mailowego sztabu wyborczego Emmanuela Macrona wynika, że francuski prezydent może mieć problemy ze zdrowiem. Jeden z doradców polityka Alexis Zajdenweber przypuścił, że Macron cierpi na hipoglikemię czyli obniżenie stężenia glukozy w krwi. Na myśl o złym stanie zdrowia prezydenta doradcę naprowadziła czujna obserwacja Macrona w czasie debat przedwyborczych. „Raz to się nawet przeraziłem, kiedy Emmanuel zabrał słowo, nie wiem, czy Państwo to zauważyli, mnie się zdało, że zmienił się na twarzy, tak jakby miał ciężki atak hipoglikemii, przez który ciężko mu wygłosić własną mowę" powiedział emocjonalnie francuski polityk. Problemy z cukrem W czasie kampanii wyborczej i w pierwszych miesiącach sprawowania urzędu prezydenta doskonała forma była uważana za jeden z głównych atutów Macrona. Zdaniem Zajdenwebera problemy z samopoczuciem polityka mogli dostrzec też inni członkowie sztabu, „którzy słyszeli o tym już tysiąc razy" podczas innych wydarzeń. W liście przywołano „takie samo nieszczęście", które przydarzyło się politykowi w czasie bliżej nieopisanego spotkania w Paryżu w grudniu 2015 roku. Z listu nie wynika jednak, co się wówczas dokładnie wydarzyło. W walce z hipoglikemią doradca Macrona sugeruje mu odpoczywać przed debatą i zjadać porcję makaronu. „Łotwa nie wytrzyma w konfrontacji z Rosją nawet piętnastu minut" Poza stanem zdrowia doradcy polityka zaczepnie omówili też jego przedwyborcze wystąpienia, które uznali za nie dość ofensywne. Zdaniem jednego z doradców politycznych, wygłaszając swoją mowę w czasie przedwyborczej debaty Macron powinien był zająć znaczenie bardziej bezkompromisową pozycję wobec Rosji. „Nie rozumiem, dlaczego nasz kandydat zdecydowanie nie wystąpił przeciwko innym kandydatom, którzy swoim stanowiskiem nadają cechy legalności intrygom Putina (…) wyobraźmy sobie tylko, że Rosja i kraje bałtyckie zaczną wyrównywać rachunki w cztery oczy. Ile wytrzyma łotewska armia? 15 minut? Pomocnicy Macrona przywołali też uroczyste wejścia rosyjskich wojsk do Paryża w 1814 roku. Taka perspektywa zamajaczyłaby na horyzoncie, jeśli lider ultraprawicy Jean-Luc Mélenchon zrealizowałby swoją propozycję dotyczącą wyjścia Francji z NATO przekonuje jeden ze specjalistów ds. PR-u. Żeby to udaremnić macroniści proponują bronić granic „zespolonych w toku krwawej II wojny światowej i czterdzieści lat potem, w rezultacie zakończenie zimnej wojny". Analiza archiwum maili związanych z kampanią Macrona wyraźnie pokazuje, że wysocy rangą zwolennicy prezydenta interesują się Ukrainą, a niektórzy z nich byli w Kijowie, na Majdanie, w latach 2013-2014. W blogu uczestnika korespondencji, który utworzył oddzielny portal w celu naświetlania wydarzeń na Majdanie, działania Gazpromu dotyczące rewizji cen gazu dla Ukrainy, określone są jako „skandaliczne". W jednej z opublikowanych przez WikiLeaks wiadomości Rosja nazwała macronistów kontynuatorami „starych tradycyjnych wartości", stawiając ich w jednym szeregu z Turcją i PI. Czy Niemcy nie zaprzedadzą Francji? Macron oświadczył, że współpraca z Rosją w zakresie Syria uległa kardynalnej zmianie. Od momentu wyboru Macrona na prezydenta Francji obserwatorzy są zgodni, że budowanie opartych na zaufaniu relacji z Berlinem należy do najważniejszych zadań nowego prezydenta. Po objęciu władzy Macron złożył swoją pierwszą wizytę Angeli Merkel. I ta wizyta odbyła się z powodzeniem. Doradcy głowy państwa doświadczają jednak obaw w związku z figurą Angeli Merkel, którą Paryż postrzega jako „możliwe źródło problemów". „Skąd wziąć pewność, że Niemcy nie złamią pod amerykańskim naporem? Że nie zgodzą się na zawiązanie partnerstwa z USA na szkodę zwartości unijnych szeregów. Berlin może na przykład zakupywać od Waszyngtonu sprzęt wojskowy albo zmniejszyć podatek dochodowy, a stąd niedaleka droga do destabilizacji unijnej waluty" dzielą się obawami macroniści.


    kula lis 67
  • @Husky 21:35:06
    Opanuj się , czy wiesz że każdy taki wpis przedłuża nieobecność Kuli lisa i przybliża nieobecność na stale Twoją . Żeby nie było , uprzedzam i skargi do Właściciela nic nie pomogą . Druga żółta kartka .
  • Nieefektywne sądownictwo hamulcem polskiej gospodarki
    Nieefektywne sądownictwo hamulcem polskiej gospodarki. Dane nt. przewlekłości są zatrważające! Mimo, że Polska jest w czołówce UE pod względem liczby sędziów, a nakłady na sądownictwo w relacji do PKB są jednymi z najwyższych w całej Europie, to na rozstrzygnięcie przed sądem sporu dotyczącego spraw gospodarczych potrzebujemy średnio aż 685 dni. Dla porównania - brytyjski przedsiębiorca na rozstrzygnięcie sporu przed sądem musi czekać 437 dni, a węgierski - jedynie 395 dni. Ograniczenie przewlekłości postępowań powinno być priorytetem nie tylko dla rządzących, ale również dla samego środowiska sędziowskiego. Tutaj potrzeba mądrej i zdecydowanej reformy!

    Pisałem już o tym wcześniej, ale zaszkodzi powtórzyć - szczególnie w kontekście dyskusji nad potrzebą reformy sądownictwa w naszym kraju. Jeśli porównywać się z innymi państwami Europy, to okazuje się, że wymiar sprawiedliwości w Polsce jest stosunkowo rozbudowany. Na 100 tys. obywateli przypada około 26 sędziów. Dla porównania - we Włoszech na 100 tys. obywateli przypada 10 sędziów, we Francji - 9 sędziów, a na Wyspach Brytyjskich na 100 tys. obywateli przypada zaledwie 3,5 sędziego. Duża ilość sędziów w polskich sądach powoduje, że publiczne nakłady na funkcjonowanie wymiaru sprawiedliwości są u nas znacznie większe niż w innych krajach Europy. Według danych za 2012 rok Polska przeznaczyła na sądownictwo 6,8 mld zł, co stanowiło 0,40 proc. PKB, podczas gdy średnia europejska była niemal o połowę mniejsza i wynosiła zaledwie 0,24 proc. PKB.

    Niestety, wysokie koszty funkcjonowania wymiaru sprawiedliwości nie przekładają się specjalnie na szybkość działania polskich sądów. Zgodnie z raportem "Doing Business" Banku Światowego z 2015 roku - dochodzenie należności za pośrednictwem organów państwowych (w praktyce - za pośrednictwem sądu) trwa u nas przeciętnie aż 685 dni. Dla porównania - we wspominanej już powyżej Wlk. Brytanii rozstrzygnięcie sporu majątkowego przed sądem zajmuje przeciętnie 437 dni, a na rządzonych przez Orbana Węgrzech jedynie 395 dni. Powyższe dane dobitnie pokazują, że polski wymiar sprawiedliwości potrzebuje głębokiej reformy. Co istotne - ograniczenie przewlekłości postępowań powinno być priorytetem nie tylko dla rządzących, ale również dla samego środowiska sędziowskiego. Tutaj musi dojść do "porozumienia ponad podziałami". Inaczej wzrost gospodarczy naszego kraju nadal będzie hamowany, a przewlekłość postępowań będzie jednym z głównych blokerów nowych inwestycji.

    Źródło: Wzrost gospodarczy w Polsce cierpi przez nieefektywne sądownictwo (Stooq.pl)
    Źródło: Na sędziów i prokuratorów płacimy najwięcej w Europie (supernowosci24.pl)
    Źródło: Sąd przyspieszy elektronicznie. Nowy system zawiadamiania o rozprawach (wyborcza.biz)
  • @Husky 21:35:06
    Kula Lis, możesz rownież swoje teksty przesyłać na moja pocztę, dla niepoznaki podpisuj się KL67 żeby się (...) odpieprzyły. Poz. No i oczywiście do rychłego powrotu...o co im tam chodzi...?
  • @Husky 19:52:31
    Zastanawiające swoją drogą skąd takie duże zapotrzebowanie na sądowe rozstrzyganie sporów w gospodarce. Czy nie w niespójności przepisów dotyczących obrotu, rozdmuchanego prawa podatkowego czy nawet karnego nisko wyceniającego niektóre działania na pograniczu szwindli...
  • @Husky 21:33:07
    Można rozpatrzyć i "drugą stronę medalu" w kontakcie, rozmowach telefonicznych prez Dudy z Merkel i Macronem, w opcji że jest na swojej jakiejś drodze i wnioski wyciaga, czyli normalną dyplomatyczną działalność rozmiękczającą betonową stronę unijnej agresji jakiej ostatnio doświadczamy w PE.
  • @Ziut Polskę Zbaw 00:27:53
    Ty pipo pomyślał nie powiedział, gdy się dowiedział.
    Dwa lata od Dudapomocy, stosy skarg, ludzkich nieszczęść, ujawnianych przestępstw sitwy to nie konsultacje społeczne? To te szerokie, jeszcze z tymi by było jak było.
  • Jak donosi nasz korespondent w Szwecji
    Jak donosi korespondent GW w Szwecji Adam pozdrowił brata.

    https://pbs.twimg.com/media/DGYcRXQXkAAHsam.jpg

OSTATNIE POSTY

więcej

MOJE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
 123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
28293031