Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
424 posty 3015 komentarzy

"Ziut" bez PiC-u /// Wcześniej ... Kacpro.BlogSpot.com

Ziut - Blok Narodowy Polski - "Ruch (robimy) Listopadowy - Listopad ' 16" - Wygrajmy Myśląc Wspólnie Ziut.NEon24.pl/post/133700,Zamiast-Flagi-Ruch-Listopadowy-Bialo-Czerwona-Kartka

Sprawę "Aneksu WSI" Duda też zawetował?

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Duda o aneksie ws. rozwiązania WSI: Uważam, że ta sprawa nie jest w tej chwili najważniejsza. Ja mam znacznie poważniejsze sprawy do załatwienia - przekonywał prezydent Andrzej Duda w październiku 2015 r.

 

 

Sprawa ewentualnej publikacji dokumentu zostanie rozważona. - W tej sprawie zostanie podjęta decyzja. Ja żadnej decyzji w tej sprawie nie ogłaszam w tej chwili   -    powiedział Andrzej Duda, dodając, że nie rozmawiał na ten temat z Antonim Macierewiczem.

Rozumiem, że nie mógł zdecydować przed* konsultacją z szefem fundacji Sorosa*?

 * Albo może właśnie po tej  konsultacji?    >>   http://ziut.neon24.pl/post/139518,sensacja-duda-kieruja-ludzie-z-fundacji-georga-sorosa

Wypowiedź Dudy była chyba "ripostą na słowa Antoniego  Macierewicza, który   "podczas spotkania z Polonią w Chicago powiedział, że po wygranych przez PiS wyborach dokument będzie opublikowany, bo prezydent będzie mógł uzyskać kontrasygnatę od nowego premiera.

Według posła Jarosława Zielińskiego [PiS] w Polsce od 25 lat nie została załatwiona stała lustracja polityczna i ekonomiczna ludzi, którzy są przy władzy.

Dlatego, jak powiedział poseł, wciąż nie wiadomo "kto skąd przychodzi, kto jest kim i kto z kim był powiązany", co dotyczy także powiązań ze współczesnymi służbami spoza Polski."

<>

Na marginesie powyższej sprawy:  Duda wie gdzie wyhamować, gdzie przyspieszyć.  -  nie sądzicie?  /   Jakby  mu  jakiś "stary Kiejkut" podpowiadał, ... jak mawia o "Dukaczewskich" red. Stanisław Michalkiewicz.  //   A swoją drogą, ... z chęcią bym się dowiedział, czy agent "Oscar" to faktycznie Donald T. , ... jak słychać gdzieniegdzie. 

https://www.youtube.com/watch?v=TeA6XBfEJ7E

FRAGMENTY KSIĄŻKI  

Leszek Szymowski - "Zamach smoleński"
CZĘŚĆ III “Anatomia zbrodni” - Rozdział 12 “Przecięta pajęczyna”
“10 kwietnia 2010 roku wczesnym rankiem, dysponent tej zabójczej wiedzy - prezydent Lech Kaczyński - wsiadł do tupolewa lecącego do Smoleńska.
 
Na pokład samolotu wsiedli również jego najbliżsi doradcy, którzy znali dużą część zasobów przejętych po WSI, znali treść aneksu i zabierali głos w sprawie jego publikacji: Władysław Stasiak, Aleksander Szczygło, Mariusz Handzlik. Na pokładzie znalazł się również Zbigniew Wassermann - jeden z autorów reformy wojskowych służb specjalnych i gorący zwolennik likwidacji WSI.(...)
 
Joachim Brudziński: “Nie wiem, co robił pan Komorowski i jego ekipa w Pałacu Prezydenckim, bo tam nie byłem. Jednak z informacji, które do nas docierały, wynika, że w pierwszej kolejności przejęli akta Komisji Weryfikacyjnej WSI.”
 
Informacja z kręgów PO mówi, że pierwszą czynnością Bronisława Komorowskiego, który 10 kwietnia stał się Pełniącym Obowiązki Prezydenta RP i wszedł do Kancelarii Prezydenta - była właśnie lektura aneksu do raportu z weryfikacji WSI. Do tej lektury Komorowski zapalił się tak bardzo, że nie zauważył, że nie ma oficjalnego aktu zgonu Lecha Kaczyńskiego, a dopóki tego aktu zgonu nie było - nie miał prawa zajmować gabinetu prezydenta i przejmować jego obowiązków"
 
Fragment książki, str. 198, Rozdział 12 "Przecięta pajęczyna" - cytat:
 
“W styczniu 2007 roku pierwsza wersja raportu została opatrzona klauzulą “ściśle tajne” i przesłana do Kancelarii Prezydenta. Lech Kaczyński i weryfikatorzy popełnili katastrofalny błąd: podali do publicznej wiadomości, że w raporcie figuruje 130 nazwisk czynnych agentów WSI, którzy swoją współpracę wykorzystywali w celach innych niż bezpieczeństwo państwa. Nie podali jednak o kogo chodzi. ten błąd miał się wkrótce zemścić i to surowo. (...)
 
Był 16 lutego 2007 roku. W Kancelarii Prezydenta odbyła się uroczysta konferencja prasowa. Lech Kaczyński i siedzący obok Antoni Macierewicz ogłosili, że oto Prezydent RP podjął decyzję z prac Komisji Weryfikacyjnej WSI. Punktualnie o godzinie 12.00 raport znalazł się na stronie internetowej Kancelarii Prezydenta. I wywołał burzę. (...) W 16 załączniku do raportu, Antoni Macierewicz ujawnił agentów WSI uplasowanych w mediach i w strukturach państwowych, którzy współpracę z WSI wykorzystywali do celów innych niż bezpieczeństwo państwa. (...)
 
Wiadomo jednak, że z pewnością część nazwisk została przed upublicznieniem raportu usunięta z przyczyn znanych jedynie najbliższym współpracownikom prezydenta. To oznaczało, że dokumenty dotyczące tych ludzi można było w każdej chwili opublikować. Decyzję o tym musiałby podjąć urzędujący prezydent. Wystarczył jeden jego podpis … (...)
 
Kilka miesięcy później, Antoni Macierewicz znów w trybie ściśle tajnym przesłał do Kancelarii Prezydenta aneks do raportu z weryfikacji WSI - czyli drugą część dokumentu - od początku sugerował, aby jak najszybciej ujawnić jego treść opinii publicznej. Jednak Lech Kaczyński wciąż odwlekał tą decyzję. (...)
 
Nie było jednak tajemnicą, że w aneksie do raportu Macierewicza znalazły się informacje ujawniające kolejnych agentów WSI, a także niejasne powiązania z politykami SLD i Platformy Obywatelskiej - zwłaszcza z Bronisławem Komorowskim. Sam Komorowski postanowił dowiedzieć się, co znaleźli likwidatorzy WSI i czy może mu to zaszkodzić w przyszłej działalności politycznej. Doprowadziło to do wybuchu wielkiej afery, której obraz wyłania się z akt śledztwa prowadzonego przez Prokuraturę Apelacyjną w Warszawie .. (...)
 
W międzyczasie doszło do wyborów, zmieniła się władza, a on sam został marszałkiem Sejmu. Zwrócił się wówczas do koordynatora służb - Pawła Grasia - z zapytaniem o obu swoich rozmówców ( dopisek: Leszka Tobiasza, Wojciecha Sulimskiego).  Graś udzielił mu informacji, że obaj rozpracowywani są przez kontrwywiad cywilny, który podejrzewa ich o szpiegostwo na rzecz Rosji. Doszło więc do sytuacji bezprecedensowej: dopiero co mianowany marszałek Sejmu RP spotkał się z dwoma osobami podejrzanymi o szpiegostwo na rzecz Rosji i negocjował z nimi nielegalny zakup ściśle tajnego dokumentu. (...)
 
Fragment książki, str. 201, Rozdział 12 "Przecięta pajęczyna" - cytat:
 
Gdy jesienią 2007 roku władzę przejęła Platforma Obywatelska, Macierewicz przestał być szefem kontrwywiadu wojskowego, ale zdobył mandat poselski z listy PiS-u. Pracami komisji pokierował Jan Olszewski - były premier RP. Pomieszczenia do pracy komisji udostępniła Kancelaria Prezydenta. W ciągu jednej nocy dokumenty Komisji Weryfikacyjnej WSI przewieziono ciężarówkami do Kancelarii Prezydenta. W ten sposób, w Kancelarii zgromadzono niemal wszystkie archiwa Wojskowych Służb Informacyjnych - archiwa obnażające dziesiątki patologii i setki afer, materiały obciążające kilkaset osób zamieszanych w te afery - wśród nich osoby z pierwszych stron gazet. Równolegle zaczęły się prace nad przygotowaniami do ujawnienia drugiej części raportu z weryfikacji WSI czyli właśnie aneksu.
 
Członek Komisji Weryfikacyjnej WSI: “Na biurko prezydenta Kaczyńskiego trafiła wersja aneksu, ale prezydent ją poprawił, pewne rzeczy kazał wykreślić. Sporządzono więc drugą wersję. Było tak samo. Ostatecznie chyba dopiero jedenasta wersja - okrojona prawie o połowę w stosunku do pierwszej - znalazła akceptację w oczach Głowy Państwa. Prezydent zwlekał z jej upublicznieniem, choć Macierewicz, Olszewski i inni doradzali mu, aby odtajnił to jak najszybciej. Ale Kaczyński się wahał i wahał. W zgodnej opinii nas wszystkich, czekał z ujawnieniem aneksu do okresu poprzedzającego kampanię wyborczą. Wydaje się zasadny pogląd, że liczył na to, iż opublikowanie aneksu pomoże mu pogrążyć Komorowskiego, w którym upatrywał głównego rywala w walce o powtórną kadencję. A może chciał poczekać na właściwy moment do ujawnienia tej zabójczej wiedzy.”
10 kwietnia 2010 roku wczesnym rankiem, dysponent tej zabójczej wiedzy- prezydent Lech Kaczyński - wsiadł do tupolewa lecącego do Smoleńska.”
 
 
Szokujące informacje i kwity dziennikarzy śledczych! Były prezydent RP rosyjskim agentem w Polsce?  >>  https://www.youtube.com/watch?v=63f4AaTlTEQ
Afera marszałkowa, Winiarski ma materiały obciążające Komorowskiego, Pro Civili i polityków PO >>  https://www.youtube.com/watch?v=lKEjOmPnClM

KOMENTARZE

  • PiS o Macierewiczu i publikacji aneksu do raportu WSI:
    To niedokończona sprawa >> http://wiadomosci.dziennik.pl/polityka/artykuly/502399,pis-o-macierewiczu-i-publikacji-aneksu-do-raportu-wsi-nie-watek-wyborczy-tylko-sprawa-nie-dokonczona.html

    Duda o aneksie ws. rozwiązania WSI: To nie jest najważniejsza sprawa dla Polaków >> http://wiadomosci.dziennik.pl/polityka/artykuly/503260,prezydent-andrzje-duda-aneks-ws-rozwiazania-wsi-to-nie-jest-najwazniejsza-sprawa-dla-polakow.html
  • Prezes Jarosław Kaczyński na 88. miesięcznicy 10-08-2017
    >> https://www.youtube.com/watch?v=_CdXORglNfM
  • Trzy głosy, trzy pały!
    Nie mogę w to uwierzyć! Co się dzieje z Neonem?
  • @
    Konieczność jego opublikowania wydaje się oczywista, ale - czy to już ten czas? Projektujący czas jego opublikowania muszą uwzględniać, a znają jego treść, co potem, po opublikowaniu, czy da sie go "obronić". Jako państwo zachować twarz, aresztować pewnych ludzi bez skamlania w info "służby się przyglądają" jak w wypadku młodych bezczelnych Ukraińców. Żeby skutecznie obronić trzeba mieć narzędzia, w tym do końca załatwioną sprawę naprawy sądownictwa, i ustawę medialną uniemożliwiającą polskojęzycznej kolumnie i zagranicznym przyjaciołom nawoływania do obrony tęczowych wolności.

    A "wsiadł do Tupolewa" to sprawdzona informacja?
  • @rymark 15:38:54
    Tak w książce piszą
  • @Casey 15:32:04
    Że NEon24 jest nawiedzany, ... przez agenturę :D
  • Hilary Clinton story
    >> https://pro.hsionlineorders.net/p/HSI170124A/PHSIT424/?h=true
  • @Ziut Polskę Zbaw 08:48:18
    Od 2 lat rządowe "wolne media" osłaniają prezydenta Andrzeja Dudę parasolem łgarstw i mitów.To im wyborcy PiS będą zawdzięczać zderzenie ze ścianą. Prezydent wymyślił sobie być prezydentem wszystkich Polaków. A zapomniał, że część przyszła z Armią Czerwoną. Niestety uśpiony PAD zaczął swoją misję podtrzymania betonu III RP, WSI wdraża plan obalenia PiS !!! Komorowski doradza Dudzie ws. Macierewicza. Czy trzeba więcej dowodów na haniebne zachowanie Dudy? Obrzydzenie bierze, kiedy się patrzy na tzw. Wysoką Izbę, i na tzw. posłów tzw. opozycji, których większość powinna być umieszczona w zamkniętych zakładach psychiatrycznych, jeśli nie po prostu w kryminale. Dochodzi do tego galopująca impotencja tzw. władzy. Trzeba mieć naprawdę dużo samozaparcia, żeby prostą (i miejscami nawet słuszną) ustawę sądową tak widowiskowo rozłożyć z powodu fochów kasty prawniczej i gazetowych mędrków. Chyba, że - ku czemu się skłaniam - "ustawa" i tak była dla picu - żeby sobie "elektorat" najpierw nadziei narobił, a potem wyklinał do woli złą "opozycję" i złych "sędziów" za kłody rzucane pod nogi, robienie wbrew, itepe. PiS powinien uważać, bo zaczyna ludzi śmieszyć. (Śmieszy już także własny elektorat). A to bywa dla władzy zabójcze. "Punktuje" za to - i to jak! - prezydent Duda i jego, ekhm ... drużyna. Która (zwłaszcza w osobie p. Szczerskiego) robi się tak butna, że już nie tylko MON, ale i MSZ po kątach rozstawia. Aktualnie najwyraźniej bierze się za MS.
  • @Ziut Polskę Zbaw 08:48:18
    R A P O R T o działaniach żołnierzy i pracowników WSI oraz wojskowych jednostek organizacyjnych realizujących zadania w zakresie wywiadu i kontrwywiadu wojskowego przed wejściem w życie ustawy z dnia 9 lipca 2003 r. o Wojskowych Służbach Informacyjnych w zakresie określonym w art. 67. ust. 1 pkt 1 – 10 ustawy z dnia 9 czerwca 2006 r. „Przepisy wprowadzające ustawę o Służbie Kontrwywiadu Wojskowego oraz Służbie Wywiadu Wojskowego oraz ustawę o służbie funkcjonariuszy Służby Kontrwywiadu Wojskowego oraz Służby Wywiadu Wojskowego” oraz o innych działaniach wykraczających poza sprawy
    obronności państwa i bezpieczeństwa Sił Zbrojnych Rzeczypospolitej Polskiej
    http://www.rodaknet.com/raport_wsi.pdf
  • @Ziut Polskę Zbaw 08:48:18
    AFERA MARSZAŁKOWA, ANEKS – NIERÓWNA GRA
    „Gdyby afera marszałkowa została rzetelnie wyjaśniona, a jej mechanizmy ujawnione społeczeństwu, zablokowałoby to karierę Bronisława Komorowskiego, udaremniało jego udział w wyborach prezydenckich i oszczędziło Polakom wielu bolesnych doświadczeń i upokorzeń. Odsłonięcie patologicznych relacji już w roku 2008 uchroniłoby nas od niebezpieczeństw wywołanych wpływem Rosji na polskie życie polityczne, zapobiegło obcym knowaniom w ramach konfliktu rząd-prezydent, a w rezultacie o czym jestem przeświadczony, udaremniło pułapkę smoleńską i zamach z 10 kwietnia. Nie trzeba tworzyć alternatywnej historii, by zrozumieć, że do dziś płacimy cenę za zignorowanie tego największego zagrożenia.”
    Cytowany fragment pochodzi z jednego z moich tekstów z roku 2013. Przyznaję, że w tamtym czasie do głowy mi nie przyszło, że po wygranych wyborach parlamentarnych partia pana Kaczyńskiego nie powróci do wyjaśnienia okoliczności afery marszałkowej i nie pokaże Polakom, kim był człowiek sprawujący najwyższy urząd w III RP.
    Choć osiem lat rządów reżimu PO-PSL obfitowało w setki najpoważniejszych występków, nie było w tym czasie sprawy równie ważnej, a zarazem symbolicznej niż afera marszałkowa – „matka” wszystkich afer. Powstały wówczas układ, oparty na patologicznych relacjach służby-politycy-media stworzył fundament dla kolejnych szalbierstw i gier operacyjnych i do dnia dzisiejszego decyduje o kondycji tego państwa i logice wielu procesów publicznych.
    Nie ma potrzeby wracać do szczegółowego opisu sprawy. Na moim blogu, pod hasłami „Komorowski” i „afera marszałkowa” widnieje kilkadziesiąt tekstów poświęconych tematowi. Przypomnę jedynie, że afera marszałkowa była wielowątkową kombinacją operacyjną z udziałem ludzi WSW/WSI, Bronisława Komorowskiego, ABW, prokuratury i ośrodków propagandy, zmierzającą do uzyskania dostępu do tajnego uzupełnienia (Aneksu) z Raportu z Weryfikacji WSI. Gdy okazało się to niemożliwe, podjęto działania służące skompromitowaniu członków Komisji Weryfikacyjnej i sparaliżowaniu prac Komisji oraz akcję odwetową wobec dziennikarza Wojciecha Sumlińskiego. Działania te mogły mieć również na celu uprzedzenie ewentualnych zarzutów dotyczących powiązań polityków PO ze środowiskiem byłych WSI i były rodzajem „uderzenia wyprzedzającego”. Chodziło o zdezawuowanie treści zawartych w Aneksie i wytworzenie wokół Komisji Weryfikacyjnej atmosfery podejrzeń o nielegalne działania. Priorytetem kombinacji pozostawała ochrona politycznego „patrona” wojskowych służb - Bronisława Komorowskiego. Są w tej sprawie skandaliczne akcje prokuratury i ludzi ABW, jest wątek funkcjonariuszy ośrodków propagandy, są próby stosowania aresztów wydobywczych, rewizje, zastraszanie i nękanie świadków, są niewyjaśnione zgony. Logikę kombinacji wytyczały słowa B. Komorowskiego ze stycznia 2008 roku – „Muszę zobaczyć aneks przed publikacją”. Padły one w reakcji na wiadomość, że prezydent Lech Kaczyński rozważa publikację Aneksu i ma wątpliwości, czy przed ujawnieniem dokumentu powinien skierować go do marszałków Sejmu i Senatu. Komorowski, o czym w grudniu 2014 roku przypomniał Antonii Macierewicz – „robił wszystko, działał legalnie i nielegalnie, by zapoznać się z tym dokumentem i uniemożliwić jego opublikowanie, bądź go za wszelką cenę zdyskredytować.”
    Można przyjąć za pewnik, że wobec tak silnego imperatywu i wewnętrznego przymusu, lektura Aneksu była pierwszą czynnością, jakiej oddał się B. Komorowski po przeprowadzeniu operacji zajęcia Kancelarii prezydenta Lecha Kaczyńskiego, zaś oświadczenie lokatora Belwederu, złożone podczas sądowych zeznań w sprawie afery marszałkowej – „aneks jest wymierzony we mnie”, opiera się na bezpośredniej wiedzy Komorowskiego i znajduje potwierdzenie w treści dokumentu. Wszystko, co wiemy na temat tej ponurej postaci oraz niezwykle dramatyczne okoliczności towarzyszące aferze marszałkowej, muszą prowadzić do konkluzji, że sam zainteresowany, jak i bliskie mu środowisko b. WSI, uważało publikację Aneksu za rzecz wyjątkowo niepożądaną i wręcz groźną dla swoich interesów. W tzw. stanowisku stowarzyszenia „Sowa” do projektu nowelizacji ustawy o Służbie Kontrwywiadu Wojskowego oraz Służbie Wywiadu Wojskowego, z 28 listopada 2012 roku, można znaleźć opinię ludzi b. WSI na temat „rozwiązania problemu Aneksu”. „Sowa” doradzała dwa scenariusze :
    „Niejawny dokument Aneks o klauzuli „ściśle tajne” otrzymuje kategorię archiwalną „A” i zostaje przekazany do archiwum centralnego, np. Archiwum Akt Nowych z zastrzeżeniem, że może być udostępniony po 50 latach, tj. po 2056 roku. Drugie: Niejawny dokument Aneks o klauzuli „ściśle tajne” otrzymuje kategorię archiwalną „Bc”, co oznacza, że dokumentacja ma krótkotrwałe znaczenie praktyczne i po pełnym jej wykorzystaniu (co już nastąpiło), jest przekazywana na makulaturę – Aneks zostaje zniszczony”. Na podstawie wiedzy o aferze marszałkowej i wydarzeniach prowadzących do 10 kwietnia 2010 roku, warto postawić pytanie: jeśli po to, by nie doszło do ujawnienia Aneksu, w latach 2007-2008 prowadzono brutalną i bezprawną grę wymierzoną w ustawowy organ państwa – Komisję Weryfikacyjną, podczas której dopuszczono się szeregu poważnych przestępstw, jeśli B. Komorowski nie cofnął się przed atakami na prezydenta Lecha Kaczyńskiego i usilnie zabiegał o dostęp do tajnego dokumentu, zaś środowisko b. WSI tak wielką wagę przywiązywało do jego zablokowania, a nawet doradzało całkowite zniszczenie, jak należy interpretować stanowisko prezydenta Andrzeja Dudy wyrażone w słowach – „to nie jest najważniejsza sprawa dla Polaków, mam znacznie poważniejsze sprawy do załatwienia” oraz znamienne słowa prezydenckiego ministra K. Szczerskiego z 2015 roku – „to temat, którego nie ma”? Jest w tym wyraz nonszalancji, niewiedzy i niezrozumienia wagi tematu, czy objaw koniunkturalizmu i zakulisowych ustaleń ze środowiskiem Komorowskiego? Nie wiemy nawet, czy opinia pana Dudy powstała po uważnej lekturze Aneksu, czy też pan prezydent, nie czytając tego dokumentu, wie lepiej, co jest lub nie jest ważne dla Polaków? A skoro pan Duda uważa sprawę Aneksu za mało ważną – dlaczego jego Kancelaria odmawia nawet odpowiedzi na pytanie: czy dokument nadal istnieje i znajduje się w prezydenckim sejfie? Skąd wyborcy pana prezydenta mają wiedzieć, czy jego poprzednik nie „rozwiązał problemu”, w sposób, jaki doradzali mu ludzie b. WSI? Zdaję sobie sprawę, że nie ma dziś tak szokujących ani doniosłych informacji, które mogłyby wstrząsnąć opinią publiczną lub postawić polityków PO przed poważnymi zarzutami.
    Już publikacja Raportu z Weryfikacji WSI dowiodła, że sprawność aparatu propagandy znacząco przewyższa dążenie do prawdy i potrzebę wiedzy na temat otaczającej nas rzeczywistości. Następnego dnia po opublikowaniu 374 stronicowego Raportu, opatrzonego obszernymi aneksami, podano opinii publicznej wyniki tzw. „sondażu”, z którego miało wynikać, że 44,9 proc. Polaków ocenia dokument jako niewiarygodny, 31,2 proc. - za wiarygodny, zaś 18,7 proc.-nie ma zdania na temat dokumentu. Jeśli Bronisław Komorowski, którego nazwisko pojawia się blisko 60 razy na kartach Raportu, nadal był uważany za solidnego polityka, a nawet został wybrany prezydentem III RP, jest w tym dowód skrajnej ignorancji Polaków, ale też prymatu propagandy nad faktami. Niewykluczone, że również publikacja Aneksu do Raportu z Weryfikacji WSI nie wywołałaby większego zainteresowania, niż różne „newsy’ i „sensacje dnia”, jakimi karmi się naszych rodaków. Ujawnienie Aneksu, mogłoby zatem spowodować chwilowe „wzmożenie” uwagi elektoratu i podwyższenie emocji społecznych, ale nie wiązałbym z tym wydarzeniem szczególnych nadziei. Brak woli politycznej wyklucza możliwość wykorzystania takiej okazji do likwidacji wpływów Onych i rozprawy z patologiami magdalenkowego tworu, zaś deficyt wolnych mediów i fatalna kondycja intelektualna środowiska dziennikarskiego, skutecznie blokowałyby próby przekazania Polakom tej wiedzy. Z drugiej strony, działania ludzi WSI i ewidentny lęk B. Komorowskiego przed publikacją tajnego dokumentu, pozwalają przypuszczać, że znajdują się w nim treści, które poważnie mogłyby naruszyć interesy triumwiratu III RP lub wywołać polityczne „trzęsienie ziemi”. W taki kontekście interpretowałbym również zachowania obecnego prezydenta oraz wyjątkowo gorliwe unikanie tematu przez ludzi „dobrej zmiany” i ich media.
    Byłoby więc rozsądne nie brać pod uwagę potencjalnych reakcji społecznych, a tym bardziej, wrzasku propagandystów, lecz skoncentrować się na rzeczywistym znaczeniu Aneksu w kontekście bezpieczeństwa wewnętrznego. Zakładam, że każdy, kto rozumie znaczenie wpływów „peryskopu, za pomocą którego Rosjanie pozyskiwali wiedzę o mechanizmach funkcjonowania naszego państwa”(jak onegdaj prof. Zybertowicz określił rolę WSI), będzie też zainteresowany publikacją uzupełnienia do Raportu z Weryfikacji WSI.
    Gdy w latach 2008-2009 opisywałem na blogu aferę marszałkową (ówczesne „niezależne media” używały szalbierczego terminu „afera aneksowa”) i przez kolejne miesiące zadawałem B. Komorowskiemu szereg pytań, publikacje te były "profilaktycznie" cenzurowane na „niezależnym forum blogerskim” - Salon24. Doświadczałem też szczególnych form zainteresowania służb III RP, o których – z oczywistych powodów, nie mogę otwarcie dywagować.
    W całej przestrzeni publicznej nie było wówczas przyzwolenia na niepokojenie polityka PO, ani większego zainteresowania wyjaśnieniem roli Komorowskiego w aferze marszałkowej. Wygrana „necandusa” w tzw. wyborach prezydenckich 2010 roku sprawiła, że nad Komorowskim roztoczono szczelny parasol medialny, temat wyciszono i skazano na zapomnienie. O tej sprawie, podobnie jak o Aneksie i działaniach p.o. prezydenta, nie wolno było głośno mówić ani o nie pytać. Choć B. Komorowski jest dziś (niesłusznie) traktowany niczym niegroźny „emeryt polityczny”, a od dwóch lat doznajemy dobrodziejstw i swobód „dobrej zmiany”, mam nieodparte wrażenie, że nad bohaterem afery marszałkowej i jego sprawkami nadal roztacza się polityczny parasol ochronny, zaś temat Aneksu należy do ścisłego tabu. Jeśli wtedy i dziś nie można pytać o tę aferę ani domagać się publikacji Aneksu, jeśli Pałac Prezydencki nadal ignoruje kwestie niewygodne dla Andrzeja Dudy – gdzie przebiega granica owej „dobrej zmiany” i na czym w istocie polega? Nie tylko nie dopuszcza się do publicznej dyskusji nad kluczowym dla naszego bezpieczeństwa dokumentem, ale nikt nie odważy się pytać pana prezydenta o powody ukrywania Aneksu, bądź nalegać na polityków partii rządzącej w sprawie wyjaśnienia afery marszałkowej i prześwietlenia działań Komorowskiego w latach 2008 -2015. Partyjni cmokierzy i pospolici głupcy, mogą wzruszać ramionami na wagę takiej tematyki, ale już próba postawienia rzeczowych pytań obnaża absurdalność tak nierozumnej postawy. Można bowiem zapytać: kto i jakimi metodami zbadał, czy afera marszałkowa i zawiązany wówczas sojusz rosyjskiej agentury ze służbami III RP, miał, czy też nie miał wpływu na działania zmierzające do zastawienia pułapki smoleńskiej i doprowadzeniem do śmierci 96 Polaków, w tym prezydenta Lecha Kaczyńskiego? Czy w latach poprzedzających Smoleńsk, mogło dojść do równie spektakularnej aktywności ludzi b.WSI (w tym powołania jawnej reprezentacji ) oraz reaktywacji ich wpływów, gdyby B. Komorowski poniósł odpowiedzialność za udział w aferze marszałkowej i nie mógł kandydować na stanowisko prezydenta?
    Czy bez przeprowadzenia śledztwa w sprawie układu ludzi WSI z politykami PO-PSL oraz ustalenia, jakie konsekwencje wynikały z tych patologicznych relacji, możliwa jest rozprawa z ową „obcą agenturą”, o której Jarosław Kaczyński informował Polaków podczas ostatniej miesięcznicy smoleńskiej? Jak to możliwe, że ten arcyważny temat, w którym ogniskują się interesy rosyjskiej agentury i ponure tajemnice następcy Lecha Kaczyńskiego, nie jest dziś przedmiotem zainteresowania polityków Prawa i Sprawiedliwości, nie znajduje miejsca w publikacjach „wolnych mediów” i został skazany na kolejną kadencję milczenia? Dlaczego właśnie B. Komorowski i środowisko b. WSI wyjęci są spod jakichkolwiek działań organów tego państwa, nie toczą się w ich sprawach żadne postępowania, zaś inicjatywy ustawowe związane z tym środowiskiem zostały wycofane przez prezesa PiS? Powstała dziś sytuacja, należy do wyjątkowo groźnych. Można zakładać, że życzenie Komorowskiego – „muszę zobaczyć aneks przed publikacją”, zostało spełnione. Wbrew woli prezydenta Lecha Kaczyńskiego i na przekór intencjom, z jakimi został sporządzony Aneks. Uważam za wielce prawdopodobne, że były lokator Belwederu oraz ludzie z bliskiego mu środowiska WSI posiadają nie tylko informacje na temat zawartości tajnego dokumentu, ale wiedzą, co naprawdę wydarzyło się w dniu 10 kwietnia 2010 roku. Tej wiedzy nie mają Polacy, a dzięki postawie prezydenta Dudy, nie mają też szans poznania treści Aneksu do Raportu WSI ani zrozumienia czego tak bardzo bał się Komorowski i jego przyjaciele? Tworzy to niebezpieczną dysproporcję, w której tylko jedna strona dysponuje cenną wiedzą, ale też, dostatecznym materiałem, dla prowadzenia dowolnych gier i kombinacji operacyjnych. W kontekście obecnej sytuacji geopolitycznej oraz aktywności wewnętrznej agentury, nie mamy żadnej pewności, czy właśnie ta wiedza nie buduje uprzywilejowanej pozycji naszych największych wrogów. Kolejna odsłona gry „taśmami Sowy”, za którą najprawdopodobniej stoi środowisko byłej wojskówki, jest wyraźnym sygnałem, że nie zakończono jeszcze procesu „formatowania” układu rządzącego, ale też dowodzi dużej swobody działania środowiska b. WSI. Utrzymywanie stanu tak poważnej dysproporcji, zawsze będzie korzystne dla tych, którzy więcej wiedzą i mogą. Dlatego na ukrywaniu Aneksu i milczeniu wokół afery marszałkowej, wygrywa tylko Komorowski i ludzie w brązowych butach. Jeśli wyborcy PiS godzą się na grę o tak nierównych szansach i nie mają odwagi upomnieć o swoje bezpieczeństwo, wynik tej rozgrywki został już rozstrzygnięty.

    Ps...Nie wiem, dlaczego Lech Kaczyński nie opublikował Aneksu i mogę się jedynie domyślać prawdziwych przyczyn. Z pewnością, przeszkodą stało się orzeczenie TK z 28 czerwca 2008 roku, w którym znalazło się następujące zalecenie: "Organy władzy publicznej powinny wstrzymać się z podawaniem do publicznej wiadomości pełnej wersji uzupełnień raportu Przewodniczącego Komisji Weryfikacyjnej bez uprzedniej anonimizacji danych osób objętych raportem. Uzupełnienia do raportu mogą zostać podane do publicznej wiadomości bez takiej anonimizacji dopiero po zapewnieniu osobom zainteresowanym odpowiednich gwarancji proceduralnych”. Mogę również przypuszczać, że na decyzji prezydenta Kaczyńskiego zaważyły opinie prezydenckich doradców i prawników. Późniejsze zachowania niektórych współpracowników z Kancelarii Prezydenta, byłyby istotną wskazówką w zakresie motywacji. Nie wykluczam także, że brano pod uwagę tzw. względy wizerunkowe i wobec szalejącej wówczas kampanii nienawiści do Lecha Kaczyńskiego, zdecydowano o zaniechaniu publikacji. Nie sądzę jednak, by te okoliczności miały dziś jakiekolwiek znaczenie lub mogły usprawiedliwiać postawę Andrzeja Dudy. Obecna sytuacja jest zdecydowanie inna, niż w latach 2007-2008. Pełnię władzy - w tym zarząd nad publicznymi mediami, sprawuje dziś PiS. Nie ma również żadnej "nagonki" na prezydenta ani konfliktu na linii rząd-prezydent. Poparcie dla ujawnienia Aneksu byłoby też zdecydowanie większe niż oczekiwania związane z publikacją Raportu z Weryfikacji WSI. Przypomnę też ubiegłoroczną wypowiedź Sławomira Cenckiewicza: "Aneks jest dostosowany do reguł, które prezydentowi narzucił Trybunał Konstytucyjny”. Chodzi o wymóg anonimizacji danych osób objętych raportem. Oznacza to, że nie ma żadnych formalnych przeszkód.
    Autor: Aleksander Ścios

    Ps..Swoją drogą, bracia Kaczyńscy nie zawsze potrafili dobrać sobie odpowiednich współpracowników. Gotowy do publikacji Aneks, spełniający wymagania TK, po dwóch latach urzędowania "naszego prezydenta" pozostaje nadal w obszarze baśni o żelaznym wilku, czyli w tzw. strefie hakowej. A ja jeszcze dziś mam w uszach wielokrotnie powtarzane, gromkie okrzyki kampanijne kandydata Andrzeja Dudy: "JESTEM CZŁOWIEKIEM NIEZŁOMNYM!" - i wiele podobnych, pustych, jak się okazało, zapewnień. Przytomni, pamiętający umiarkowanie waleczną postawę obecnego prezydenta bezpośrednio po zamachu 10.04.2010, i jego bezbarwne, zająkliwe zeznania przed Komisją Smoleńską, pamiętają też, że waleczności starczyło mu na żółty pasek w TVN oraz urzędnika Czaplę, ale na wieść o telefonie iz Maskwy - od SAMEGO Miedwiediewa (!) nic z niej nie zostało. Dzisiaj ten tchórzliwy, bezbarwny człowiek uzurpuje sobie, w planowanej na 2019 Konstytucji, nieograniczone zwierzchnictwo nad armią (także w czasie pokoju) pozbawiając tym samym prerogatyw ministra Obrony Narodowej. Wódz, który kapituluje na telefoniczne polecenie z Moskwy, miałby stanąć na czele odrodzonego Wojska Polskiego? W najczarniejszych snach nie przypuszczałem, że osławiony "KOMPUTER" prezesa Kaczyńskiego wygotuje nam podobny pasztet. Widać i on, zaprogramowany na przestrzeganie OMERTY OKRĄGŁEGO STOŁU, dodatkowo pomny losu śp. Lecha Kaczyńskiego, uległ nieodpartej argumentacji oficyjerów WSI. Którzy lubią od czasu do czasu przypomnieć, że z ponad 1900 godzin "taśm Sowy" ujawniono zaledwie kilka procent...Polecam Państwu wywiad ze Sławomirem Cenckiewiczem opublikowany przez dzieje.pl

    http://dzieje.pl/aktualnosci/slawomir-cenckiewicz-w-polsce-antykomunizm-jest-sierota
    Zaczyna się tak:
    "W Polsce antykomunizm jest sierotą, dobrze pokazuje to sytuacja wokół tzw. zbioru zastrzeżonego i honorowania 1. Armii Wojska Polskiego m.in. przez prezydenta Andrzeja Dudę." Jak widać, nie tylko pan prezydent ukrywający (wbrew prawu) Aneks, ale i "odnowione służby" swoje ustawowe zobowiązania dotyczące odtajniania "urobku" komuny traktują z zadziwiającą nonszalancją; tak, jakby ich ustawy nie zobowiązywały. Przypominałem już kilkakrotnie, że w czasie kadencji B. Komorowskiego, ówczesna opozycja z PiS podnosiła zarzut, iż niepublikowanie Aneksu jest sprzeczne z ustawą z dnia 9 czerwca 2006 r. „Przepisy wprowadzające ustawę o Służbie Kontrwywiadu Wojskowego oraz Służbie Wywiadu Wojskowego oraz ustawę o służbie funkcjonariuszy Służby Kontrwywiadu Wojskowego oraz Służby Wywiadu Wojskowego”.
    Ustawa ta mówi:
    „Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej, po zasięgnięciu opinii Marszałka Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej i Marszałka Senatu Rzeczypospolitej Polskiej, podaje Raport do publicznej wiadomości w Dzienniku Urzędowym Rzeczypospolitej Polskiej „Monitor Polski”. Postanowienie Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej o podaniu Raportu do publicznej wiadomości jest równoznaczne ze zniesieniem klauzuli tajności w rozumieniu art. 21 ust. 1 i 3 ustawy z dnia 22 stycznia 1999 r. o ochronie informacji niejawnych.”
    Oznacza to że Raport oraz uzupełnienia (aneksy) do niego muszą być publikowane przez Prezydenta RP. Przepis ten nie zawiera trybu warunkowego lecz nakłada na prezydenta obowiązek publikacji tego typu materiałów i wręcz wymusza ich ujawnienie.
    Rzeczą niezwykle znamienną jest fakt, że dziś nikt nie stawia prezydentowi tego rodzaju zarzutu. To, że nie czynią go rządowi propagandyści, jest oczywiste. Znacznie ważniejsze jednak, że nie robi tego również zbieranina, zwana „opozycją” – tak rzekomo wyczulona na przypadki łamania prawa przez polityków PiS.
    To jeszcze jedna przesłanka pozwalająca stawiać hipotezę o istnieniu zakulisowych ustaleń w kwestii Aneksu i odpowiedzialności B.Komorowskiego.
    Ten człowiek jest dziś pewny swojej bezkarności, a znakiem rzeczywistych relacji Komorowskiego z Dudą, winny być sceny z wizyty ówczesnego prezydenta-elekta w Pałacu Prezydenckim.

    Dziękuję za link do świetnego wywiadu z panem Cenckiewiczem. Jest tam wiele stwierdzeń, z którymi się identyfikuję, ale szczególnie blisko brzmi dla mnie ta deklaracja:
    „Jest dla mnie – antykomunisty – dyskomfortem, że po blisko 30 latach od formalnego upadku komuny próbuje się wymusić na mnie de facto akceptację urobku komunistycznych tajnych służb, które – ZAWSZE – w porozumieniu z KGB dokonywały kradzieży technologii na Zachodzie! Mam opór by to dzisiaj sankcjonować.”

    Cenckiewicz jest bodaj jedynym człowiekiem, który w tak trafny sposób potrafi ocenić „urobek komunistycznych tajnych służb”.
    Rzecz sprowadza się do konkluzji, którą starałem się też wykazać w książce „Bezpieka - O mitologii służb specjalnych PRL” – to nigdy nie były polskie służby, zaś ludzie w nich służący nie mieli nic wspólnego z ochroną państwa i społeczeństwa polskiego. Od początku do końca były to służby sowieckie, służące wyłącznie interesom okupanta, zaś ich funkcjonariusze nie mają pojęcia o pracy dla Polski i bezpieczeństwa narodowego.
    Dlatego zatrudnianie jakiegokolwiek „fachowca” – esbeka lub czynienie z nich jakichś „ekspertów”, (jak z pewnym płk. Wrońskim robią rządowe „wolne media”) jest wyjątkowym draństwem i kpiną z Polaków.
    Ponieważ tej prawdy nie chcą przyjmować „elity” III RP, jesteśmy skazani na skandaliczny spektakl związany z ujawnieniem tzw. zbioru zastrzeżonego.
    Ludziom PiS do głowy nie przyjdzie, że nie ma takich „tajemnic” ani „zdobyczy” owych służb sowieckich, których państwo polskie powinno strzec lub chronić. Jeśli to robi – a wiemy, że takie zakusy mają nawet szefowie służb wojskowych, świadczy to nie tylko o rażącej ignorancji historycznej, ale intencji ochrony okupacyjnej spuścizny. Cenckiewicz powiedział również i to, że – „W Polsce antykomunizm jest sierotą” i bardzo trafnie scharakteryzował kondycję partii odwołującej się do tradycji tej „utraconej broni”. Powiedziałbym więcej: w III RP nie ma antykomunizmu ani antykomunistów, a ci, którzy wycierają sobie gęby tą polską tradycją, nie wiedzą co czynią lub kpią z antykomunizmu II Rzeczpospolitej. Naszym rodakom wmówiono nie tylko „śmierć’ komunizmu ( co czyni postawę antykomunistyczną zbędną i anachroniczną) ale kłamstwo jeszcze gorsze – że państwo powstałe na fundamencie PRL-u i związane z nim tysiącami relacji, państwo czerpiące z sukcesji czasu okupacji i zaprzaństwa, może być wolną i demokratyczną Rzeczpospolitą. To ordynarne kłamstwo utrwala dziś pan Kaczyński i jego partyjni koledzy. Gdy Cenckiewicz wspomina o wycofanym projekcie nowelizacji ustawy o uposażeniu emerytalnym żołnierzy, trzeba podkreślić, że nie wycofały go mityczne "krasnale", ale zrobił to prezes PiS.

    Dlatego nasi rodacy odrzucają dychotomię My-Oni, nie chcą słyszeć o fałszu, jakim karmią ich politycy i tzw. intelektualiści i chętnie uciekają przed odpowiedzialnością za zbudowanie wolnej Polski.
    Cenckiewicz trafnie nawiązał do antykomunizmu Józefa Mackiewicza, bo postawa tego pisarza najpełniej wyraża myśl całkowicie obcą współczesnym Polakom:
    „My musimy komunizm wyniszczyć, wyplenić, wystrzelać! Żadnych względów, żadnego kompromisu! Nie możemy im dawać forów, nie możemy stwarzać takich warunków walki, które z góry przesądzają na naszą niekorzyść. Musimy zastosować ten sam żelazno-konsekwentny system. A tym bardziej posiadamy ku temu prawo, ponieważ jesteśmy nie stroną zaczepną, a obronną!” Nawiązując do słów Mackiewicza - w artykule prof. Cenckiewicza znamienne, moim zdaniem, niezwykle pesymistyczne stwierdzenie:

    "Nie ma u nas integralnej partii antykomunistycznej, która nazwałaby przeszłość tak jak ona na to zasługuje i wyciągnęła z tego wnioski. Są owszem partie mniej lub bardziej antykomunistyczne, ale jednej, w ścisłym sensie antykomunistycznej, w duchu Józefa Mackiewicza, po prostu nie ma i już nie będzie." Nie ma i już nie będzie...
  • @Ziut Polskę Zbaw 08:48:18
    PREZYDENT MUSI BYĆ NICZYM LATARNIA…Daleki jestem od posądzania pana prezydenta o działania nierozważne lub przypadkowe. Z jeszcze większym dystansem oceniam rozmaite „teorie ambicjonalne” oraz diagnozy o „konfliktach silnych osobowości”. Nie byłoby tego typu fantazji, gdyby głoszący je zechcieli zrozumieć treść zeznań Andrzeja Dudy z 29.10.2010 roku, złożonych przed zespołem smoleńskim Antoniego Macierewicza, ale też potrafili dostrzec, kim naprawdę jest ów wyniesiony na wyżyny prawnik, na tle historycznej postaci obecnego ministra obrony narodowej. „Prezydent musi być niczym latarnia morska - szukać tych, którym należy pomóc i ostrzegać przed zagrożeniem” – 20 maja 2015 roku napisał na Twitterze ówczesny kandydat na prezydenta i – paradoksalnie, trzeba było ponad dwóch lat, by ten „pijarowski” frazes nabrał stosownej treści. Bo rzeczywiście - prezydent Andrzej Duda jest dziś „latarnią morską” i prawdziwie „ostrzega przed zagrożeniami”. Jest „latarnią” dla ludzi Targowicy i tzw. elit III RP, które trafnie wiążą z nim nadzieje na zablokowanie zmian i reaguje dokładnie tam, gdzie zagrożone są najżywotniejsze interesy sukcesorów komuny. W działaniach tego pana dostrzegam też logikę wpisaną w wielowątkową operację wojny hybrydowej oraz w strategię środowiska, które od 2013 roku aranżowało „nowe rozdanie” – zakończone wygraną A. Dudy i partii pana Kaczyńskiego. Nie jest to opinia stworzona na gruncie ostatnich decyzji pana prezydenta. Wysyp różnej maści mędrców, którzy dopiero dziś dywagują o „zawiedzionych nadziejach”, „zawróconym prezydencie”, a nawet „strażniku ubekistanu” i z zapałem wygłaszają gołosłowne teorie, potwierdza jedynie tragiczną kondycję „wolnych mediów”. To ludziom z rządowych przekaźników, wyborcy PiS zawdzięczają bolesne „zderzenie ze ścianą” i perspektywę dalszych rozczarowań. To one hołubiły i kreowały na „męża stanu” postać, która od dawna powinna być oceniana wyłącznie w kontekście realnych poczynań, ale też ogromu zaniechań. We wrześniu 2015 roku, w tekście „NIEPRZEMIJAJĄCY UROK REŻIMU BELWEDERSKIEGO” napisałem, że „prezydentura pana Dudy otoczona jest przedziwną atmosferą. Za niedopuszczalne i niepoprawne uważa się stawianie jakichkolwiek pytań panu prezydentowi, zaś wyrażanie opinii krytycznych, jest uznane za działanie wrogie. Ta atmosfera doskonale pokazuje rzeczywistą wartość "nowego rozdania", obnaża jakieś potężne lęki i skrywa niejasne, mętne intencje. Wydawałoby się , że po pięcioletniej "cмутное время", powinniśmy zacząć traktować głowę państwa, jako "naszego", polskiego przedstawiciela. To by oznaczało, że możemy doń kierować swoje oczekiwania i postulaty, a co więcej - liczyć na ich wysłuchanie. To również oznacza pewną transparentność działań pana prezydenta, formułowanie jasnych celów, wniosków i ocen.” Rozpostarcie nad prezydentem Dudą medialnego „parasola ochronnego” (identycznie ośrodki propagandy osłaniały B.Komorowskiego) sprawiło, że dopiero ataki na ministra Macierewicza, weto prezydenckie i widowiskowa odmowa nominacji generalskich, otworzyły oczy niektórym wyborcom PiS. Otworzyły, ale często na teorie bałamutne i bezpodstawne. Przypisywanie panu prezydentowi, jakoby ulegał wpływom niemieckim (a nawet żydowskim) i tłumaczenie tym procesu „wybudzenia”, jest może miłe dla ucha niektórych fantastów i agentury Putina, ale trudne do obrony na gruncie faktów. Bo tu i teraz, nadal działają nasze „rodzime szatany” i nie warto „umiędzynaradawiać” czegoś, co na odległość cuchnie wojskowymi onucami. Przez ponad dwa lata nikogo nie dziwiło, że pan prezydent z rozmysłem i wielką determinacją unika tematów, które łączył wspólny mianownik - dotyczyły środowiska b.WSI lub dotykały obszaru odpowiedzialności Bronisława Komorowskiego – politycznego patrona tego środowiska. Otoczenie Andrzeja Dudy nigdy nie podjęło recenzji działań Belwederu w latach 2010-2015, w związku z kwestiami bezpieczeństwa narodowego, nie przeprowadzono żadnego audytu w BBN i Kancelarii Prezydenta (np. w/s dokumentów wywożonych z BBN w dniu porażki wyborczej BK), zignorowano liczne apele o wznowienie śledztwa w sprawie zabójstwa księdza Jerzego (kwestia udziału wojskowej bezpieki, podnoszona przez prok. Witkowskiego), przemilczano prośby o pośmiertne uhonorowanie gen Kuklińskiego Orderem Orła Białego oraz degradację Kiszczaka i Jaruzelskiego, utajniono Aneks do Raportu z Weryfikacji WSI, a nawet odmówiono odpowiedzi – czy tajny dokument znajduje się w posiadaniu prezydenta. Na stronie BBN nadal straszy „doktryna Komorowskiego” i tzw. Strategia Bezpieczeństwa Narodowego, sporządzona przez S.Kozieja, a w wśród urzędników Biura, można znaleźć szereg postaci z czasów Komorowskiego. Gdy w czerwcu 2015, Sławomir Cenckiewicz postulował: „Obóz polityczny, który odchodzi z Kancelarii Prezydenta to obóz, który zdefiniował przeciwników politycznych jako wrogów. Analiza całego tego materiału o charakterze bardzo często operacyjnym, ten cały olbrzymi potencjał wiedzy musi zostać udźwignięty przez analityków nowego prezydenta” – nikt nie odważył się domagać od „naszego” prezydenta tak arcyważnych działań. W efekcie, środowisko Andrzeja Dudy nie tylko nie podjęło żadnych wyzwań, ale dokonało widowiskowego szalbierstwa, epatując wyborców tzw. „raportem otwarcia Kancelarii Prezydenta”, który w miejsce poważnej analizy przynosił zbiór drugorzędnych frazesów na poziomie bilansu gminnego buchaltera. Nie dziwiło także to, że w działaniach prezydenta można było dostrzec intencję kontynuowania niektórych aspektów „komorowszczyzny”. Ludzi lokatora Belwederu pozostawiono w KP i w BBN, do ochrony obiektów prezydenckich zaangażowano te same firmy ochroniarskie (w tym prowadzone przez b.esbeków), przedłużono kadencję gen. Gocuła na stanowisku Szefa Sztabu Generalnego, wzorem poprzednika - ukryto Aneks do Raportu WSI i odmówiono udostępnienia dokumentu prokuraturze, wznowiono „strategiczne partnerstwo” z chińskimi komunistami, a w obszarze obronności próbowano zakonserwować układ z czasów Komorowskiego. Regułą stał się udział urzędników BBN w imprezach-dyskusjach, w których w latach ubiegłych uczestniczyli też ludzie Komorowskiego (np. organizowanych przez Stowarzyszenie Euro-Atlantyckie, którego jednym z założycieli i wieloletnim prezesem był Komorowski). Już we wcześniejszych odsłonach „esbeckiego gambitu” (operacji wymierzonej w ministra obrony narodowej), można było podziwiać zdumiewającą logikę działań pana prezydenta. Gdy w marcu br. środowisko Andrzeja Dudy skorzystało z przekazu TVN, by nagłośnić „dyscyplinujący” list do Antoniego Macierewicza, okazało się, że na poczesnym miejscu tej korespondencji znajduje się tematyka „zaniepokojenia brakiem obsady ataszatów” w Stanach Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii, Szwecji, Bułgarii czy na Ukrainie, a pan prezydent domaga się natychmiastowego „podjęcia stosownych działań w sprawie obsady stanowisk attache”. To zaskakujące, bo właśnie sprawa personelu ataszatów „od zawsze” leżała w centrum zainteresowania b. WSI, a na forum internetowym stowarzyszenia „Sowa” łatwo znaleźć teksty, w których powiela się ataki funkcjonariuszy medialnych na szefa MON i stawia zarzuty usuwania z placówek ludzi związanych z tym środowiskiem. W obronie attache wojskowego w Waszyngtonie, gen. Jarosława Stróżyka (od 1996 w WSI, powołanego na attache 29 kwietnia 2010) wystąpił nawet wybitny znawca obyczajów anglosaskich, M. Dukaczewski. Przez wiele lat, oficerowie WSI zajmowali stanowiska polskich attache na placówkach zagranicznych. Lista 90 oficerów – attache wojskowych, opublikowana na str.35-39 Raportu z Weryfikacji WSI pokazuje skalę zjawiska i dowodzi, że ten obszar znajdował się w wyłącznej dyspozycji „wojskówki”. Kariery J.Bojarskiego, J.Stróżyka i wielu innych kierowanych na ataszaty po roku 2007, świadczą natomiast, że likwidacja WSI nie ukróciła wpływu na obsadę stanowisk. Trudno uznać za przypadkowe, że właśnie w ośrodku propagandy, którego założycielem był współpracownik służb wojskowych PRL i które przez wiele miesięcy nagłaśniało temat obsady ataszatów, pojawił się „dyscyplinujący” list pana prezydenta. Tak, jak trudno uwierzyć, by temat ten na tyle zaprzątał uwagę pana prezydenta, że zdecydował się na listowne pouczenia Antoniego Macierewicza. Panu Dudzie nie przeszkadzało, gdy polskie interesy reprezentowali byli oficerowie z nadania „długiego ramienia Moskwy”. Dopiero ich usunięcie wywołało zainteresowanie i reakcję ośrodka prezydenckiego. Wiele wskazuje, że te same motywacje, sprowadzone do kwestii personalnych, a szerzej – obrony układu stworzonego przez poprzednika, leżą też u podstaw decyzji o odmowie wręczenia nominacji generalskich w dniu 15 sierpnia. Oficjalna argumentacja, przedstawiona przez prezydenta : „trwające prace i brak uzgodnień dotyczących nowego systemu kierowania i dowodzenia Siłami Zbrojnymi RP nie stwarzają warunków do merytorycznej oraz uwzględniającej potrzeby armii oceny przedstawionych kandydatur do awansów generalskich” – nie zasługuje na wiarę. Od października ubiegłego roku, Andrzej Duda i jego urzędnicy uczestniczyli w licznych spotkaniach (m.in. w Dowództwie Generalnym RSZ, w Dowództwie Operacyjnym i Sztabie Generalnym Wojska Polskiego), podczas których omawiano zmiany w systemie dowodzenia wojskiem. W listopadzie 2016, szef BBN, Paweł Soloch stwierdził, że „prezydent czeka na rekomendacje trwającego w MON Strategicznego Przeglądu Obronnego”. "Zakładam – dodał Soloch, „że do końca roku będziemy w podstawowych zarysach wiedzieli, jak głęboko będzie ten system zmieniany". Wyjątkowo fałszywie, a wręcz niegodziwie brzmią komunikaty BBN, w których czytamy, że „prezydent oczekuje szybkiego zakończenia prac nad projektem reformy systemu dowodzenia i kierowania siłami zbrojnymi”. Takie żądania, pod adresem ministra Macierewicza formułuje polityk, który przez połowę swojej kadencji nie podjął żadnej inicjatywy ustawodawczej na rzecz obronności i wykazywał rażącą indolencję i ignorancję w kwestiach bezpieczeństwa narodowego. Formułuje zaś, za pośrednictwem „specjalisty od obrony cywilnej i pożarnictwa”, urzędnika, który nie miał czasu sporządzić (po wielokroć zapowiadanego) „przeglądu i audytu szeroko pojętego bezpieczeństwa narodowego” i jak żaden inny zasługuje na miano „mistrza nic nierobienia”. Wiceminister obrony Tomasz Szatkowski przypomniał, że „podczas pracy nad Strategicznym Przeglądem Obronnym komunikacja z BBN była bardzo dobra, zaś przedstawiciele BBN-u brali udział we wszystkich tych częściach SPO, w których chcieli brać udział”, zaś w komunikacie MON z 8.08. br. podkreślono, że „Na prośbę Szefa BBN odbył się cykl spotkań konsultacyjnych z udziałem podsekretarza stanu w MON Tomasza Szatkowskiego, mających na celu wymianę poglądów oraz udzielenie niezbędnych wyjaśnień Szefowi BBN. Dodatkowo w maju br. do konsultacji Prezydenta RP został przesłany przez MON projekt nowelizacji ustawy o urzędzie Ministra Obrony Narodowej oraz niektórych innych ustaw w zakresie reformy SKiD.” Oznacza to, że prezydencki zarzut „braku uzgodnień”, w sprawie systemu dowodzenia wojskiem, jest kiepskim pretekstem do rozpętania nowej awantury. Po co Andrzej Duda próbuje generować kolejny konflikt, który nie tylko trudno uzasadnić, ale nawet go dostrzec? To tym bardziej zaskakujące, że ani prezydent ani szef BBN słowem nie wspominają o realnym problemie - postać kluczowa w procesie podejmowania prezydenckich decyzji o awansach generalskich, dyrektor Departamentu Zwierzchnictwa nad Siłami Zbrojnymi gen. bryg. Jarosław Kraszewski, stracił dostęp do informacji niejawnych i (przynajmniej na razie) nie może wykonywać swoich obowiązków. Gdyby odmowa wręczenia nominacji, była motywowana taką przesłanką, świadczyłoby to o małostkowości i mściwości pana prezydenta. Mało to wiarygodne, bo jak trafnie zauważyła premier Szydło – „postępowanie w sprawie gen. Kraszewskiego nie powinno mieć wpływu na procedurę dotyczącą awansów”. Decyzja Andrzeja Dudy ma zatem głębsze i poważniejsze tło. Zostało ono wyraźnie naświetlone w komunikacie MON z dn.8.08.br.: „Kluczowym czynnikiem tych zmian jest ukształtowanie nowej kadry dowódczej. Bez niej wszystkie pozostałe reformy mogą zostać zaprzepaszczone” i powtórzone następnego dnia przez ministra Macierewicza – „jak bardzo potrzebne są nowe kadry generalskie i oficerskie w Wojsku Polskim. Bez nowych kadr nie nastąpi realna zmiana, która jest niezbędna dla rzeczywistego wzmocnienia armii.” Dopiero w takim kontekście, decyzja pana prezydenta jawi się jako celne, precyzyjne uderzenie – nie tylko w politykę kadrową szefa MON, który od wielu miesięcy wymienia wyższych oficerów zakorzenionych w „ludowym wojsku”, ale w cały system realnych reform organizacyjnych, personalnych, strategicznych i modernizacyjnych, zapoczątkowanych w armii przez Antoniego Macierewicza. Kluczem do dokonania głębokich zmian, są nowe kadry oficerskie i generalskie. Blokując nominacje, pan prezydent staje się (choćby mimowolnym) rzecznikiem dziesiątków „pokrzywdzonych” oficerów i generałów, którzy niemal każdego dnia wylewają żale w ośrodkach propagandy III RP – dając tym żelazny dowód, że nie tylko nie zasługują na miano oficerów, ale nawet mężczyzn. Słusznie pokomunistyczne lobby, zakorzenione dotąd w polskiej armii, uważa zmiany kadrowe za największe zagrożenie dla swoich interesów. Uzasadnione obawy budzą też dwie wojskowe ustawy: tzw. dezubekizacyjna i degradacyjna, które po rocznej peregrynacji wśród luminarzy „dobrej zmiany”, mają wreszcie szanse na uchwalenie przez Sejm. W połączeniu z obecną polityką kadrową szefa MON, stanowiłby prawdziwy „młot na czerwonych” i pozwoliły skutecznie oczyścić Siły Zbrojne z wpływów „długiego ramienia Moskwy”. Tym pilniejsza staje się potrzeba szybkiego usunięcia Antoniego Macierewicza. To priorytet „esbeckiego gambitu” i akcji propagandowych w ramach wojny hybrydowej. Ten cel został wyraźnie sformułowany przez polityka, który często chwalił Andrzeja Dudę i był też darzony uznaniem przez pana prezydenta. „Tak naprawdę politycznym rozwiązaniem tego konfliktu jest odejście Macierewicza” – oznajmił niedawno Tomasz Siemoniak, autor innej doskonałej rady – „więcej Andrzeja Dudy, mniej Antoniego Macierewicza”. To zrozumiałe, bo na tle realnych osiągnięć „dobrej zmiany” i strategii unikania tematów związanych ze środowiskiem b. WSI, działania szefa MON stanowią poważną „anomalię” i faktycznie zagrażają układowi pokomunistycznemu. Niezależnie, jak bałamutne powody wskazuje dziś prezydent i jego urzędnicy, i jak dalece żurnaliści „wolnych mediów” wtórują kłamstwu o „sporze kompetencyjnym” itp. motywach, reakcje ośrodka prezydenckiego skutecznie paraliżują zmiany w polskiej armii i są wymierzone w osobę szefa MON. W połączeniu z niedawnym wetem ustaw sądowych i (słusznie) przewidywaną blokadą tzw. medialnej ustawy dekoncentracyjnej, stworzy to swoisty „pakiet ochronny” na rzecz zachowania wpływów sukcesorów komuny i – w zgodzie z przeznaczeniem „latarni” - wytyczy kierunek kolejnych ataków.
    Ta sytuacja ma jeszcze jeden, interesujący aspekt. Jeśli trafna jest hipoteza, że akuszerami „nowego rozdania” z roku 2015 byli ludzie związani ze środowiskiem WSI, „wybudzenie” pana prezydenta potwierdzałoby też zasadę stosowaną w latach ubiegłych – gwarantem zachowania status quo jest ośrodek prezydencki i jakiekolwiek spory w tym zakresie, będą rozstrzygane na korzyść tego ośrodka. To ważna wskazówka, w przewidywaniu reakcji PiS na prezydenckie kontry. Autor: Aleksander Ścios


    Ps...Szanowny panie Aleksandrze, cóż napisać po takim tekście? Jak skomentować? Gdyby pisał pan pierwszy raz o wybudzeniu śpiocha i celach tego wybudzenia, wielu nie dowierzało, zalecało poczekać, nie wysnuwać zbyt szybkich wniosków. Mimo, że dowodów było aż nadto. Ale my, którzy od lat czerpiemy wiedzę i mądrość z pańskich analiz, wiedzieliśmy, że ma pan rację. Że gra została uruchomiona, kolejne ruchy rozplanowane.Teraz, gdy doszły kolejne argumenty, kolejne prezydenckie czyny i zaniechania, nikt nie powinien i nie może już mieć wątpliwości. Mając pewność co do proweniencji odgrywanego spektaklu, opisał pan stan rzeczy z tak dużym spokojem. A my ze spokojem to czytamy, choć przecież są to fakty porażające i stan rzeczy dla wolnej Rzeczypospolitej, do której zmierzać byśmy chcieli, fatalny. Bardzo proszę o jak najszersze rozpowszechnienie tekstu pana Aleksandra! Żeby jego spokojna, konsekwentnie uargumentowana analiza dotarła do jak najszerszego kręgu osób. Żeby nikt nie mówił, że nie widział, nie wiedział, czytał co innego w "prawicowych mediach"...
    Ten głos jest jak latarnia wśród niespokojnej nocy. Błyszczy jasnym światłem. Uparcie tchnie prawdą. Wygląda na to, że prezydent przeszedł na stronę "dark side of power" (czyli ciemnych mocy) jeśli użyć terminologii znanego filmu. Wiele przemawia za tym, że PO czy WSI mają jakieś "haki" na niego co powoduje, że musi sabotować wysiłki PiS-u i aktualnej administracji.
  • @rymark 15:38:54
    Wrócę do przykładu fundacji Otwarty dialog, by zasugerować skalę problemu. Wskazałem jeden wątek, który nigdy nie będzie badany przez prorządowe "wolne media". Oto kolejny. Dowiedzieliśmy się, że szef MSZ wystąpił z pismem do zarządu tej fundacji, domagają się przedstawienia sprawozdań i udzielenia wyjaśnień. Nadto, pan Waszczykowski "poprosił Izbę Administracji Skarbowej o przeprowadzenie w organizacji kompleksowej kontroli skarbowej". "Prawicowy internet" zareagował szmerem akceptacji i zadowolenia. Rzecz w tym, że wokół tej fundacji było już głośno przed kilkoma laty i choć przyczyny "nagłośnienia" należały do poważnych, sprawa najzwyczajniej "zdechła". Kto zechce zadać sobie nieco trudu, winien podążyć za nazwiskiem Muchtara Abliazowa, prześledzić relacje tego biznesmena z tzw. politykami III RP, ale też zadumać się nad pewnym tekstem ze stycznia 2015 roku, zatytułowanym "Europosłowie w obronie Mukhtara Ablyazova i Vladimira Kozlova" i opublikowanym na stronie internetowej fundacji Otwarty dialog:

    http://odfoundation.eu/a/5661,europoslowie-w-obronie-mukhtara-ablyazova-i-vladimira-kozlova

    To zaledwie skrawek arcyciekawego tematu. Po zbadaniu niektórych tropów, ścieżek i koneksji, człowiek rozumny zada sobie przynajmniej jedno pytanie - po co pchać łapy w sprawy, które nie mają szans ujrzeć światła dziennego? Mam przeświadczenie graniczące z pewnością, że temat owej fundacji zostanie wkrótce wyciszony i głęboko ukryty. Gdy zaś chodzi "o rodzaj narzędzi, jakie wciąż jeszcze ma PiS, aby "grę na wybudzonego prezydenta" zastopować", odpowiedź jest o tyle prosta, jak enigmatyczna. Ludzie, którzy wiedzą, dlaczego Andrzeja Duda został "desygnowany" na stanowisko prezydenta, potrafią również wykazać, dlaczego tenże Andrzej Duda nigdy nie powinien zajmować tego stanowiska. Ot, cała tajemnica.
  • @Ziut Polskę Zbaw 08:48:18
    Sędzia wypuszczała z aresztu bandytów. Podejrzani byli klientami adwokata, a jednocześnie jej kochanka! Sędzię Magdalenę P. z Gdańska łączyły intymne relacje z adwokatem Piotrem P. Na tym jednak nie poprzestali. Podczas romansu kobieta podejmowała decyzje korzystne dla klientów kochanka. Skandal wybuchł dawno temu, ale dopiero teraz zapadają ostateczne decyzje – prawomocnie została skazana, ale dyscyplinarka trwa.
    Złodziej, lubieżnik, łapówkarz, pirat drogowy, oszustka... – takie przypadki sędziów doskonale znamy, bo wielokrotnie opisywaliśmy podobne perypetie. Ale sędzia wydająca dziwnej treści postanowienia i wypuszczająca z aresztu bandytów, bo podejrzany jest klientem jej kochanka? Tego jeszcze chyba nie było, a wydarzyło się naprawdę.
    Szokująca historia zaczęła się wiele lat temu w 2005r. funkcjonariusze Centralnego Biura Śledczego zatrzymali znanego w Gdańsku adwokata Piotra P., który często bronił lokalnych gangsterów. Cieszyli się oni dziwną łaskawością wymiaru sprawiedliwości. Zwłaszcza gdy ich sprawa trafiała do pewnego wydziału karnego. Rozwiązanie zagadki zaskoczyło śledczych. Ustalili bowiem (m.in. dzięki podsłuchom telefonu mecenasa), że adwokat jest w bardzo bliskich relacjach z Magdaleną P., sędzią Sądu Rejonowego w Gdańsku. To był intymny związek przyznała prawniczka. Niestety, zadurzona w adwokacie sędzia zaczęła przychylniej traktować osoby, które on reprezentował. Co ważne – nie brała za to łapówek, robiła kuriozalne „przysługi” mężczyźnie, w którym była zakochana. Podczas prokuratorskiego śledztwa postawiono Magdalenie P. wiele zarzutów, niektóre się przedawniły, ale w szczegóły nie będziemy wnikali. Najważniejsze, że ostatecznie kobieta zasiadła na ławie oskarżonych. Jej proces toczył się przed Sądem Okręgowym w Koszalinie, a w połowie października zeszłego roku zapadł wyrok. Uznana została za winną popełnienia przestępstwa, ale nie pogodziła się z tym orzeczeniem i zostało ono zaskarżone. Akta sprawy trafiły do Sądu Apelacyjnego w Szczecinie. Ten również nie miał wątpliwości, że materiał dowodowy potwierdza winę i skazał Magdalenę P. Karę trudno jednak uznać za surową rok i trzy miesiące pozbawienia wolności w zawieszeniu. Znacznie poważniejsze konsekwencje dla Magdaleny P. może mieć jednak postępowanie dyscyplinarne. Bo jak ustaliła „Gazeta Polska Codziennie” kobieta nadal formalnie jest sędzią, choć od lat nie może wykonywać czynności służbowych. Postępowanie dyscyplinarne było zawieszone do czasu zakończenia sprawy karnej i zostało podjęte po wydaniu prawomocnego wyroku tłumaczy sędzia Roman Kowalkowski z Sądu Apelacyjnego w Gdańsku. Bulwersujące jest, że wyrok w Szczecinie zapadł w połowie kwietnia, a nadal należy czekać na rozstrzygnięcie w postępowaniu dyscyplinarnym. Na szczęście wyznaczony już został termin posiedzenia, które odbędzie się w środę 30 sierpnia. Czy może być inna kara niż złożenie urzędu, a więc wyrzucenie Magdaleny P. z grona sędziów? Trudno sobie wyobrazić taką sytuację, ale nie rozstrzygajmy przed orzeczeniem podkreśla sędzia Kowalkowski. Piotr P. został potraktowany znaczenie surowiej dostał pięć lat. Odsiadki.
    Ps..Przecież tego nie da się zreformować. Potrzebna opcja zerowa, jak radził Cejrowski. Wszyscy won!!! Z tą ponoć książęcą kastą jest jak kiedyś z tymi z komitetów PZPR. Razem chlanie, pierdolenie i układanie się. Ona oczywiście w stanie zawieszenia otrzymuje nadal wynagrodzenie. To nic nowego. Przecież tak działa wymiar (nie)sprawiedliwości w całej Polsce, koledzy, koleżanki, przyjaciele ze studiów, kuzyni, dziadkowie, ojcowie, córki, synowie, wnuki, kochanki, kochankowie i to właśnie oznacza kastę nadzwyczajnych nepotów tylko gdzie można znaleźć tę sprawiedliwość dla zwykłego obywatela bo na pewno nie w sądzie....
  • @kula Lis 67 18:42:51
    Witaj nieżle przyspamowałeś . :))) Pozdrawiam. Tu masz ciekawostkę o której pisać nie wolno . Po zdarzeniu 10.04.2010 Kto wpuścił Komorowskiego do Pałacu Prezydenckiego w celu zapoznaniem się i przejęciem Aneksu WSI ?. Ano Andrzej Duda złamał procedury wpuszczając obcego do pałacu , bez aktu zgonu Lecha Kaczyńskiego . Patriota powinien przez ten czas walczyć z łamaniem prawa i procedur . Ave Amigo .
  • @Repsol 22:01:49
    //Ano Andrzej Duda złamał procedury wpuszczając obcego do pałacu //

    - JAK TO, ... TAK DOSŁOWNIE? DUDA ZA WOŹNEGO W PAŁACU TAM ROBIŁ?
  • @Repsol 22:01:49
    Sumliński w rozmowie z Krzysztofem Skowrońskim. Wyjaśniał także prezydenckie „zaniki pamięci”.

    Już 10 kwietnia (2010 r., tuż po katastrofie smoleńskiej - przyp. red.) Komorowski buszował po biurach i czytał aneks do raportu WSI. Dlatego nie chce podać daty, bo to byłaby dla niego kompromitacja

    — mówił Wojciech Sumliński. Prezydent zeznawał jako świadek w procesie Sumlińskiego i byłego oficera WSI płk. Aleksandra L., oskarżonych o płatną protekcję przy weryfikacji Wojskowych Służb Informacyjnych. >> https://wpolityce.pl/polityka/226617-sumlinski-komorowski-buszowal-po-palacu-prezydenckim-juz-10-kwietnia-wtedy-czytal-aneks-do-raportu-wsi

    WTEDY W PAŁACU BYŁ TEŻ DUDA?
  • Sumliński: Komorowski po prostu kłamie
    .
    Ja po tym przesłuchaniu boję się o zdrowie pana prezydenta, bo mieć takie zaniki pamięci, to jest już oznaka jakiejś jednostki chorobowej. (...) Nie jestem politykiem, więc powiem wprost, pan prezydent po prostu kłamał. Złożę zawiadomienie do prokuratury, że pan prezydent składał fałszywe zeznania i to pod przysięgą

    >> http://www.radiownet.pl/#/publikacje/sumlinski-komorowski-po-prostu-klamie

    Podstawowym kłamstwem była cała konstrukcja głównej linii obrony prezydenta, który twierdził, że przepisy zezwalały mu na zapoznanie się z tym aneksem, a takiego prawa nie posiadał. Według pana prezydenta tajemnicą jest nawet data kiedy otrzymał aneks. Dlaczego prezydent nie chce powiedzieć kiedy zapoznał się z aneksem do raportu? Ponieważ jak wiem od byłych pracowników kancelarii prezydenta, już 10 kwietnia buszował po biurach i czytał aneks. Dlatego nie chce podać daty bo to byłaby dla niego kompromitacja.
  • @Ziut Polskę Zbaw 22:05:56
    Kacpro Przyjacielu nie prowokuj . Ave Amigo . Też mi przykro , ale to temat zakazany. http://naszeblogi.pl/53909-duda-komorowski-pierwsze-starcie-10-iv-2010 albo tak, https://warszawskagazeta.pl/felietony/druga-strona-polityki/item/1579-duda-ktory-nie-wpuscil-prezydenta-do-palacu-prezydenckiego-teraz-go-moze-wymeldowac To jest broń niebezpieczna , każdy kto chce nią walczyć , ginie . Pozdrawiam.
  • @Repsol 22:18:24
    // To jest broń niebezpieczna ... //

    Prawda odkryta jest jak miecz obosieczny [kto mieczem wojuje, od miecza ginie], ... prawda ukryta jest jak sztylet zdradziecki.

    // każdy kto chce nią [TĄ BRONIĄ] walczyć , ginie. //

    TAKA JEST PRAWDA
  • @Ziut Polskę Zbaw 22:33:42
    Ja akurat to wiem. Pozdrawiam.
  • @Repsol 22:48:56
    To wybieraj co lepsze, ... Amigo :D

    * Robert Janowski - Mury Jerycha
    >> https://www.youtube.com/watch?v=2u5LBeHwG9k
  • @Ziut Polskę Zbaw 23:03:19
    Monarchia po pogonieniu bandy idiotów ?. Ave.
  • @Repsol 23:06:49
    // Monarchia po pogonieniu bandy idiotów ? //

    Najpierw trzeba zburzyć Mury Jerycha

    >> https://www.youtube.com/watch?v=2u5LBeHwG9k
    >> https://www.youtube.com/watch?v=ZssiwkN86u0
    .
    http://m.neon24.pl/7938db267d08742c99a24b332caa59c8,0,0.jpg
  • @Ziut Polskę Zbaw 23:15:02
    Kacpro witaj w klubie .https://www.youtube.com/watch?v=5RO2mvOSGpU Trzymaj się Bracie.
  • @Repsol 23:23:40
    // Kacpro witaj w klubie // ?
  • @Ziut Polskę Zbaw 23:31:11
    Monarchistycznym . Ave.
  • @Repsol 00:01:44
    Jak znam Polan, ... zaraz pobiją się o to, kto ma zostać Mieszkiem I
  • @Repsol 22:18:24
    ale to temat zakazany
    ----
    możesz to rozwinąć?
  • @rymark
    http://niezalezna.pl/200752-ustawa-warta-miliardy-a-branza-chce-veta-co-zrobi-prezydent
    Ps...Jest jeszcze inna możliwość, art. 145 konstytucji. Z chwilą, gdy Zgromadzenie Narodowe postawi prezydenta w stan oskarżenia np. za przymusowe, zabójcze szczepienia, na wniosek co najmniej 140 członków Zgromadzenia Narodowego jego uprawnienia zostają zawieszone. Kto wówczas podpisuje ustawy? Kto je wetuje? Wszystkie uprawnienia prezydenta wykonuje wtedy, z mocy konstytucji, marszałek Sejmu. Poprzez ten manewr można pozbawić prezydenta władzy na pewien czas. Ktoś powie, że to nie etyczne ale tu chodzi o życie wielu ludzi którzy mają ich noże na gardle oraz dobro naszej ojczyzny
  • @kula Lis 67 10:31:14
    Zgadzam się. Pis ma w zanadrzu "bombę atomową", milionową demonstrację narodu w W-wie, do niedawna myślałem że w rezerwie do dania odporu ludziom wczorajszym, teraz widziałbym ją nawet przed pałacem prezydenckim z "Andrzeju nie przeszkadzaj, odejdź", ale oby przyszło od Niego wielkie zmitygowanie.
  • @rymark 15:38:54
    Co ma wiedzieć o PL upudrowana kołchoźnica ? fatalnie ją wyuczyli mocodawcy, przewidywalna aż do bólu. 20-letnia Ukrainka bez znajomości j.polskiego i naszych realiów założyła "firmę" w Polsce, nawet koncesja na broń, a kasa skądś spływa. Gadowski ma 100% racji, śledzić drogę pieniędzy.
  • @rymark
    http://niewygodne.info.pl/gify5/duka-cimo-cios-550.jpg
    Tak postkomuniści z SLD dbali o esbeków. Tuż po przejęciu władzy w 1993 dali im wielkie podwyżki emerytur, które utrzymały się przez 23 lata! Dziś to już mało znany fakt, ale w kontekście ostatnich "depresji esbeków" warto przypomnieć: We wrześniu 1993 roku wybory parlamentarne w Polsce wygrali postkomuniści (SLD). Wraz z PSL stworzyli koalicję rządową. Jedną z pierwszych decyzji, jakie wspólnie podjęli, były zmiany w ustawach o zaopatrzeniu emerytalnym funkcjonariuszy Policji oraz żołnierzy zawodowych. Efekt? Kilkadziesiąt tysięcy funkcjonariuszy Milicji Obywatelskiej / ZOMO, esbecji, ubecji i innych służb mundurowych PRL otrzymało podwyżki swoich emerytur. Niektórzy z nich nawet o 300 proc.! III RP pierwotnie została stworzona przede wszystkim dla wygody i bezpieczeństwa establishmentu PRL. To oni (przedstawiciele tego establishmentu) po 1989 roku przejęli kontrolę nad biznesem i mediami. To oni zasiadali w zarządach spółek wydzielanych z majątku upadającego PRL. To oni kierowali nowopowstałymi bankami komercyjnymi, które zostały wyodrębnione z NBP. To ludzie powiązani z PZPR i ustrojem "demokracji ludowej" decydowali o kształcie i kierunkach rozwoju III RP. Kiedy już ponownie przejęli pełnie władzy ustawodawczej (po wyborach parlamentarnych na jesieni 1993 roku) jedną z pierwszych istotnych decyzji jakie podjęli było przeforsowanie przez parlament nowej ustawy o zaopatrzeniu emerytalnym żołnierzy zawodowych oraz ustawy o zaopatrzeniu emerytalnym służb mundurowych, które przewidywały gigantyczne podwyżki uposażeń emerytalnych. Jaki był efekt wprowadzonych ustaw? Otóż równała ona w górę emerytury byłych żołnierzy Ludowego Wojska Polskiego, funkcjonariuszy Milicji, esbecji, ubecji i innych służb mundurowych. Przed wejściem w życie tej ustawy dochodziło bowiem do sytuacji, w której funkcjonariusz LWP/SB/UB, który z 35-letnim stażem pracy przeszedł na emeryturę w 1983 r., otrzymywał świadczenie o ponad 300 proc. niższe od funkcjonariusza, który z 35-letnim stażem pracy przeszedł na emeryturę w 1993 r. Przyjęte wówczas ustawy nakazywały przeliczać niższe emerytury do wysokości wyższych. W ten sposób kilkadziesiąt tysięcy funkcjonariuszy aparatu terroru PRL otrzymało sowite podwyżki swoich emerytur. I nikt z tym nic nie robił przez kolejne 22 lata...III RP miała być wymarzonym folwarkiem dla establishmentu PRL oraz sprzymierzonych z nimi przedstawicieli opozycji, którzy zamiast oczyszczenia Polski z komunistycznego złogu wybrali opcję "dogadania się" przy okrągłym stole. Teraz większość "zdobyczy" III RP nagle została wykoszona. Stąd jęk esbeków, wycie KOD, protesty uliczne UBywateliRP, ogólny zamach na demokrację i zagraniczne donosy Petru i Schetyny.
  • @rymark 10:58:07
    // Pis ma w zanadrzu "bombę atomową", milionową demonstrację narodu w W-wie, do niedawna myślałem że w rezerwie do dania odporu ludziom wczorajszym, teraz widziałbym ją nawet przed pałacem prezydenckim z "Andrzeju nie przeszkadzaj, odejdź", ale oby przyszło od Niego wielkie zmitygowanie. //

    - JA TEZ
  • @kula Lis 67 18:42:51 nowy neews...
    Super, kochanka i członek, i seks-sędzia, która robiła owemu członkowi przysługi...Zamiast brać, to dawała... dupy adwokatowi. Co ta PO z ludzi porobiła. Ciekawe, że ten jej kochanek mecenas P. miał zeznawać przeciwko byłemu ministrowi sprawiedliwości. Nie zdążył, bo został latem 2013 znaleziony martwy w Brukseli. Co za przypadek. I do tego w całym necie chichoooosza.
  • A co z aneksem zrobili bliźniacy co ukradli księżyc?
    Zamiast jechać do USA i słuchać żądań usunięcia Lepera, Giertycha i Rydzyka jako antysemitów i ksenofobów siejących nienawiśćmogli sie zająć aneksem
  • @Ziut Polskę Zbaw
    http://wolnosc24.pl/wp-content/uploads/2017/03/Gersdorf.jpg


    Podróżnicy z Sądu Najwyższego. Zobaczcie, jak sędziowie zwiedzają świat za nasze ciężko pracujących podatników pieniądze. Sędziowie Sądu Najwyższego to nie tylko elita prawnicza, ale także zupełnie doświadczeni podróżnicy. Sędziowie SN podróżują, do bardzo atrakcyjnych krajów. Oczywiście za nasze pieniądze, w ramach zagranicznych służbowych podróży. Pani I Prezes Sądu Najwyższego zarabia 27 tys. zł miesięcznie, tj. o kilka tysięcy więcej niż prezydent RP, który jest nie tylko najwyższym państwowym urzędnikiem, ale i głową państwa. To nie wszystko. Pani prezes także podróżowała służbowo m.in. do Hiszpanii i Irlandii. Chcemy wierzyć, że te podróże miały merytoryczny sens. W Najwyższym Sadzie są osoby „bardziej zaangażowane” w zagraniczne wojaże niż pani Gersdorf.
    Np. prezes Izby Karnej SN Lech Paprzycki (70 l.) był już m.in. w pięknej Chorwacji, w odległych Chinach czy w rajskiej Tajlandii. Cele podróży? Na przykład konferencje sędziowskie w Bangkoku o prawie karnym, a w Dubrowniku o nadużyciach finansowych. Wyjazdy prezesa Paprzyckiego kosztowały w sumie ponad 60 tys. zł! Inni podróżowali także do egzotycznych krajów: Maroko, Turcja, Południowa Korea. Tak wynika z danych, które otrzymało Stowarzyszenie Interesu Publicznego „Wieczyste”. W sumie wyjazdy sędziów Sądu Najwyższego od roku 2014 kosztowały nas 381 tys. zł, z czego w pierwszej połowie tego roku 60 tys. zł.
    Ps..Coraz więcej kompromitujących faktów związanych z działalnością "nadzwyczajnej książęcej kasty" świadczy jedynie o konieczności reformy tej stajni Augiasza. Przydałoby się sprawdzić czy korzystali z urlopów wypoczynkowych? Prezydent załatwił im kolejne lata spokojnego wojażowania po świecie. Uśmiech Gersdorf po spotkaniu z Prezydentem Dudą bezcenny. Panie Duda, nie bez przyczyny sędziowie śmieli się z pana w stołówce w SN, gdy pan zawetował dwie ustawy. Wyszedł pan na głupca, ot co. No cóż! Tej bandzie kukułczej, ustanowionej przez ruskiego okupanta Polski dla unicestwienia narodu polskiego, ruski okupant nadał status panów, więc zachowują się jak panujący. Skoro mafijna bandycka, sprzedajna, złodziejska sitwa zwana wymiarem sprawiedliwości nie ma żadnej kontroli, to robi co jej się podoba. Dlatego to kryminaliści zwani KOD-em którym odebrano koryta, w komitywie ze sprzedajnym, bandyckim, złodziejskim światkiem przebierańców w togach, uporczywie domagają się ich zwrotu. Przez prawie 30 lat sprzedajne, bandyckie, złodziejskie sądy polskie działały jak prostytutka, wg spreparowanej przez komunistów konstytucji i tzw prawa, pozwalającego matołkom w togach czuć się jak bogom nie z tego świata. Najwyższy czas na konfiskatę ich wątpliwych tytułów, zrabowanych majątków, spreparowanych aktów własności. Typowa pazerność na forsę i przywileje dla ludzi z tzw. awansu społecznego, typowego dla "wybranych" przez partię i UB. Jak mówi znane powiedzenie: "nie ma gorszego tyrana, jak z chama zrobić pana". Czas najwyższy uporządkować te ubecko-polityczne przechowalnie, jakimi niewątpliwie są: SN i KRS. Czas najwyższy, aby przestano marnować pieniądze podatników na utrzymywanie kolejnych sądowych przechowalni, czyli wydziałów wizytacyjnych sądów - czytaj Towarzystw Wzajemnej Adoracji. Czy rządowi PiS starczy sił na zlikwidowanie legalnie działającej bandy zwanej palestrą w naszym kraju. To hańba zwana wymiarem sprawiedliwości. Gersdorf jest tak niesympatyczna, wredna i durnowata, że aż brzuch boli jak się na nią patrzy....nie latała ? A ponoć są latające ropuchy !! To co ona robiła w Chinach i Maroku za naszą forsę? Uczyła się tam praworządności i demokracji? Do Tajlandii ??? "...przecinać dwunastki, trzynastki" ??? - krążyło kiedyś takie nagranie bodajże wyciekło z CBA ??? Zweryfikować celowość wojaży i prześwietlić majątki. Te relikty PRL i PZPR na śmietnik i dać ostrą odpowiedź UE by nie wtykała nosa w nie swoje prerogatywy. Urzędasom myli się czas kolonii z UE. Poniżej o "polskich sądach...

    CORRUPT POLISH JUDGES

    https://www.youtube.com/watch?v=IRUrNA0xiKI&feature=youtu.be

OSTATNIE POSTY

więcej

MOJE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
      1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
3031     

ULUBIENI AUTORZY