Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
429 postów 3044 komentarze

"Ziut" bez PiC-u /// Wcześniej ... Kacpro.BlogSpot.com

Ziut - Blok Narodowy Polski - "Ruch (robimy) Listopadowy - Listopad ' 16" - Wygrajmy Myśląc Wspólnie Ziut.NEon24.pl/post/133700,Zamiast-Flagi-Ruch-Listopadowy-Bialo-Czerwona-Kartka

Czy PiS tak tę ustawę uchwali? A Duda, czy taką ją podpisze?

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

I czy "totalna opozycja" za nią zagłosuje? /// Ustawa 15 mld + NIEMIECKIE ODSZKODOWANIA na [RE]PRYWATYZACJĘ PiS to "papierek lakmusowy" tego, czy rządzą nami patrioci, ... czy zwykła agentura i zdrajcy - Przyglądajmy się, aby wiedzieć kto jest kim.

Minister JAKI nie ma wyobraźni jeśli chodzi o wielkość problemu za JAKI się bierze: oferowane 20% rekompensat za roszczenia to może być [$65 mld+], ... jedna działka koło Pałacu Kultury jest warta 200 mln zł, ... to 1/5 miliarda zł.

ILE ZATEM WARTE SĄ ROSZCZENIA DLA CAŁEJ WARSZAWY WYNIKAJĄCE Z "DEKRETU BIERUTA"?, ... NIKT NIE JEST TEGO W STANIE WYCENIĆ, ... A CO DOPIERO Z CAŁĄ POLSKĄ?

Dlatego jako wartość projektu odszkodowań powinno się wycenić na MAX 15 mld zł +, ... wartość reparacji wojennych otrzymanych od Niemiec za zniszczoną Warszawę i resztę Polski, a uzyskane kwoty powinny być podzielone proporcjonalnie do roszczeń zebranych w wyniku uchwalonej ustawy reprywatyzacyjnej

Gdy rozliczano roszczenia "[RE]PRYWATYZACYJNE" dla obywateli państw obcych najpierw ustalono górną kwotę zwrotu jaką Polska zwróci obywatelom danego kraju, zebrano i ustalono wszystkie roszczenia obywateli danego kraju, następnie rozdzielono określoną kwotę między zebrane roszczenia.  / Za rok będziemy wiedzieli ile jest roszczeń, wtedy byłoby można ustalić jak podzielić  

"TĘ KWOTĘ",.. powiedzmy te 15 miliardów 

... i ANI GROSZA WIĘCEJ, CHYBA ŻE RZĄD UZYSKA REPARACJE WOJENNE OD NIEMIEC ZA II WOJNĘ ŚWIATOWĄ, ... W TYM ZA ZNISZCZONĄ, i ODBUDOWANĄ PRZEZ CAŁĄ POLSKĘ , WARSZAWĘ

"[RE]PRYWATYZACJA" PiS za: 15 mld + NIEMIECKIE ODSZKODOWANIA?

http://ziut.neon24.pl/post/140590,re-prywatyzacja-pis-za-15-mld-niemieckie-odszkodowania

 

OTÓRZ OBAWIAM SIĘ, ŻE OPOZYCJA ZA TAKĄ USTAWĄ NIE ZAGŁOSUJE, PiS W TAKIEJ FORMIE USTAWY NIE UCHWALI, A JAKBY NAWET UCHWALIŁ, ... TO PREZYDENT JEJ NIE PODPISZE

 

DLACZEGO? / POWODÓW JEST KILKA

1. Ustawa w przedstawionej formie chroniła by nasz budżet, czyli nas, przed katastrofą. Dawała by też gwarancje, że nic się nie "wymknie" spod kontroli. ... Bo rząd odejdzie, ale obciążająca nas ustawa zostanie.

2. Ustawa zmusiła by do ubiegania się o reparacje od Niemiec  / ... dlatego nie zgodzi się na nią opozycja. 

3. Ustawa byłaby naprawdę tylko dla obywateli polskich / ... dlatego PiS w takiej formie jej nie uchwali.

4. Ustawy takiej, gdyby została jednak uchwalona, nie podpisze Duda / ... bo wyeliminowała by ona "interes Żydów", ...  "obywateli z 2009 roku".

 

Czy ustawa w takiej formie zostanie uchwalona? /A jeśli nie to dlaczego? 

Jeśli nie będziemy ostrożni, dojdzie do kolejnej, niewidocznej dzisiaj, usankcjonowanej uchwalaną ustawą patologii że będziemy płacić potomkom Żydów ukraińskich, za mienie utracone przez nich nie tylko w granicach obecnej Polski, ale też na Ukrainie, Białorusi, Litwie, ogólnie, w przedwojennej Polsce! / ... bo tak wynika z powojennych traktatów i umów pokojowych, które nie są  brane pod uwagę w obecnej chwili - DOWIEMY SIĘ O NICH PO UCHWALENIU USTAWY REPRYWATYZACYJNE, a wszystko przez zmianę ustawy o obywatelstwie polskim w 2009 roku.  >>>  http://zonacezara.blogspot.com/2015/10/obywatelstwo-dla-imigrantow-czy-pis-i.html 

Nowe prawo ma zakładać, że odszkodowania mogą być wypłacone jedynie osobom o polskiej narodowości [?], i jedynie osobom fizycznym.

[?]  To ma być "polska narodowość" czy "polskie obywatelstwo?, ... bo to nie to samo. / Jeśli ma to być tylko "polska narodowość", to ustawa będzie niekonstytucyjna, bo mamy w Polsce "obywateli różnych narodowości".  Jeśli ma to być "polskie obywatelstwo", to mogą to być   "obywatele polscy z 2009 roku", z innych krajów,   którym nadano wtedy obywatelstwo polskie nowelizacją "Ustawy o obywatelstwie polskim" autorstwa koalicji PO-PSL, ... z myślą właśnie o tej ustawie reprywatyzacyjnej

USTAWA REPRYWATYZACYJNA POWINNA OBEJMOWAĆ OBYWATELI POSIADAJĄCYCH OBYWATELSTWO POLSKIE PRZED NOWELIZACJĄ USTAWY O OBYWATELSTWIE POLSKIM Z KWIETNIA 2009 ROKU  Więcej na ten temat w części 2 poprzednich notkach. / Linki w komentarzach.

"INWAZJA UPIORÓW 1944 - 1970" 

O wkładzie szowinistów żydowskich do historii współczesnej polski

 Zdzisław Ciesiołkiewicz  ///Warszawa 1956 - 1979  

Do ściągnięcia archiwalna książka o inwazji i trwającej do dziś okupacji Polski przez sowieckich żydo-syjonistów.  ///  To unikalny w Polsce "Biały Kruk" Ściągnij, przeczytaj i podaj dalej.  Google.drive link niżej  >>  https://drive.google.com/uc?id=0B2Xx8xtfldhUWENsdjkxOXpsakU&export=download 

TO KSIĄŻKA KTÓRAEJ   "CZERWONE DYNASTIE"  NIE CHCĄ ABYŚMY CZYTALI

 

"Piekło dopiero się zacznie"

W środę, 29 sierpnia 2012 r., miesiąc przed marszem "Obudź się Polsko!", w obronie Telewizji Trwam, śp. prof. Józef Szaniawski, który nie dożył dnia marszu [nieoczekiwanie spadł w przepaść podczas górskiej wędrówki] - napisał:

 "Dokładnie za miesiąc, 29 września 2012 r., ma się odbyć w Warszawie drugi ogólnopolski marsz w obronie wolnych mediów, ale zarazem przeciwko tym, którzy źle, nieudolnie i nieuczciwie rządzą państwem. /.../ 

W Polsce powoli kończy się trwająca już zbyt długo epoka, kiedy rządzący III RP działali w myśl zasady "obiecanki cacanki, a głupiemu radość".

Oczekiwania obywateli są dzisiaj dużo wyższe niż przysłowiowa kromka chleba z masłem, kiełbasa wyborcza, a nawet benzyna do samochodu. 

Ludzie nie chcą, by rządy nad nimi sprawowali politycy głupi, nieodpowiedzialni, fałszywi do szpiku kości, a nade wszystko nieudolni - wystarczająco sprytni, by zdobyć władzę, ale żałośnie nieskuteczni w jej sprawowaniu." (koniec cytatu)

Po ponad roku od napisania tych słów, nasza wiedza dotycząca władz uległa zmianie. Światło dzienne ujrzała między innymi fotografia uśmiechniętego premiera Tuska, w co najmniej dwuznacznej scenie, z premierem Rosji Putinem, zrobionej w dniu zamachu* na polskiego prezydenta, w Smoleńsku.  (*wersji wypadku do dzisiaj nie udowodniono).

Powtórzę słowa profesora: "wystarczająco sprytni, by zdobyć władzę, ale żałośnie nieskuteczni w jej sprawowaniu.

"Nie wiem czy dzisiaj śp. prof. Józef Szaniawski podtrzymałby słowa, które prawdopodobnie wypowiedział uważając, że zarządzający obecnie Polską ludzie, to  "NASZ RZĄD". 

Biorąc więc pod uwagę "obecną wiedzę" można stwierdzić, że przynajmniej częściowo, profesor mylił się. TAK POWINNA BRZMIEĆ "DZISIEJSZA TEZA" prof. Szaniawskiego:

Ludzie współcześnie zarządzający Polską - nie wiadomo z czyjego, tak naprawdę nadania - byli "wystarczająco sprytni, by zdobyć władzę" i są perfekcyjnie wyrafinowani w jej sprawowaniu.

Gdy rządzący, swoimi decyzjami,  "wbijają Polakom nóż w plecy", media piszą o tym ... 'śmiejcie się, oni was tylko łaskoczą'. 

Gdy po 10.04.10 zabolało mocniej i spod koszuli, zszokowani, wyciągnęliśmy umazaną krwią rękę, media zaczęły usypiająco uspokajać: ... 'nie przejmujcie się, to tylko pryszcz'.

Po głosowaniu w Sejmie, nad referendum w sprawie sześciolatków, dziennikarz wPolityce.pl, Łukasz Warzecha, napisał: 

"Pan premier Tusk pochwalił z mównicy sejmowej inicjatorów wniosku o referendum w sprawie obowiązku szkolnego dla sześciolatków. /... /   Kilkanaście minut później głosami Platformy „Obywatelskiej” i drżącego o stołeczki Peeselu milion obywatelskich podpisów został z głośnym gulgotem spuszczony w klozecie.  Władza spojrzała na Polaków i z miłością w oczach pokazała im gest Kozakiewicza."

POWINNIŚMYWIEDZIEĆ: 

Koalicja PO-PSL podwyższając wiek emerytalny, dołożyła rodzicom obecnych sześciolatków kilka lat pracy, zabierając im jednocześnie kilka lat z emerytury.  Ta sama koalicja PO-PSL obniżając wiek pójścia do szkoły, dzieciom tych rodziców >>> obecnym sześciolatkom  <<<  DODATKOWO  >>>  dołożyła "sześcioletniej sile roboczej" jeden rok pracy, zabierając maluchom jeden rok dzieciństwa. 

Wcześniejsze rozpoczęcie nauki to właśnie oznacza. - O to - myślę - tak naprawdę chodzi. Nikt się nad tym nie zastanawia, bo jest to odległe w czasie, a na działaniach długofalowych opiera się skuteczna polityka. Wszystko wymaga czasu. 

Zmiana dla obecnych sześciolatków oznacza odebranie im jednego roku dzieciństwa i wydłużenie "wieku produkcyjnego". Rządowe zapewnienia, że to "dla dobra dziecka", jest więc jedną wielką ściemą, którą należy "między bajki włożyć". -

Mamy tu do czynienia z drugą częścią reformy emerytalnej, tym razem dotyczącą najmłodszych Polaków.Polityka, to zajęcie z długofalowymi celami.

W kontekście powyższego, biorąc pod uwagę zamach w Smoleńsku z 10.04.10, warto sobie zadać więc pytanie:

Po co zmieniono "Ustawę o obywatelstwie polskim"?

W Polsce łatwiej jest obcemu dostać polskie obywatelstwo i polski paszport, niż Polakowi zdać egzamin na prawo jazdy. - To o czymś świadczy!

Czy Lech Kaczyński, gdyby nie zginął w Smoleńsku, dopuścił by do sytuacji, że Polska ma obowiązek dać polskie obywatelstwo każdemu, kto tego zechce? Do takiej sytuacji doprowadziła zmiana "Ustawy o obywatelstwie polskim". -

A w planach jest ustawa reprywatyzacyjna warta 200 mld. zł. , której beneficjentami będą przede wszystkim nowi "polscy obywatele Izraela". Sprawa obywatelstwa i reprywatyzacji, te dwie sprawy się wiążą. Obydwóm sprzeciwiał się śp. prezydent Lech Kaczyński. 

Czy mają one też związek z jego nagłą śmiercią w Smoleńsku? Możliwe, że tak. Tam gdzie chodzi o pieniądze wszystko jest możliwe, a tam, gdzie nie wiemy o co chodzi, przeważnie chodzi o pieniądze. 

Do tego dochodzi jeszcze jedno: zacytuję premiera Izraela Benjamina Netanjachu. Izrael jest "jedynym krajem, któremu grozi zagłada" (1).

Żydzi w Palestynie "siedzą na beczce prochu" i szukają bezpiecznego miejsca schronienia.  Wiele wskazuje na to, że wybrali Polskę na miejsce przeniesienia się. 

Może to być, tak myślę, drugi powód uchwalenia nowelizacji do "Ustawy o obywatelstwie polskim", w takim kształcie, jak ona powstała i na której, skorzystają najwięcej Żydzi z Izraela i z USA.

Dlaczego rząd Donalda Tuska "zadziwiająco mocno" zacieśnia kontakty międzyrządowe i kulturalne z Izraelem?

O nowych "polskich obywatelach Izraela", którym "Ustawa o zmianie ustawy o obywatelstwie polskim" przywróciła prawo do polskich paszportów,  mówi się wprost:  "Nasi Izraelczycy". 

Dlatego ważne jest zbadanie, co było motywem zamachu w Smoleńsku i czy prace nad ustawami o obywatelstwie polskim i reprywatyzacją mogły być zablokowane przez śp. Lecha Kaczyńskiego [mógł przecież je zawetować],  i czy na rzecz tych ustaw miał miejsce lobbing z Izraela. - A jeśli tak to jaki, i przez kogo przeprowadzany?

To ważne pytania, bo coraz trudniej jest wierzyć w to, że "nieudowodniona katastrofa w Smoleńsku", była wypadkiem, a nie zamachem.

Jeśli był wybuch, to mógł być zamach. Jeśli był zamach, to logiczne, że musiał też istnieć jakiś motyw takiego zamachu

** Dzisiaj, w 2017 r., na podstawie faktów, można stwierdzić, że co najmniej od 2010 r. jesteśmy ofiarami "INWAZJI UPIORÓW 2.0", dokładnie takiej samej jak w latach 1944 - 1970, i z tego samego kierunku.Tak jak po wojnie byli to żydo-syjoniści sowieccy, tak teraz są to globalni żydo-syjoniści europejsko-amerykańsko-izraelscy. -

A to czego doświadczamy, z zamachem nazywanym "Katastrofą Smoleńską" włącznie, jest PLANOWĄ WOJNĄ CHYBRUDOWĄ, mającą na celu przemieszczenie obywateli Izraela o europejskim pochodzeniu do Polski i ekonomiczno-terytorialne opanowanie naszego kraju / reprywatyzacja i lasy.

Niżej mapka przedstawiająca jak Palestyńczycy tracili ziemię w okresie między 1946 i 2010 r. / kolor zielony / . Nie pozwólmy, aby to samo stało się z Polską.

 

KOMENTARZE

  • [RE]PRYWATYZACJA PiS za: 15 mld + NIEMIECKIE ODSZKODOWANIA?
    http://ziut.neon24.pl/post/140590,re-prywatyzacja-pis-za-15-mld-niemieckie-odszkodowania
  • "[RE]PRYWATYZACJA" wg PiS: Odszkodowania tylko dla Polaków?
    >> http://ziut.neon24.pl/post/140590,re-prywatyzacja-pis-za-15-mld-niemieckie-odszkodowania
  • Więcej ...
    http://ziut.neon24.pl/
  • Dziennik Ustaw 2012 poz. 161 - Ustawa z dnia 2 kwietnia 2009 r. o obywatelstwie polskim
    Art. 4. Obywatelstwo polskie nabywa się:

    1) z mocy prawa;
    2) przez nadanie obywatelstwa polskiego;
    3) przez uznanie za obywatela polskiego;

    Szantaż z Izraela - prof. Wolniewicz >> https://www.youtube.com/watch?v=jS-kGMRGcWQ

    BYŁ SZANTAŻ I OBYWATELSTWO DOSTALI

    4) przez przywrócenie obywatelstwa polskiego / "obywatele z 2009 roku" >>> http://www.znanyprawnik.pl/DziennikUstaw,2012,161
  • Przywrócenie obywatelstwa polskiego
    .
    Art. 38. 1. Cudzoziemcowi, który utracił obywatelstwo polskie przed dniem 1 stycznia 1999 r. na podstawie:

    1) art. 11 lub 13 ustawy z dnia 20 stycznia 1920 r. o obywatelstwie Państwa Polskiego (Dz. U. poz. 44, z 1932 r. poz. 896, z 1934 r. poz. 976, z 1938 r. poz. 548 oraz z 1946 r. poz. 106),

    2) art. 11 lub 12 ustawy z dnia 8 stycznia 1951 r. o obywatelstwie polskim (Dz. U. poz. 25),

    3) art. 13, 14 lub 15 ustawy z dnia 15 lutego 1962 r. o obywatelstwie polskim (Dz. U. z 2000 r. poz. 353, z późn. zm.8)

    - przywraca się obywatelstwo polskie, na jego wniosek.

    2. Nie przywraca się obywatelstwa polskiego cudzoziemcowi, który:

    1) dobrowolnie wstąpił w okresie od 1 września 1939 r. do 8 maja 1945 r. do służby w wojskach Państw Osi lub ich sojuszników;

    2) przyjął w okresie od 1 września 1939 r. do 8 maja 1945 r. urząd publiczny w służbie Państw Osi lub ich sojuszników;

    3) działał na szkodę Polski, a zwłaszcza jej niepodległości i suwerenności, lub uczestniczył w łamaniu praw człowieka.

    3. Nie przywraca się obywatelstwa polskiego cudzoziemcowi, jeżeli stanowi to zagrożenie dla obronności lub bezpieczeństwa państwa albo ochrony bezpieczeństwa i porządku publicznego.

    Art. 39. 1. Obywatelstwo polskie przywraca minister właściwy do spraw wewnętrznych w drodze decyzji.

    2. Nabycie obywatelstwa polskiego następuje w dniu, w którym decyzja o przywróceniu obywatelstwa polskiego stała się ostateczna.

    Art. 40. 1. Cudzoziemiec, o którym mowa w art. 38 ust. 1, składa wniosek o przywrócenie obywatelstwa polskiego, który zawiera:

    1) dane cudzoziemca;
    2) adres zamieszkania;
    3) oświadczenie o posiadaniu w przeszłości obywatelstwa polskiego oraz informacje o okolicznościach jego utraty;
    4) adres ostatniego miejsca zamieszkania na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej przed utratą obywatelstwa polskiego;
    5) życiorys.

    2. Do wniosku o przywrócenie obywatelstwa polskiego dołącza się:

    1) dokumenty potwierdzające tożsamość i obywatelstwo;
    2) dokumenty potwierdzające zmianę imienia i nazwiska, jeżeli takie nastąpiły;
    3) posiadane dokumenty potwierdzające utratę obywatelstwa polskiego;
    4) fotografię osoby objętej wnioskiem.

    3. Wniosek o przywrócenie obywatelstwa polskiego składa się na formularzu, którego wzór określają przepisy wydane na podstawie art. 45 ust. 1.
    http://www.znanyprawnik.pl/DziennikUstaw,2017,1462
  • Dziennik Ustaw 2017 poz. 1462 -
    Obwieszczenie Marszałka Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej z dnia 7 lipca 2017 r. w sprawie ogłoszenia jednolitego tekstu ustawy o obywatelstwie polskim >> http://www.znanyprawnik.pl/DziennikUstaw,2017,1462
  • Przywrócenie obywatelstwa polskiego
    .
    Art. 38. 1. Cudzoziemcowi, który utracił obywatelstwo polskie przed dniem 1 stycznia 1999 r. na podstawie:

    1) art. 11 lub 13 ustawy z dnia 20 stycznia 1920 r. o obywatelstwie Państwa Polskiego (Dz. U. poz. 44, z 1932 r. poz. 896, z 1934 r. poz. 976, z 1938 r. poz. 548 oraz z 1946 r. poz. 106),

    Dziennik Ustaw 1946 Nr 15 Poz. 106 ... Ustawa z dnia 28 kwietnia 1946 r. o obywatelstwie Państwa Polskiego osób narodowości polskiej
    >> http://dziennikustaw.gov.pl/du/1946/s/15/106

    Dziennik Ustaw z 8 marca 1946 r. o majątkach opuszczonych
    http://dziennikustaw.gov.pl/D1946028018201.pdf

    >> https://www.google.pl/search?source=hp&q=Dziennik+Ustaw+1946++Poz.+106+&oq=Dziennik+Ustaw+1946++Poz.+106+&gs_l=psy-ab.3...2264.5229.0.5525.2.2.0.0.0.0.160.223.1j1.2.0....0...1.1.64.psy-ab..0.0.0....0.ZvdSrjTfHnw
  • Patryk Jaki: Jest zielone światło dla ustawy reprywatyzacyjnej. Polski nie stać na jej brak. Wierzę, że się uda
    >> https://wpolityce.pl/polityka/362530-patryk-jaki-jest-zielone-swiatlo-dla-ustawy-reprywatyzacyjnej-polski-nie-stac-na-jej-brak-wierze-ze-sie-uda
  • @Ziut - Blok Narodowy Polski
    Kompromis jeszcze nie osiągnięty? Szczerski dla RMF FM: Propozycje poprawek PiS nie spełniają oczekiwań prezydenta
    https://wpolityce.pl/polityka/362707-kompromis-jeszcze-nie-osiagniety-szczerski-dla-rmf-fm-propozycje-poprawek-pis-nie-spelniaja-oczekiwan-prezydenta

    Ps...Szczerski, poprawki do ustawy mają przejść w sposób niekontrowersyjny? Oderwaliście się od ziemi? Jak to sobie wyobrażacie przy takiej opozycji. Pani profesor Pawłowicz ma rację, PAD chce przeczołgać PJK. Pytam a to czyje muszą spełniać kasty gudłajskiej? Korzenie Unii Wolności i tzw. krakówka z udziałem (pośrednim) rodziców prezydenta i kilku hierarchów kościoła robią swoje, czyli tzw. środowisko (lub układ). Jednak Duda to człowiek z WSI! Lepiej by to PiS prześwietlił jak najszybciej Dudę zdrajcę i jego kolaborantów zanim to zrobią media. Mam podejrzenie, że za PAD ciągną się jakieś grzechy młodości i być może jest szantażowany przez kogoś, lub rodzinka żony ma na to wpływ, bo brat żony PAD należał do partii Palikota. Czyli ma być nadal jak było. Już raz veto doprowadziło do 123 lat niewoli Polski. Teraz PAD zgłosił kolejne ... znowu będzie: miałeś chamie złoty róg. Oby nie...PAD jest nie poważny, ciągle mu się coś nie podoba a jedynie tracimy czas będąc zablokowani reformami. Duda uwierzył w korzystne sondaże i już od pewnego czasu podąża śladami Komorowskiego. 2 kadencji nie będzie na 100%. Najlepiej byłoby zlikwidować urząd prezydenta, tylko kłopot. Takiego upokorzenia Kaczyński PAD nie wybaczy. Młyny mielą powoli.Ten się śmieje kto się śmieje ostatni. Panie premierze Kaczyński, może już pora dać do zrozumienia PAD, że nie ma zgody na lifting "wymiaru sprawiedliwości" i że jego polityka kładzie sens Dobrej Zmiany. To lekceważenie pana.
  • @Ziut - Blok Narodowy Polski
    Sądowy obóz pracy! Jak sędziowie wykorzystują swoich asystentów i pracowników. Porzućcie wszelką nadzieję, wy, którzy tu wchodzicie – takie motto powinno być wyryte na budynku Sądu Okręgowego w Warszawie. Obecne: Sprawiedliwość jest ostoją mocy i trwałości Rzeczypospolitej – brzmi jak gorzka ironia. Za piękną fasadą i szlachetnych hasłem kryje się bałagan i zakłamanie rzeczywistości, które zniszczyło życie niejednemu Polakowi. Sędziowie w większości przypadków nie wykonują swojej pracy, ale wysługują się asystentami i pracownikami sądów. Na poły feudalne układy generują olbrzymie patologie. Nie tylko dlatego, że asystenci sądowi, niczym w prywatnych firmach, są wykorzystywani do robienia prywatnych zakupów swoim mentorom, ale dlatego, że duża część wyroków w ogóle nie jest przez sędziów nawet czytana.

    Tajemnice firmy....

    Jaki jest sąd, każdy widzi. Mało kto wie, jakie relacje panują w nim na linii sędziowie–zwykli pracownicy. Mowa o asystentach, protokolantach, sekretarzach, pracownikach administracji czy zwykłych pracownikach fizycznych. Ci ostatni teoretycznie mają najlepsze kontakty z sędziami, bowiem w zasadzie nie mają ich w ogóle. Sędziowie z racji przynależności do „nadzwyczajnej kasty” traktują sobie podległych pracowników źle. Szczególnie asystentów, którzy są w stałym kontakcie z nimi. Bywa, że sędziowie wysyłają swoich asystentów po zakupy czy zlecają odstanie w kolejce po bilet do teatru lub na mecz reprezentacji Polski… Oczywiście swoją absencję asystenci muszą odrobić po godzinach. Zatem z sądu okręgowego notorycznie wynoszą akta i dokumenty sądowe. Władze sądu zrozumiały, że źle to wygląda, jeżeli jakiś asystent musi zostać po godzinach w budynku przy al. Solidarności. Zawsze jakiś ochroniarz może zeznać przed sądem pracy albo co gorsza poinformować Państwową Inspekcję Pracy, że w samym Sądzie Okręgowym łamane są przepisy prawa pracy. Tak więc o godzinie 16:00 z Sądu Okręgowego w Warszawie wypływają schowane w teczkach, plecakach i torbach akta sądowe. Dzieje się to za cichym przyzwoleniem sędziów. Część akt się gubi, część z nich zostaje zalana kawą. Zdarzało się, że w ten sposób ginęły całe tomy akt. W konsekwencji postępowania przeciągały się i w ostateczności były umarzane. Największą tajemnicą Sądu Okręgowego w Warszawie są finanse i sposób ich rozliczenia. Jak do tej pory brakuje rozliczenia osób odpowiedzialnych za straty wywołane zatrudnianiem pracowników sądu za pośrednictwem agencji pracy tymczasowej. Jedna z kontroli przeprowadzonych przez Najwyższą Izbę Kontroli wykazała, że w skutek zatrudniania pracowników nie bezpośrednio przez sąd, ale przez pośredników sądy warszawskiej apelacji (w tym Sąd Okręgowy w Warszawie) łącznie straciły kilka milionów złotych. Ale i to blednie przy niektórych plotkach, że w przeszłości zdarzało się obcinanie premii świątecznych asystentom sędziów, koordynatorom prawnym i pracownikom administracyjnym tylko po to, aby wystarczyło na wysokie premie dla sędziów.

    Łamiąc prawo pracy....

    Sąd Okręgowy w Warszawie jest też sądem, w którym notorycznie dochodzi do łamania praw pracowniczych. Pod tym względem lepiej jest pracować w jednym z dyskontów niż w „świątyni sprawiedliwości” na alei Solidarności 127.
    Od asystentów i pracowników sekretariatów Sądu Okręgowego oczekuje się wiele ponad to, co stanowi kodeks pracy. Przymusza się ich do dostosowywania swojego urlopu do urlopu sędziów. Nie możemy swobodnie zdecydować o terminie urlopu, bo wówczas sędziowie musieliby sami robić to, co my zwykle – twierdzi Pani Ania, pracownica sekretariatu jednego z wydziałów Sądu Okręgowego w Warszawie. Zła sława Sądu Okręgowego w Warszawie rozeszła się takim echem wśród malejącej populacji studentów i absolwentów prawa, że sąd ten, jeszcze kilka lat temu niemogący odpędzić się od chętnych do pracy w nim, obecnie narzeka na brak rąk do pracy. Odejście nawet jednego sprawdzonego pracownika może doprowadzić do paraliżu połowy wydziału. Wszystko przez politykę kadrową. Żeby móc zaproponować pracownikom coś ponad pensję minimalną, liczba etatów jest ograniczana do minimum. Skutkuje to przeciążeniem pracą nieporównywalnym w innych gałęziach gospodarki. Praca z trzema sędziami to norma, a nadgodziny, za które nikt tak naprawdę nie płaci, to również chleb powszedni.

    Mobbing podstawą sądownictwa.....

    Sąd Okręgowy w Warszawie coraz częściej jest przedstawiany jako ten, w którym nagminnie dochodzi do zachowań mobbingowych sędziów wobec asystentów i pracowników administracji. Notorycznie zdarza się, że sędziowie krzyczą na swoich asystentów czy protokolantów. Podniesiony głos to raczej już norma, jak również przydzielanie ilości pracy, która jest nie do przerobienia. Każdy pracownik umysłowy, który nie jest sędzią, może liczyć jedynie na miejsce do pracy w kilkuosobowych pokojach z małym biurkiem i starym komputerem. Warunki w lato i zimę są niemal takie same. Panujący w pokojach zaduch sprawia, że ciężko się pracuje nad tomami akt. Jednak najgorsze są przypadki, w których sędziowie sami z sadystyczną przyjemnością nękają „upatrzonego” asystenta. Zjawisko to jest podobne do fali w wojsku. Na temat asystenta-frajera powstają dowcipy, jest on obgadywany nawet przy innych asystentach czy protokolantach. Wydaje mu się często bezsensowne polecenia. Przykładem jest konieczność poprawienia w projekcie postanowienia czy wyroku znaku interpunkcyjnego. Oznacza to przebieżkę korytarzami sądowymi. Gdy pracownik poddany mobbingowi już dotrze do drzwi sędziego, często słyszy: A niepotrzebnie Pan się fatygował, zrobiłam to samo. Asystent odwraca się na pięcie i biegnie do swojego pokoju na drugim końcu sądu, pilnie pisać następny projekt. Bywa, że sędzie, które wchodzą w bliskie relacje z asystentkami, niejako wymuszają na nich opiekowanie się ich dziećmi. Wówczas taka asystentka staje przed dylematem: odmówić i narazić się na pogorszenie relacji czy też poświęcić swój czas za poklepanie po plecach. Zdarzają się też oczekiwania co do pomocy przy pracach niezwiązanych z zajmowanym stanowiskiem, np. posprzątanie pokoju sędziego z dokumentów, czyli przy takich, których nie można zlecić sprzątaczce z uwagi na brak zaufania do niej. Pokazuje to, w jaki sposób sędziowie traktują pracowników instytucji, w której de facto rządzą. Jak długo obywatele nie będą mieli realnego wpływu na wymiar sprawiedliwości, tak długo w Polsce jej nie będzie, a zamiast niej będziemy mieć jedynie ponurą karykaturę najważniejszego przymiotu państwowości, jakim jest oczywiście sprawiedliwość, a hasło na gmachu Sądu Okręgowego w Warszawie będzie odbierane jako cyniczne.
    Autor: Robert Kolski
  • @Ziut - Blok Narodowy Polski
    Nadzwyczajnej kaście wolno więcej? Pijana sędzia spowodowała wypadek i nadal pracuje za pokaźną sumkę..W maju tego roku w Chorzowie, sędzia Beata B. spowodowała wypadek pod wpływem alkoholu. Odsunięto ją od orzekania, ale wciąż pracuje w sądzie. Jak podaje portal se.pl. sędzia wciąż otrzymuje takie samo wynagrodzenie jak sprzed swojego wybryku. 22 maja 2017 r. sędzia Beata B. wsiadła za kierownicę... kompletnie pijana. Kobieta z podporządkowanej drogi wjechała prosto w nadjeżdżającego opla astrę, w efekcie czego jej auto dachowało. Dwukrotne badanie alkomatem pokazało ten sam wynik - 2,4 promila w wydychanym powietrzu - podaje portal se.pl. Jak informuje "Super Express" nazwisko byłej prezes Sądu rejonowego w Siemianowicach Śląskich nadal widnieje na stronach sądu. Beata B. nie została odwołana, ale pracuje teraz w wydziale cywilnym i otrzymuje za to sowite wynagrodzenie. Po tym, jak wszczęto postępowanie dyscyplinarne przed Sądem Apelacyjnym w Katowicach, została ona zawieszona w czynnościach służbowych. Postępowanie jest w toku. Ale sędzia Beata B. nadal jest sędzią, nie jest odwołana. Jest odsunięta od orzekania i nie wykonuje żadnych czynności, ale formalnie nadal pracuje w sądzie. Jej wynagrodzenie nie zostało obniżone. Taką decyzję może podjąć sąd dyscyplinarny, ale do tej pory nie podjął powiedział "SE" Krzysztof Zawała, rzecznik prasowy Sądu Okręgowego w Katowicach. Jak ustalił portal se.pl w przyszły poniedziałek ma się odbyć posiedzenie w sprawie obniżenia wynagrodzenia sędzi o połowę. Prokuratura Okręgowa w Katowicach zadecyduje o wymiarze kary za popełnione przez sędzię przestępstwo. Za prowadzenie samochodu pod wpływem alkoholu grozi jej do 2 lat więzienia.

    Źródło: se.pl
    Ps...Tak na marginesie "wynik 2,4 promila w wydychanym powietrzu" oznacza 4,8 promila we krwi. Należy ją przesunąć do orzekania w sprawach pijanych kierowców. Tematyka jest jej znana..Oto efekt Pracy Prezydenta oszukańca. Taką decyzję może podjąć sąd dyscyplinarny, ale do tej pory nie podjął, co miał podjąć przecież to ich koleżanka, a Duduś taki układ chce utrzymać. No to ma teraz lepiej. Nic nie robi, a kaście kasa leci! W Niemczech sędziów wybierają posłowie do Bundestagu, a w Polsce sędziny wybierają się same i to jest "zdobycz demokracji", że te małpiatki same siebie wybierają i wg. tante Merkel jest to szczytowanie demokracji w PRL bis. Tak jak powiedział prezes Jarosław Kaczyński, że w Polsce 6000 sędziów wystarczy a jest teraz 12 000 dlatego nadmiar systematycznie będzie usuwany z zawodu i tego oczekują Polacy. Dobrą zmianą w sądownictwie byłoby wprowadzenie ławy przysięgłych jak w USA. A kto będzie nadzorował te swoiste "koło fortuny" w sądach z losowaniem sędziów do spraw – to to w praktyce wyjdzie na to samo co jest ale inna nazwa, a szumu i zamieszania pełno. Obym się mylił, ale pomimo ogromnego oczekiwania na zmiany we właściwym kierunku to chyba z tą ekipą pokoleniowej rodziny rodzin to się nie uda. Być może niczego się nie doczekamy ze zmian na lepsze bo kto ma to robić? politykierzy składający się z chazarów i szabesgojów członkowie masonerii kierownicy korporacji???
  • @Ziut - Blok Narodowy Polski
    "Wymiar sprawiedliwości trzeba zaorać i zbudować od nowa". Mocne słowa posła w programie Michała Rachonia. Wielokrotnie mówiłem, że wymiar sprawiedliwości, łącznie z prokuraturą trzeba zaorać i zbudować od nowa. Nie zmieni się również obecnej mentalności sędziów i prokuratorów. Oni są nauczeni bezkarności, te ostre słowa padły z ust posła Kukiz'15, Jerzego Jachnika w dzisiejszym programie "Woronicza 17". Sprawa reformy sądownictwa była jednym z kluczowych tematów debaty polityków. Pierwszym tematem w programie była reforma wymiaru sprawiedliwości. Wymiar sprawiedliwości, ten, który wciąż mamy, jest żywcem przeniesiony z PRL. Był to ten obszar państwa, który nie został zreformowany pod żadnym względem, ani instytucjonalnym, ani personalnym. Nie nastąpiła żadna weryfikacja sędziów, którzy byli narzędziem władzy. Ci sędziowie dalej orzekają w sądach demokratycznego państwa. Ta reforma musi być głęboka, być może głębsza niż reformy w innych obszarach państwa zdiagnozował sprawę Jacek Sasin z PiS. Szczególną uwagę uczestników programu zwróciła wyrazista wypowiedź posła Jerzego Jachnika, który proponował radykalne zmiany wymiaru sprawiedliwości w Polsce. Wielokrotnie mówiłem, że wymiar sprawiedliwości, łącznie z prokuraturą, trzeba zaorać i zbudować od nowa. Nie zmieni się również obecnej mentalności sędziów i prokuratorów. Oni są nauczeni bezkarności. Dopóki sędziowie i prokuratorzy nie będą odpowiadać za bezprawie także finansowo i z hukiem wylatywać, to nic nam nie pomoże powiedział poseł Kukiz'15.


    Ps...To są ciągnące się za nami efekty okrągłego stołu i nocnej zmiany. Gdyby to był normalny i uczciwy Kraj to ci panowie i panie z SN i KRS wraz z prawnikami siedzieli by "ciupie" a ich niewiadomego pochodzenia mienie byłoby przejęte przez skarb państwa, a tak to te żydobolszewickie wszy wraz ze swym pomiotem będą się domagać jeszcze odszkodowań. "Syfilisa się nie pudruje", ma oczywiście racje pan poseł Jachnik. Prokuratury i sądy i szerzej cały wymiar sprawiedliwości, to najbardziej chora i cuchnąca zgnilizną moralną jak i korupcją, pospolitym złodziejstwem tkanka państwa polskiego. Jeżeli nie zreformujemy a raczej zbudujemy od nowa tej dziedziny, to żadne inne reformy nic nam nie dają. Ich tej żydokomuszej zgnilizny już nawet nie da się zreformować. Trzeba to wszystko zbudować od nowa. Nie można zaorać tego co nie funkcjonuje. Przy takim oraniu najgłośniej krzyczeli by o swej niewinności najbardziej zepsuci. Nie jest to sposób szybkiego oczyszczenia sektora sprawiedliwości. Przecież dodanie jednego uczciwego do dziesięciu zdeprawowanych da w efekcie deprawację tego uczciwego, ponieważ stara gwardia już się nie zmieni. Patrzmy na tych ponoć "nowych" (Tuleya, Milewski, Łączewski). To jest rak, a raka trzeba wyciąć do ostatniej tkanki. Nie może być przerzutów. Prokuratury, sądy i częściowo już wierchuszka policji to ostatni bastion żydokomunizmu. Dopóki ostatni stalinowski prokurator, sędzia, policjant nie odejdzie, ich dzieci czy wnuki to żydokomuna w Polsce nigdy nie upadnie. Temat zaorania powinien dotyczyć także szkolnictwa wyższego, no ale PiS tego nie zrobi..mając za ministra Gowina nieroba. Tam nadal siedzą "profesorowie", których rodowód to PZPR, WSI lub Ludowe Wojsko Polskie. Piastują wysokie funkcje i kształtują relacje w całym środowisku. Nadal obsadzają stanowiska swoimi więc św Piotr, który powoli ich zabiera do siebie niewiele tu zmieni. Pisze się i mówi zniszczyć, zaorać i zbudować od nowa. Pozostaje zadać pytanie tylko z czego? Ze złego żydokomuszego ziarna, jakim są dzisiejsi młodzi sędziowie, czy prokuratorzy, nie będzie wiele pożytku. Na dziś żaden etniczny Polak, nie jest zamieszany w tzw "wymiar sprawiedliwości". Polacy, nie mają swojego reprezentanta w tych zawodach. Co to za Naród ci Polacy? Są, a jakby ich nie było. Mnie to nie dziwi, bo wiem kim jest ten Naród! Naród, który czeka na "otrzęsiny". Tylko OPCJA ZERO może, choć i do tego mam wątpliwości coś zmienić, bo jak nie to będziemy nadal malować trawę na zielono...Trzeba postawić na młodych etnicznych Polaków spoza żydobolszewickiej kasty, którzy chcą się dokształcać, awansować, na tych którzy mają kręgosłup moralny. Pogonić żydolewactwo, starą szkolę tą popeerelowską, tych co bronili mafie vatowskie, uwłaszczeniowe, amberowskie itd. Upublicznić nazwiska tych, którzy skazywali "za nic", tak po prostu bo im PO kazało - akcja widelec itd...Wprowadzić ustawę o nieprzedawnieniu przestępstw mafii w togach, i dopiero wtedy czyścić aż do skutku.
  • @Ziut - Blok Narodowy Polski
    Faktem jest, że bezpośrednio przed zawetowaniem ustaw PAD odbył 2 godzinną rozmowę z żydem Szewachem Weisem w Pałacu Prezydenckim i 2 godzinną rozmowę telefoniczną z Angelą Merkel. Zawetowanie nastąpiło więc nie z woli narodu i woli samego PAD. Jest realne podejrzenie, że PAD do tej decyzji został przez nich "zmuszony" czymś co na niego mają, czyli BND i Mossad. Złamał tym prezydencka przysięgę. Teraz to już tylko Jasełka dla gawiedzi. Prezydent "Efialtes" Duda uniemożliwił reformę państwa. PAD zablokował prawdziwą reformę sądownictwa a z tym i inne pilne reformy. Już 3 miesiące mijają jak zawetował dwie ustawy realnie zmieniające status quo w nadzwyczajnej kaście prawniczej. Okazał się wilkiem w owczej skórze, w kampanii grał rolę kogoś innego, teraz broni interesów tych których m.in. dzięki jego wyborowi mieliśmy znieść. Nie można zapominać o I-szej zawetowanej ustawie, arcyważnej dla wyników wyborów samorządowych, a mianowicie o Regionalnych Biurach Obrachunkowych, każdy wie czym to pachnie dla lokalnych peowskich i peeselowskich kacyków. Przypomnę także Polakom to, że PAD nie wsparł modlitwy różańcowej na granicach, bo rzekomo modlitwa to sprawa osobista, a tymczasem gorliwie w świetle kamer zapalał świece chanukowe z braćmi żydami. A tow. Zybertowicz nie powinien się już ośmieszać z tym swoim oportunizmem. Jakby towarzysz Zybertowicz tego nie tłumaczył to zdrada jest zdradą a kłamstwo kłamstwem. PAD to jak teraz widać platformerski i uwolski kret. Jeśli PAD zaczynał w UW, to nie mamy czemu się dziwić, że broni starego żydokomuszego układu i ich pomiotu. Dudakornhauser-zosia nie chce aby braciom w wierze, którzy opanowali SN i KRS spadł włos z głowy. Zosia, fizyk i przyjaciółka Wielowiejskiej z GW mści się za córeczkę za Biełsat jej odebrany. Romaszewska "zieje nienawiścią", bo jej córce Agnieszce jako prezesowi TV Biełsat - telewizji dla Białorusinów (antyŁukaszenka) Waszczykowski obciął dotacje. Ta telewizja zwalcza Łukaszenkę co w chwili obecnej nie jest w interesie Polski tylko w interesie Georga Sorosa, niejakiego Kramka męża Ukrainki Ludmiły. Śp. Romaszewski miał taka samą "żoneczkę" jak Jasienica, tylko brzydszą. Córeczkę Soros dawno temu zwerbował..A PAD i tak nie słucha Zybertowicza. On słucha tej starej, wrednej żydowskiej ropuchy Zosi Szmosi Romaszewskiej. Do diabła z tą podłą żydowską raszplą. Te spotkania to tylko teatr, a reformy jak nie było tak nie ma. Co kogo obchodzi "dobra atmosfera". Ja głosowałem na Prezydenta A.Dudę tylko dlatego, że utożsamiał się z programem PiS-u, a nie na panią Romaszewską "legendę". Zresztą tych "legend" mam serdecznie dość, a jeżeli PAD na nich się opiera to niech poprosi jeszcze inne "legendy" takie jak Bolek, Frasyniuk, Bujak itd... ich zalegendowało UB/SB/WSI. Któraś z tych legend ubiła choć jednego komucha ? Gdzie i kiedy ? Jak się nazywał ? Stoczono jakieś walki, bitwy ? Gdzie, ilu czerwonych zabito ? To jest pic na wodę fotomontaż. Legendy chlały wódę z czerwonymi bandytami, a nie walczyły. Czerwoni po absolutnym bankructwie dupami padli na siedzenia Mercedesów a mordami w pudła kawioru. Tak skończyła się "walka" legend" z czerwonymi. Jak teraz widać to już koniec Dobrej Zmiany. Widocznie PAD ma obiecany stołek w UE za te veta. PAD rozumie reformę tak jak PO,.N , UW, PSL nie radykalnie czyli ma zostać tak jak było. O tym jak działa dana instytucja decydują kadry tam pracujące, a nie Ustawy (które można różnie zinterpretować). Bez radykalnej reformy wymiaru sprawiedliwości odcięcia od komunizmu będą mafie sędziowskie nadal parasolem ochronnym skorumpowanych policjantów jak mataczenia w sprawie śmierci K.Olewnika czy J.Cygan. Znowu będzie ręka w nocniku, znowu będzie płacz i pytanie - co nam umknęło, sądownictwo, afery , zdradziecka działalność PO-PSL, zrabowane kamienice, Smoleńsk, to wszystko jest ważne, ale najważniejsza w tej chwili jest Ukraina - nie popierać hitlerowskiego państwa, nie popierać niszczenia polskości, nie walić miliardami we wrogie państwo , nie dawać obywatelstwa wrogom , wypowiedzieć kuriozalną umowę emerytalną. Jeżeli w materii ukraińskiej nie wypali cokolwiek, odpowiedzialny będzie PiS, w całości i za wszystko. Naród już wie i zdecydował, czasu jest bardzo mało. Wielu Niemców mówi, że nienawidzą szczególnie PiSu i prezesa Jarosława Kaczyńskiego bo burzy spokój Europy i Unię. A jak się dopytacie w jaki konkretnie sposób prezes Jarosław Kaczyński niszczy Europę to Niemcy nie potrafią odpowiedzieć. Najważniejszą osobą w państwie na dziś jest prezes PiS Jarosław Kaczyński, a kolejno minister Antoni Macierewicz, ministrowie Ziobro i Jaki a nie PAD. Oni muszą mieć nawet nie poczwórną a podziesiątą ochronę. I stały monitoring ochrony i ich rodzin ze strony SKW, ABW. Tych "ktosiów", jest pełno i na wschodzie i zachodzie, a ich sługusów w kraju, bez liku! , to też dbać należy i grosza nie żałować, na ochronę, polskich patriotów! Prezes PiS Jarosław Kaczyński to jedyny polityk polski klasy światowej, z dużą wiedzą i pomysłem na Polskę. Do tego świetny strateg i nie do kupienia. Dlatego takie próby unicestwienia. Prezes PiS Jarosław Kaczyński to nasz skarb. Czy to już koniec Polski? Jej wrogowie ostro grają. Gdyby zamordowali Jarosława Kaczyńskiego, byłby koniec Polski. Nasza Ojczyzna zamieniona by była w bantustan. Kradliby aż do końca, w końcu zagryźli by się sami. Byłoby jak w Warszawie, Krakowie, Łodzi, etc..Pan prezes Jarosław Kaczyński jest naszym ostatnim gwarantem. Brata już zabili. W 2010 mieli zginąć obydwaj. Ale prezes Jarosław Kaczyński zmienił plany z powodu stanu zdrowia matki i nie poleciał samolotem. Ktoś, być może, chce dokończyć zadanie, bo prezes Jarosław Kaczyński zmienił diametralnie układ sił w Polsce. To jedyny kochający autentycznie Polskę, rozumiejący jej trudne położenie i ogrom zagrożeń, wynikających z obłędnych, neomarksistowskich pomysłów typu Soros. Powinno być rozpoznanie służb w sprawie zagrożenia życia, niezależnie czy prezesa Jarosława Kaczyńskiego, czy innej osoby, a publikujących wrażliwe dla bezpieczeństwa dane powinna spotkać surowa kara. Jak dojdzie nie daj Bóg do zamachu na życie Jarosława Kaczyńskiego to PAD może sobie pogratulować dał zbrodniarzom czas na jego przygotowanie, a więc współpraca ze zbrodniarzami zalegającymi prokuratury, sądy, służby w tym policję się powiodła. Czołganie prezesa PiS po tych jego śmiesznych salonach, tylko to potwierdza i daje do myślenia czy PAD nie działa na czyjeś zlecenie, może wkrótce się przekonamy. Niedługo wyjdzie, że PAD poszedł na układ w sprawie sądów za obietnicę nie tykania niemieckiej, rosyjskiej, izraelskiej i amerykańskiej agentury rozsianej po parlamencie i w pałacu RP. Szanowny panie prezesie Jarosławie Kaczyński, teraz jest znakomita okazja oczyścić kancelarię prezydencką PAD z żydowskich doradców agentów Sorosa. Wystarczy pójść w ślady niesamowitego młodego kanclerza Kurza (Putin to już dawno zrobił) i ogłosić, że w ciągu jednego miesiąca mają się z Polski wynieść wszystkie fundacje finansowane przez Sorosa. Zobaczymy jaki będzie "kwik" jego żydowskich agentów z Łapińskim na czele w kancelarii prezydenckiej? Nadmienię, że żona ministra Glińskiego pracuje w fundacji Sorosa, dlatego on taki bierny, nic nie robi, nadaje się do usunięcia. Publikujcie ANEKS do Raportu Likwidacji WSI! PAD kogo bardziej bronicie? TW. w kościele katolickim i synagodze, czy własnych dup? W latach 2007-2010 też chcieliście ludzi szantażować aneksem za plecami obywateli i skończyło się krwawą jatką w Smoleńsku! Znowu prosicie się o jakąś tragedię? PAD skończy w smoczej jamie, a prezes Jarosław Kaczyński na Wawelu obok Brata (w najlepszym przypadku). Nie muszę chyba mówić, co powinna zrobić SKW, by odebrać to, co do niej należy. (Aneks WSI, który zawiera także szokujące dane o peowskim idolu czyli ruskim agencie Bulu-Debilu Szczynukowiczu alias Komorowski, który umoczony był w kryminalny handel bronią ! Na rozkaz rosyjskich służb poprzez skazanego w USA handlarza bronią Monzera al-Kassara, WSI dostarczało broń antyamerykańskim terrorystom. Bul-Debil jako wiceszef MON bezpośrednio nadzorował ten kryminalny handel, który kwitł także kiedy Bul był ministrem obrony w latach 2000–2001. To wtedy dorobił się nielegalnie co najmniej 260 tys. zachodnioniemieckich marek - gigantycznej wtedy sumy. Te dane są tak kompromitujące dla Polski członka NATO i kluczowego obecnie sojusznika USA, że nie chcą obecnie ich publikować ! Bo i trzeba byłoby wziąć za dupę i skazać na dożywocie Bula-Debila ! A wiadomo jaki smród by się z tego gówna rozniósł !) Po "upadku muru berlińskiego" jeden Amerykański minister tak się wypowiedział. "nie znajdziemy tyle miejsc w wiezieniach, żeby wsadzić do cel ten cały aparat bezprawia z NRD, musimy wiec im dać szansę na samooczyszczenie..i dać nawet awanse w strukturach RFN". To samo było z denazyfikacją..to samo z dekomunizacją...niestety "gest Cejrowskiego" byłby jako jedyny skuteczny. Albo jak w Norwegii.."ktokolwiek się oddal zdradzie pracując dla okupanta nie ma prawa do żadnej funkcji publicznej do 3 pokolenia". Schluß i już!!!! Chcemy taki Rząd i takiego Prezydenta co to potrafi. Nie znam słów prezesa Jarosława Kaczyńskiego w temacie aneksu, znam słowa tylko naćpanego, kłamliwego żydowskiego karzełka Łapińskiego którego słowa są warte tyle co psie gówno na ulicy!

    https://twitter.com/daguuniaa/status/917027226931159043
  • @Ziut - Blok Narodowy Polski
    Pół-reforma Dudy. Prezydent zagroził, że w przypadku dokonania przez sejm znaczących zmian w projekcie, znów zawetuje ustawę. I. Patron trzeciej władzy

    W przedstawionych przez Andrzeja Dudę założeniach do ustaw o Sądzie Najwyższym i Krajowej Radzie Sądownictwa wyraźnie widać podstawową tendencję: o ile zawetowane ustawy PiS-u znacząco zwiększały zakres uprawnień ministra sprawiedliwości, o tyle zaprezentowane właśnie projekty poszerzają w ogromnym stopniu prerogatywy prezydenta, czyniąc go niejako arbitrem na linii parlament–sądownictwo i kimś w rodzaju „patrona trzeciej władzy”.

    Jeśli chodzi o projekt ustawy o Sądzie Najwyższym, nie jest najgorzej. Sędziowie mają przechodzić w stan spoczynku w wieku 65 lat – z możliwością dwukrotnego zwrócenia się do prezydenta o przedłużenie orzekania na okres 3 lat. Maksymalnie mogliby zatem odwlec przeniesienie w stan spoczynku o 6 lat, do ukończenia 71 roku życia – dziś wiek „emerytalny” wynosi 70 lat z opcją przedłużenia o 2 lata za zgodą I Prezesa SN. W obecnej sytuacji oznacza to wygaszenie kadencji ok. 40 proc. sędziów SN – 29 już ukończyło 65 lat, zaś kolejnych dwoje (w tym prezes Małgorzata Gersdorf) wejdzie w wiek emerytalny w tym roku. Jednolity wiek emerytalny dla obu płci jest ewidentną odpowiedzią na zarzuty Timmermansa, który uznał zróżnicowanie pod tym względem za „dyskryminację”. Pozostaje pytanie, jak w tym kontekście przedstawia się kwestia kadencji prof. Małgorzaty Gersdorf (piastować ma swą funkcję do 2020 r.). Czy w przypadku uchwalenia ustawy w obecnym kształcie prezydent Duda nie skorzysta ze swych uprawnień, by przedłużyć jej okres orzekania... W każdym razie mamy tu projekt znacząco łagodniejszy od wcześniejszych rozwiązań, wg których kadencja sędziów SN wygasała natychmiast, za wyjątkiem wskazanych przez ministra sprawiedliwości.

    Kolejny punkt to powołanie Izby Dyscyplinarnej SN, co jest zgodne z wcześniejszymi zamiarami PiS-u – tu kontrowersji nie ma, potrzebę powołania takiego organu widzi chyba każdy poza samymi sędziami. Dodatkowo dobrym pomysłem jest udział czynnika społecznego, czyli ławników zgłaszanych przez obywateli lub organizacje społeczne, a wybieranych przez senat na czteroletnią kadencję. Wątpliwości budzi jedynie możliwość ustalania liczby ławników przez Kolegium Sądu Najwyższego – znając niechęć sędziów do kontroli społecznej i pogardę środowiska prawniczego dla „amatorów” spoza branży, można się spodziewać prób ograniczania liczby ławników i dobierania sobie tych najbardziej „posłusznych”.

    No i wreszcie postulat powołania Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych, rozpatrującej skargi nadzwyczajne – czyli rodzaj specjalnej instytucji odwoławczej od prawomocnych orzeczeń sądów, w przypadku gdy te w ocenie skarżącego w sposób rażący naruszyły prawo. Tu jednak wymagani będą pośrednicy, czyli m.in. Prokurator Generalny, Rzecznik Praw Obywatelskich oraz inne urzędy w zakresie swych właściwości lub grupa 30 posłów bądź 20 senatorów – najprawdopodobniej zatem wspomniane instytucje będą pełniły funkcję „sita” selekcjonującego wstępnie skargi. W Izbie Kontroli Nadzwyczajnej również zasiadać będą ławnicy.

    Podsumowując ten element reformy – z grubsza jest pozytywnie, choć z pewnością nie tak radykalnie, jak proponował zawetowany projekt Ministerstwa Sprawiedliwości.

    II. Obrońca „nadzwyczajnej kasty”

    Na tym jednak plusy się kończą, bowiem projekt ustawy o KRS trudno ocenić inaczej niż jako sabotaż – a to właśnie KRS jest organem decydującym o doborze sędziowskich kadr, natomiast z kolei kadry – że zacytuję klasyka – „decydują o wszystkim”. Przede wszystkim prezydencki projekt podtrzymuje zaporową większość wyboru członków KRS przez sejm – 3/5 głosów. Takiej większości PiS nie ma i mieć nie będzie, a na współpracę któregokolwiek z ugrupowań opozycyjnych trudno liczyć. Co więcej, inicjatywa prezydenta zakłada, że w przypadku niemożności wyboru przez sejm, członków KRS wskaże spośród kandydatów prezydent – rzecz w tym, że takie rozwiązanie wymaga zmiany konstytucji. Nawet zakładając, że PiS zgodziłoby się na propozycję prezydenta, zwyczajnie nie uzbiera niezbędnej do nowelizacji ustawy zasadniczej większości 2/3 głosów. Co więcej, prezydent zagroził, że w przypadku dokonania przez sejm znaczących zmian w projekcie, znów zawetuje ustawę. Czyli mamy ewidentną obstrukcję – pod pozorem chęci reformy zaproponowane rozwiązania są w praktyce nie do przeforsowania. A więc trzon sędziowskiego establishmentu pozostanie nienaruszony. W tej sytuacji „prodemokratyczny” pomysł zgłaszania kandydatów przez grupy 2 tys. obywateli jest pustą błyskotką.

    I tu mamy dwa aspekty wspomnianego wyżej pozycjonowania się Andrzeja Dudy w roli arbitra i patrona władzy sądowniczej – formalny i nieformalny. Formalny polega na poszerzeniu prerogatyw prezydenta w postaci wskazywania nominatów do Krajowej Rady Sądownictwa (gdyby jakimś cudem udało się przepchnąć odnośne regulacje prawne). Aspekt nieformalny zaś sprowadza się do prezydenckiego parasola ochronnego nad sędziowską korporacją, polegającego na symulowaniu chęci zmian, a w istocie – obronie status quo. W ten sposób ocalony zostanie najtwardszy rdzeń układu – i mam wrażenie, że właśnie o to chodziło. Duda wyraźnie puszcza tu oko do zasiedziałego prawniczego mainstreamu: jestem po waszej stronie. Ponieważ jednak musiał się pokazać jako zwolennik zmian, więc wykonał gambit – poświęcił (w ograniczonym zakresie) Sąd Najwyższy, by uratować kluczową pozycję, jaką jest KRS. Znamienne są powściągliwe reakcje „totalnie opozycyjnych” mediów z „Wyborczą” na czele, tudzież nagle pojednawczy ton Fransa Timmermansa – oni już wiedzą, że przyczółki zostały obronione.

    III. Gra o reelekcję

    Na powyższe nakłada się starcie ze Zbigniewem Ziobrą, dążącym do niepodzielnej dominacji nad wymiarem sprawiedliwości. Tu trzeba przypomnieć, że Duda był niegdyś protegowanym Ziobry, który „zdradził” swego protektora, zostając w PiS-ie po secesji Solidarnej Polski. Dziś role się odwróciły – Ziobro jest twarzą próby zaordynowania radykalnej kuracji przeczyszczającej środowisku sędziowskiemu (z błogosławieństwem prezesa Kaczyńskiego), a Duda wszedł w rolę rozbijacza jednolitego dotąd frontu i hamulcowego zmian. Oczywiście, Ziobro przy okazji stara się wzmocnić swą pozycję polityczną i zakres władzy – dążąc wręcz do ręcznego sterowania sądami na wzór prokuratury. Duda natomiast za wszelką cenę nie chce do tego dopuścić, zgłaszając swoje roszczenia do wpływu na wymiar sprawiedliwości – nawet za cenę zablokowania kluczowej reformy i potencjalnie destrukcyjnej wojny domowej w obozie „dobrej zmiany”. Do pełnego obrazu należy jeszcze dodać konflikt z Antonim Macierewiczem i Witoldem Waszczykowskim – czyli próbę „rozepchnięcia się” w ramach konstytucyjnych prerogatyw w obszarach sił zbrojnych i polityki zagranicznej. Słowem, Andrzej Duda, emancypując się z partyjnego gorsetu i wybijając się na niezależność, rozsadza dotychczasową strukturę władzy. Dodatkowo w tle wciąż majaczy 45-minutowa rozmowa z 18 lipca z kanclerz Angelą Merkel, której głównym tematem wg komunikatu rzecznika niemieckiego rządu była kwestia praworządności w Polsce.

    Najwyraźniej prezydent uznał, że odium „marionetki” i poplecznika pisowskich „radykałów” stanowi zagrożenie dla jego reelekcji. Postanowił zatem zerwać partyjne wędzidła i rozpocząć własną grę, tyle że będzie potrzebował w niej sojuszników. I właśnie zaczął ich sobie kaptować – na początek wśród „nadzwyczajnej kasty ludzi”, kreując się na odpowiedzialnego i umiarkowanego reformatora, dufny w sondażowe wskaźniki popularności i licząc przy tym na to, że PiS, nie mając wyjścia, poprze jego kandydaturę w 2020 r. Może się przeliczyć, bo jeżeli Jarosław Kaczyński uzna, że Duda zdradził „dobrą zmianę”, to prezydent zostanie bez zaplecza, struktur i pieniędzy – a właśnie tym, a nie ulotnymi słupkami zaufania i poparciem skompromitowanych w oczach społeczeństwa elit wygrywa się wybory. Jak by nie patrzeć, teraz zarówno „totalna opozycja”, jak i zagranica wiedzą, że słabym punktem obozu rządzącego jest Pałac Prezydencki.
    Napisał Piotr Lewandowski
  • @Ziut - Blok Narodowy Polski
    Sądowy obóz pracy! Jak sędziowie wykorzystują swoich asystentów i pracowników.

    Porzućcie wszelką nadzieję, wy, którzy tu wchodzicie – takie motto powinno być wyryte na budynku Sądu Okręgowego w Warszawie. Obecne: Sprawiedliwość jest ostoją mocy i trwałości Rzeczypospolitej – brzmi jak gorzka ironia.

    Za piękną fasadą i szlachetnych hasłem kryje się bałagan i zakłamanie rzeczywistości, które zniszczyło życie niejednemu Polakowi. Sędziowie w większości przypadków nie wykonują swojej pracy, ale wysługują się asystentami i pracownikami sądów. Na poły feudalne układy generują olbrzymie patologie. Nie tylko dlatego, że asystenci sądowi, niczym w prywatnych firmach, są wykorzystywani do robienia prywatnych zakupów swoim mentorom, ale dlatego, że duża część wyroków w ogóle nie jest przez sędziów nawet czytana.

    Tajemnice firmy

    Jaki jest sąd, każdy widzi. Mało kto wie, jakie relacje panują w nim na linii sędziowie–zwykli pracownicy. Mowa o asystentach, protokolantach, sekretarzach, pracownikach administracji czy zwykłych pracownikach fizycznych. Ci ostatni teoretycznie mają najlepsze kontakty z sędziami, bowiem w zasadzie nie mają ich w ogóle. Sędziowie z racji przynależności do „nadzwyczajnej kasty” traktują sobie podległych pracowników źle. Szczególnie asystentów, którzy są w stałym kontakcie z nimi. Bywa, że sędziowie wysyłają swoich asystentów po zakupy czy zlecają odstanie w kolejce po bilet do teatru lub na mecz reprezentacji Polski… Oczywiście swoją absencję asystenci muszą odrobić po godzinach. Zatem z sądu okręgowego notorycznie wynoszą akta i dokumenty sądowe. Władze sądu zrozumiały, że źle to wygląda, jeżeli jakiś asystent musi zostać po godzinach w budynku przy al. Solidarności. Zawsze jakiś ochroniarz może zeznać przed sądem pracy albo co gorsza poinformować Państwową Inspekcję Pracy, że w samym Sądzie Okręgowym łamane są przepisy prawa pracy. Tak więc o godzinie 16:00 z Sądu Okręgowego w Warszawie wypływają schowane w teczkach, plecakach i torbach akta sądowe. Dzieje się to za cichym przyzwoleniem sędziów. Część akt się gubi, część z nich zostaje zalana kawą. Zdarzało się, że w ten sposób ginęły całe tomy akt. W konsekwencji postępowania przeciągały się i w ostateczności były umarzane.

    Największą tajemnicą Sądu Okręgowego w Warszawie są finanse i sposób ich rozliczenia. Jak do tej pory brakuje rozliczenia osób odpowiedzialnych za straty wywołane zatrudnianiem pracowników sądu za pośrednictwem agencji pracy tymczasowej. Jedna z kontroli przeprowadzonych przez Najwyższą Izbę Kontroli wykazała, że w skutek zatrudniania pracowników nie bezpośrednio przez sąd, ale przez pośredników sądy warszawskiej apelacji (w tym Sąd Okręgowy w Warszawie) łącznie straciły kilka milionów złotych. Ale i to blednie przy niektórych plotkach, że w przeszłości zdarzało się obcinanie premii świątecznych asystentom sędziów, koordynatorom prawnym i pracownikom administracyjnym tylko po to, aby wystarczyło na wysokie premie dla sędziów.

    Łamiąc prawo pracy

    Sąd Okręgowy w Warszawie jest też sądem, w którym notorycznie dochodzi do łamania praw pracowniczych. Pod tym względem lepiej jest pracować w jednym z dyskontów niż w „świątyni sprawiedliwości” na alei Solidarności 127.
    Od asystentów i pracowników sekretariatów Sądu Okręgowego oczekuje się wiele ponad to, co stanowi kodeks pracy. Przymusza się ich do dostosowywania swojego urlopu do urlopu sędziów. Nie możemy swobodnie zdecydować o terminie urlopu, bo wówczas sędziowie musieliby sami robić to, co my zwykle – twierdzi Pani Ania, pracownica sekretariatu jednego z wydziałów Sądu Okręgowego w Warszawie. Zła sława Sądu Okręgowego w Warszawie rozeszła się takim echem wśród malejącej populacji studentów i absolwentów prawa, że sąd ten, jeszcze kilka lat temu niemogący odpędzić się od chętnych do pracy w nim, obecnie narzeka na brak rąk do pracy. Odejście nawet jednego sprawdzonego pracownika może doprowadzić do paraliżu połowy wydziału. Wszystko przez politykę kadrową. Żeby móc zaproponować pracownikom coś ponad pensję minimalną, liczba etatów jest ograniczana do minimum. Skutkuje to przeciążeniem pracą nieporównywalnym w innych gałęziach gospodarki. Praca z trzema sędziami to norma, a nadgodziny, za które nikt tak naprawdę nie płaci, to również chleb powszedni.

    Mobbing podstawą sądownictwa

    Sąd Okręgowy w Warszawie coraz częściej jest przedstawiany jako ten, w którym nagminnie dochodzi do zachowań mobbingowych sędziów wobec asystentów i pracowników administracji. Notorycznie zdarza się, że sędziowie krzyczą na swoich asystentów czy protokolantów. Podniesiony głos to raczej już norma, jak również przydzielanie ilości pracy, która jest nie do przerobienia. Każdy pracownik umysłowy, który nie jest sędzią, może liczyć jedynie na miejsce do pracy w kilkuosobowych pokojach z małym biurkiem i starym komputerem. Warunki w lato i zimę są niemal takie same. Panujący w pokojach zaduch sprawia, że ciężko się pracuje nad tomami akt.

    Jednak najgorsze są przypadki, w których sędziowie sami z sadystyczną przyjemnością nękają „upatrzonego” asystenta. Zjawisko to jest podobne do fali w wojsku. Na temat asystenta-frajera powstają dowcipy, jest on obgadywany nawet przy innych asystentach czy protokolantach. Wydaje mu się często bezsensowne polecenia. Przykładem jest konieczność poprawienia w projekcie postanowienia czy wyroku znaku interpunkcyjnego. Oznacza to przebieżkę korytarzami sądowymi. Gdy pracownik poddany mobbingowi już dotrze do drzwi sędziego, często słyszy: A niepotrzebnie Pan się fatygował, zrobiłam to samo. Asystent odwraca się na pięcie i biegnie do swojego pokoju na drugim końcu sądu, pilnie pisać następny projekt.

    Bywa, że sędzie, które wchodzą w bliskie relacje z asystentkami, niejako wymuszają na nich opiekowanie się ich dziećmi. Wówczas taka asystentka staje przed dylematem: odmówić i narazić się na pogorszenie relacji czy też poświęcić swój czas za poklepanie po plecach. Zdarzają się też oczekiwania co do pomocy przy pracach niezwiązanych z zajmowanym stanowiskiem, np. posprzątanie pokoju sędziego z dokumentów, czyli przy takich, których nie można zlecić sprzątaczce z uwagi na brak zaufania do niej. Pokazuje to, w jaki sposób sędziowie traktują pracowników instytucji, w której de facto rządzą.

    Jak długo obywatele nie będą mieli realnego wpływu na wymiar sprawiedliwości, tak długo w Polsce jej nie będzie, a zamiast niej będziemy mieć jedynie ponurą karykaturę najważniejszego przymiotu państwowości, jakim jest oczywiście sprawiedliwość, a hasło na gmachu Sądu Okręgowego w Warszawie będzie odbierane jako cyniczne.
    Napisane przez Robert Kolski
  • @Ziut - Blok Narodowy Polski 22:11:05
    Grzegorz Strzemecki: Naród wystrychnięty na Dudę? Monteskiusz oskarża kastę. W batalii o kształt polskiego sądownictwa obóz III RP oskarża reformatorów o łamanie monteskiuszowskiego trójpodziału władzy, jednak lektura samego Monteskiusza pokazuje, że jest to zarzuty całkowicie bezpodstawny. W procesie przeciwko nadzwyczajnej kaście Monteskiusz mógłby być głównym oskarżycielem. XVIII-wieczny francuski myśliciel, Charles-Louis de Secondat, baron de La Brède et de Montesquieu, w Polsce nazywany Monteskiuszem w swoim dziele "O duchu praw" próbował podać zasady, według których powinno się tworzyć sprawiedliwe, służące ludziom prawa. Warto zauważyć, że Monteskiusz opisując dziesiątki, a może nawet setki przykładów rozwiązań instytucjonalno-prawnych pochodzących z różnych krajów i epok, za każdym razem opisuje ich specyficzne okoliczności, podkreślając, że do nich należy dostosować owe prawa i instytucje, aby służyły dobru obywateli. Jakie rozwiązania zaproponowałby Polsce, gdyby miał rzetelną wiedzę o III RP i jej niegodziwościach, a w szczególności o niegodziwościach i pysze jej sądowniczej kasty, tak krytycznie ocenianej przez przytłaczającą większość obywateli? Możemy sobie taką monteskiuszowską receptę wyobrazić o ile oprzemy się na faktycznych poglądach myśliciela, a nie bałamutnej propagandzie sędziowskiej pseudo-elity i jej popleczników. Monteskiusz, faktycznie ostrzega przed połączeniem trzech rodzajów władzy. Ostrzega jednak również przed skostnieniem tak groźnej władzy sędziowskiej i trwałym przywiązaniem jej do jakiejś grupy, wbrew uzurpacjom "nadzwyczajnej kasty" do wybierania samej siebie by zachować nienaruszalne status quo: Władza sądu nie powinna być powierzona stałemu senatowi, ale wykonywana przez osoby powołane z ludu, w pewnych okresach roku, w sposób przepisany prawem, aby tworzyć trybunał trwający tylko póty, póki tego konieczność wymaga. W ten sposób owa tak groźna władza sędziowska, nie będąc przywiązana ani do pewnego stanu, ani do pewnego zawodu, staje się, można rzec, niewidzialną i żadną. .... Trzeba nawet, aby sędziowie byli z tego samego stanu, co oskarżony, lub też z jemu równych, aby nie mógł mniemać, że popadł w ręce ludzi skłonnych zadać mu gwałt. Jak to wygląda w III RP? Na mocy artykułu 179. Konstytucji sędziowie powoływani są przez prezydenta, ale na wniosek Krajowej Rady Sądownictwa (KRS), która zgodnie z art. 187. Konstytucji składa się z 25 osób:

    ministra sprawiedliwości,

    czterech posłów wybranych przez Sejm,

    dwóch senatorów wybranych przez Senat,

    jednej osoby wybranej przez Prezydenta RP,

    (razem 8 osób wyłanianych przez rozmaite organy przedstawicielskie)

    oraz

    17 sędziów (w tym Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego oraz Prezesa Naczelnego Sądu Administracyjnego - z urzędu, oraz piętnastu członków wybranych spośród sędziów Sądu Najwyższego, sądów powszechnych, sądów administracyjnych i sądów wojskowych).

    Owych 15 sędziów-członków KRS wybierali dotąd na mocy ustawy o KRS sami sędziowie. Nowa ustawa z 12.07.2017 wprowadzała wybór tych sędziów przez Sejm i to rozwiązanie zawetował Prezydent Duda, aby zapewnić - jak stwierdził - że nie tylko jeden obóz polityczny będzie decydował o składzie KRS.

    Trefna, ergo dyskryminowana większość

    Zauważmy, że niezależnie od wszelkich układów politycznych sędziowie mają w KRS zagwarantowaną konstytucyjnie przytłaczającą przewagę 17 do 8, więc w praktyce sami decydują o wyborze sędziów i nowa ustawa tego nie zmieniła, bo nie mogła zmienić zapisów Konstytucji.

    Prezydent nie wahał się również zaproponować by w "awaryjnych" sytuacjach to on sam rozstrzygał ten personalny spór. W zasadzie nie powinno to dziwić, bo przecież np. sędziów Sądu Najwyższego USA również powołuje prezydent, pochodzący przecież z określonej partii. Jeśli przez trzy kadencje rządzą Republikanie (np. dwie kadencje Reagana i jedna Busha seniora), to Prezydent jednej partia mianuje najważniejszych sędziów przez 12 lat! Jak widać, w opinii Amerykanów i Prezydenta Dudy jeden, wybrany zwykłą większością prezydent, może jak najbardziej wybierać sędziów. Z niewyjaśnionych powodów nie może tego robić jeden obóz polityczny, choć przecież także uzyskał większość z woli wyborców, a wynikające z tego władcze uprawnienia są fundamentalną zasadą demokracji. Ci, którzy wraz z Prezydentem Dudą na czele, tak się obawiają możliwości wyboru sędziów przez jeden obóz polityczny, obłudnie pomijają fakt, że wpływ tej większości jest bardzo ograniczony, bo pośredni i o wyborze sędziów nawet po wprowadzeniu najdalej idących propozycji PiS-u nadal decydują sami sędziowie stosunkiem 17 do 8. Oznacza to, że wybiera ich poniekąd również jedna partia - kasta sędziowska, która w ten sposób odtwarza się sama, nie musząc w ogóle się liczyć z przedstawicielami społeczeństwa, których przecież zawsze przegłosuje. I jak dotąd rzeczywiście się nie liczy. Krytykę i jakiekolwiek próby zmiany tej sytuacji nazywa zamachem na niezależność i niezawisłość sądów, dodatkowo wzywając pomocy z zagranicy przeciw współobywatelom, którzy głosując w wyborach właśnie wyrazili wolę wpływania na kształt wymiaru sprawiedliwości.

    Wbrew Monteskiuszowi i Konstytucji

    Widać zatem, że w ustroju III RP, całkowicie wbrew zaleceniom Monteskiusza wszechwładna władza sędziowska stale jest przywiązana nawet nie do pewnego stanu, ale do samozwańczej kasty zawodowych, stałych i niezmiennych sędziów - i to według ich własnego określenia. Członkowie tej kasty wybierają się w praktyce sami spośród siebie, a zwykły obywatel poddany wyrokom pochodzącego z tej kasty sądu, nie jest sądzony - jak to zaleca Monteskiusz - przez sędziów z tego samego stanu, co oskarżony, lub też z jemu równych i bardzo często ma słuszne powody - przed czym ostrzega Monteskiusz - mniemać, że popadł w ręce ludzi skłonnych zadać mu gwałt. Gigantyczne dossier sądowych niegodziwości potwierdza, że taki gwałt często faktycznie jest mu zadawany.

    Zauważmy, że taki ustrój sądów jest całkowicie sprzeczny z podstawowymi zapisami Konstytucji. W jej artykule 4. czytamy, że władza zwierzchnia w Rzeczypospolitej Polskiej należy do Narodu, który sprawuje władzę przez swoich przedstawicieli lub bezpośrednio. Tymczasem w praktyce nie ma mowy o wykonywaniu jakiejkolwiek konstytucyjnej władzy zwierzchniej nad sądami skoro przedstawiciele narodu mają osiem głosów przeciw siedemnastu głosom nadzwyczajnej kasty. Sic!!! Frazesy o "demokratycznym państwie prawa" bezustannie powtarzane przez załgane pseudo-autorytety III RP ukrywają fakt, że wbrew fundamentalnej zasadzie Konstytucji, od dwudziestu lat jej obowiązywania naród nie ma jakiejkolwiek władzy zwierzchniej nad sądami. Sam ten fakt mówi nam wiele zarówno o III RP jak i o jej Konstytucji.

    Zwierzchnia władza narodu w Polsce i w Niemczech

    Żeby ów fakt ukazać w szerszej perspektywie porównajmy to z sytuacją w Niemczech, stale pouczających nas w kwestiach praworządności. Tamtejsza komisja ds. wyboru sędziów składa się z 32 członków: 16 ministrów landowych i 16 wybranych przez Bundestag ekspertów w dziedzinie prawa, niekoniecznie posłów, zaś sędziowie niemieckiego Trybunału Konstytucyjnego wybierani są przez gremium składające się z 12 posłów do Bundestagu. Sic!!! O wyborze sędziów decydują w pełni i bezpośrednio politycy. Jest to zatem wzorcowy przykład tego, jak naród poprzez wybranych przedstawicieli sprawuje władzę zwierzchnią nad sądami, chroniąc się przed wyrodzeniem się tej zawodowej korporacji w kastę.

    Na tle tego niemieckiego wzorca widać wyraźnie jak Prezydent Duda uniemożliwił swoim wetem, choćby tylko niepewny, pośredni wpływ Sejmu tj. przedstawicieli narodu, na wybór sędziów. Przecież wybrani przez Sejm sędziowie, po wyborze na członków KRS, wybieraliby i awansowali sędziów całkowicie swobodnie więc nawet taka zmiana mogłaby okazać się kosmetyczna, bo każdy z sędziów w KRS mógłby "wypiąć się" na tych, którzy go wybrali dokładnie tak jak na parlamentarną większość PiS "wypiął się" Prezydent Duda.

    Ów niemiecki wzorzec pokazuje również jak obłudne jest odgrywanie przez Prezydenta roli obrońcy ogółu obywateli przed rzekomym radykalizmem proponowanej przez PiS reformy. Widać przecież jak na dłoni, że polskiej reformie daleko do "radykalnych", czyli po prostu demokratycznych rozwiązań niemieckich, gdzie wybrani w wyborach oraz desygnowani na ministrów politycy bezpośrednio i "bez ogródek" wybierają sędziów.

    Jest oczywiste, że naprawdę "radykalnej" (czytaj: demokratycznej) reformy wprowadzającej np. rozwiązania zbliżone do niemieckich i tak nie będzie bez zmiany Konstytucji. Bez takiego "zaorania" wymiaru sprawiedliwości sędziowie nadal będą wybierali się sami w ramach swojej kasty. Jeśli chcemy naprawdę naprawić sądownictwo musimy do tego przekonać wystarczającą większość społeczeństwa, by reformatorzy uzyskali w wyborach konstytucyjną większość.

    Postkomunistyczne perpetuum mobile - chów wsobny nadzwyczajnej kasty

    Widać, że w odróżnieniu od Niemiec, system sądowniczy III RP to swoiste instytucjonalne perpetuum mobile, które u schyłku PRL-u puszczono w ruch by zabezpieczyć i zakonserwować postkomunistyczne wpływy i władzę nad Polską. Zamknięta grupa pozostawionych po systemie komunistycznym sędziów sama spośród siebie od lat wybiera sobie podobnych, by w swoistym chowie wsobnym przedłużać w nieskończoność swój postkomunistyczny byt. Niepotrzebne są nawet dziedziczne resortowe togi. Wiadomo, że czas robi swoje, ale odpowiednio dobrane zdeprawowane młodsze osobniki zapewniają ciągłość jej szemranego "etosu" przy niezbędnej wymianie pokoleniowej. Trudno o bardziej modelowy przykład tego, co określa się mianem sitwy.

    Kasta nie dopuszcza rzecz jasna żadnej krytyki tego mechanizmu oszukując naiwnych obywateli, że to zamach na demokratyczne państwo prawa, monteskiuszowski trójpodział władz, niezawisłość sędziowską, itd. itp. W tym perpetuum mobile nie ma w praktyce żadnej szczeliny na konstytucyjną zwierzchnią władzę narodu sprawowaną czy to przez przedstawicieli czy bezpośrednio. Nic dziwnego, że padły znamienne słowa o nadzwyczajnej kaście, bo taką właśnie kastę zaprojektowano na przełomie PRL-u i III RP, taką kastę ustanowiły zapisy Konstytucji z 1997 r. i ustawy o KRS, więc naturalne jest że sędziowie tak właśnie o sobie myślą.

    "Etos" konserwy postkomunistycznego dziedzictwa

    Dzięki zachowaniu tej ciągłości przez całą III RP, na różnych jej etapach rozmaite Zolle, Safjany, Żurki, Rzeplińskie, Gersdorfy, Strzembosze, Tuleye i inne tak liczne osobniki tego rodzaju i chowu, na różne sposoby udowadniały, że nie da się rozliczyć komunizmu, nie da się osądzić jego zbrodni, nie da się zbudować uczciwego wymiaru sprawiedliwości, bo przecież nie da się oczyścić sądownictwa z jego ponurego dziedzictwa - z nich samych. W rezultacie widzieliśmy jak komunistyczni zbrodniarze bezkarnie i spokojnie dożywali żywota na sutych emeryturach.

    Niestety przyniosło to również inne, znacznie bardziej szkodliwe skutki. Społeczna tkanka została nasycona siatką postkomunistycznych układów, do których kooptowano zdeprawowane elity postsolidarnościowe i całkiem nowych ludzi podejmujących aktywność w rzeczywistości III RP. Takie było źródło niezliczonych niewyjaśnionych i nieukaranych afer w skali krajowej i na poziomie lokalnych samorządów. W układach tych "swoi sędziowie" bronili nietykalności sprawców tych afer, tak jak bronili nietykalności komunistycznych zbrodniarzy. Beata Sawicka złapana na przyjmowaniu łapówki okazywała się niewinna, bo winnym musiał zostać Mariusz Kamiński, szef policji która ją na tym złapała. W niezliczonej liczbie przypadków powtarzał się schemat okradania państwa albo wykańczania ludzi i firm przez współpracujące w mafijnych układach banki, urzędy (samorządowe, skarbowe i inne), prokuratury i chroniące ich sądy. Formalnie istniejący trójpodział władz nie przeszkadzał nieformalnym sprzysiężeniom władzy wykonawczej i sądowniczej przeciw obywatelom, przed którym ostrzegał Monteskiusz: Gdyby [władza sądownicza] była połączona z władzą wykonawczą, sędzia mógłby mieć siłę ciemiężyciela.

    Dlatego groźby polityków Platformy pod adresem reformatorów, którzy podnieśli rękę na sędziowsko-mafijne układy nie są bez pokrycia. W razie politycznej klęski Zjednoczonej Prawicy znajdzie się multum Tuleyów by ich ukarać. Ale będzie to przede wszystkim klęska wolnej Polski.

    Sędziowie bez moralnej legitymacji

    Takie są fundamenty i mechanizmy zdeprawowanego sądownictwa III RP, których do upadłego bronią zdeprawowani sędziowie bezczelnie powołujący się na Konstytucję i Monteskiusza, a w rzeczywistości druzgocący fundament tej Konstytucji t.j. zwierzchnią władzę narodu, urągający zaleceniom i ostrzeżeniom Monteskiusza, a przede wszystkim przechodzący do akceptującego porządku nad morzem sądowych niegodziwości, krzywd i niesprawiedliwości III RP.

    Akceptowanie i firmowanie takiej rzeczywistości odbiera tym sędziom jakąkolwiek moralną legitymację. Mają jedynie legitymację formalną - zostali na sędziów mianowani i to ma im gwarantować nieusuwalność i nietykalność. Głównym ich celem stało się zachowanie własnej pozycji i związanej z nią niekontrolowanej i niegraniczonej władzy i przywilejów. Tego bronią "do ostatniego tchu". Tej formalnej legitymacji trzeba ich pozbawić jeśli w Polsce mają zaistnieć uczciwe i sprawiedliwe sądy.

    "Mądra" i "spokojna" pacyfikacja reformy sądownictwa

    Przeciw sądom i sędziom III RP Monteskiusz mógłby występować jako jeden z głównych oskarżycieli, a opierać mógłby się nie tylko na swoim dziele, ale też na Konstytucji; nie tylko polskiej, ale jeszcze bardziej na niemieckiej. Warto żeby o tym pamiętali wszyscy "obrońcy" demokracji i zasad trójpodziału władz.

    Powinien mieć to na uwadze również, a może przede wszystkim prezydent Duda, który ku zaskoczeniu swoich wyborców przystąpił do obrony sędziowskiej kasty przed zwierzchnią władzą narodu. Mimo, że ów naród w wyborach udzielił rządzącej koalicji mandatu do zreformowania sądownictwa, Prezydent w mało przekonujący sposób uznał ów mandat za niewystarczający, by dokonać choćby nieznacznej korekty zasad wyboru sędziów.

    Słowa Prezydenta Dudy o tym, że reformę należy przeprowadzać "mądrze" i "spokojnie" do złudzenia przypominają używane w latach 90-tych argumenty przeciwników lustracji, udających jej zwolenników, którzy rozwodnili i spowolnili ją na tyle skutecznie, że Bolek - agent numer jeden w najnowszej historii Polski, mimo świadczących przeciw niemu licznych i niepodważalnych świadectw, dokumentów oraz własnych matactw, przez 27 lat III RP formalnie nigdy nie został skutecznie zlustrowany, choć wskazano go już podczas pierwszej, oficjalnej lustracji przeprowadzonej "niemądrze" i "niespokojnie" przez Antoniego Macierewicza. Można sądzić, że Prezydent Duda chce "mądrze" i "spokojnie" rozmyć i spacyfikować reformę sądów, tak jak w wielu wypadkach skutecznie udało się to zrobić z lustracją.

    Nic dziwnego, że wielu wyborców prezydenta zaczęło wyrażać obawy, że Prezydent przepisał się do obozu III RP. Wygląda na to jakby trwały usilne, zakulisowe pertraktacje, by Prezydenta zatrzymać w obozie dobrej zmiany, a może przyciągnąć go do niego z powrotem. Jednak fundamentalne zaufanie zostało podważone. Czyżby po Mazowieckim, Wałęsie, Marcinkiewiczu itp. rozczarowaniach naród został znowu wystrychnięty, tym razem na Dudę?

    P.S

    Z dziełem Monteskiusza można się zapoznać tutaj:

    https://wolnelektury.pl/media/book/pdf/o-duchu-praw.pdf


    Ps...Naród chciał, naród wybrał, naród tak teraz ma! Szkoda, że autor nie z wrócił bezpośredniej uwagi na talmudyczność sądów w Polsce.

OSTATNIE POSTY

więcej

MOJE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
  12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
27282930   

ULUBIENI AUTORZY